Winne Wtorki Wino i destylaty

Mikołajkowy Winny Wtorek, edycja trzecia

Napisał Blurppp

Od czasu jak skończyłem przedszkole co jakiś czas docierają do mnie niepokojące plotki jakoby Święty Mikołaj nie istniał. Jedni mówią, że to tylko zwyczaj upamiętniający szczodrego Mikołaja, biskupa Miry, słynącego z anonimowego obdarowywania najbiedniejszych. Inni twierdzą, że to przerośnięty krasnal wykreowany przez producenta napojów z Atlanty w celach reklamowych. Wszyscy oni się mylę. W tym roku przekonałem się o tym po raz kolejny i zdecydowanie zaświadczam: Święty Mikołaj istnieje, i jest kobietą.  

Precyzując jest Kobietą i Winem (nie bawmy się w formułki gramatyczne). To właśnie Panie ze stowarzyszania obdarowały mnie winem w ramach tradycyjnych, to już trzecia edycja, Mikołajków Blogerów Winnych. Trafiła do mnie butelka  Eidos de Padrinan 2014- odmianowej  bieli z hiszpańskiej Galicji (100% Albarino).

Bardzo mnie ten prezent ucieszył bo wniósł sporo odmiany w moje winne menu. Jak skrupulatnie sprawdziłem w notatkach, win białych z D.O. Rias Baixas nie piłem od miesięcy. Swoją droga to dziwne, że wina z hiszpańskiej Galicji nie cieszą się ani w Polsce ani w Hiszpanii należną im estymą. O ile rynek polski jestem w stanie zrozumieć, o tyle hiszpański jest dla mnie zagadką. Zagadką tym większą, że wino idzie w parze z jedzeniem a kuchnia hiszpańskiej Galicji jest w powszechnej ocenie Hiszpanów uważana za najlepsza kuchnie regionalna półwyspu iberyjskiego. Wystarczy przejrzeć menu w dowolnej restauracji na zachód od Pirenejów by zobaczyć jak wiele dań ma w nazwie słowo „gallegas” czyli po galijsku. Widziałem nawet foldery reklamowe hoteli i restauracji gdzie jedną z najbardziej wbijanych informacji był fakt galicyjskiego pochodzenia szefa kuchni. Mimo tego większość Hiszpanów wciąż kupuje Rioje, i weź tu ich zrozum.

Zostawmy jednak tamtejsze problemy pierwszego świata i wróćmy do podarowanej mi butelki Eidos de Padrinan 2014. Wino powstało w założonej piętnaście lat temu bodedze Eidos. Tu warto dodać dwa słowa o filozofii producenta. Najważniejszy był wybór lokalizacja, z premedytacją wybrano obszar stosunkowo młodej, formalnie powstała w 1993 roku, apelacji D.O. Rias Baixas. Stojący za projektem Marcelo Radio nie chciał wchodzić z stare, tradycyjne struktury bojąc się właśnie skostnienia. Jego pomysł na wino opierał się na jednym szczepie uprawianym na różnych działkach. Dziś dysponuje ponad setką parceli. Każda z nich daje grona o odrobinę odmiennych charakterze. Większość działek obsadzono dekady temu, wiele krzewów ma około 50 lat. Wiele lokalizacji  ma też własne, właściwe tylko im naturalne drożdże. Dlatego w winnicy nie używa się drożdży laboratoryjnych.

Jak poznaliśmy filozofię producenta to teraz już o winie. A właściwie o jego powstawaniu. Grona rozkrusza się, ale nie odciska, masę przenosi do zbiorników stalowych gdzie fermentuje w kontrolowanej temperaturze a równocześnie maceruje się na skórkach. Później rozpoczyna się dojrzewanie na osadzie trwające nawet do ośmiu miesięcy. Po czym wino z różnych działek się miesza.

Eidos de Padrinan 2014

 Eidos de Padrinan 2014

Eidos de Padrinan 2014

A jak wino smakuje? Eidos de Padrinan 2014 w nosie jest złożone, o wyrazistych tonach kwiatowych i ładnym brzoskwiniowym powiewie. Do tego delikatna mineralna nuta mokrych kamieni. W ustach skoncentrowane, ekstraktywne, ilość ciała szczerze mnie zaskoczyła. Pierwszym co dociera to zdecydowana cytrynowa kwasowość, po chwili pojawia się soczysty owoc (jabłko, brzoskwinie). W posmaku pojawiają się słonawo gorzkawe tony mineralne (czyżby naniesiona wiatrem morska sól?). Wino jest bardzo eleganckie a do tego świeże i  rześkie. Można je pić solo, ale ja bym raczej polecał je do dobrej, tłustej ryby albo do owoców morza. Wigilia za paręnaście dni, warto je rozważyć jak wino do karpia. Moja ocena 5.0 bardzo dobre.

Wino pochodzi z autorskiej selekcji Basi Lejkowskiej – członkini stowarzyszenia Kobiety i Wino.

Mikołajkowe Winne Wtorki u koleżanek i kolegów

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl