Wino i destylaty

I Zlot Blogosfery Winiarskiej – garść wspomnień i refleksji

I Zlot Blogosfery Winiarskiej
I Zlot Blogosfery Winiarskiej
Napisał Blurppp
I Zlot Blogosfery Winiarskiej

I Zlot Blogosfery Winiarskiej

Jak w tytule, to będzie garść luźnych refleksji na temat a nie relacja. Tych w blogosferze winiarskiej pojawiło się już kilka. Zresztą jak mówił Tomasz Machała blog to medium subiektywne, a nie informacyjno-niusowe. Ja zresztą za grosz nie mam talentu do pisania relacji i notek prasowych.

Kiedy żona zapytała mnie jak było, odpowiedziałem dwoma słowami „bardzo fajnie” i tak naprawdę to cały ten tekst mógłbym zostać do tego stwierdzenia zredukowana. Gdybym jednak tak postąpił zaprzeczył bym jednej z najważniejszych konkluzji tego spotkania. Choć nie padła ona wprost to była gdzieś w tle wszystkich prelekcji. Brzmi następująco „najważniejsza jest treść” czy jak ktoś woli z angielska „content is king”.

Pomimo wyraźnego podziału całego spotkania na cztery bloki które umownie można określić podtytułami: „myślimy”, „tworzymy”, „plujemy” i wreszcie „pijemy” wszystkie miały nam pomóc tworzyć lepszą treść. W bloku pierwszym sam Tim Atkin MW opowiadał właśnie o tym, o opowieści ukrytej na dnie każdej butelki z winem i o tym, że naszym zadaniem jest tą opowieść wyłuskać i w atrakcyjnej formie przedstawić czytelnikowi. W tym samym bloku Tomasz Machała z NaTemat.pl twierdził, że to blogi są przyszłością i że tak naprawdę mamy być subiektywni i ogólnie, że świat schodzi na psy. Trudno się z tym nie zgodzić. Z kolei panel jasno pokazał, pisanie o winie to hobby, jak ktoś chce zarobić na tym to niech porzuci wszelką nadzieję. Padło tam też ważne zdanie „więcej luzu”, pisanie ma być zabawą, bo przecież „wine is fun”

I Zlot Blogosfery Winiarskiej

Paneliści i ich pamiętne stwierdzenie „więcej luzu”

Blok drugi „tworzymy” zawierał dwa miniwykłady będącymi wprowadzeniem do tematyki technicznej blogowania. Jeden dotyczył fotografii produktowej, wszak wino to tez produkt, drugi podstaw, podstaw optymalizacji stron pod kątem wyszukiwarek sieciowych. Tak poważnych zagadnień nie da się objaśnić w 30 minut, te wykłady potraktowałbym raczej jako informacje na co warto położyć akcent. W przyszłości tego typu szkolenia powinny się odbyć w formie fakultatywnych warsztatów i znacznie bardziej rozbudowanej formie.

I Zlot Blogosfery Winiarskiej

Tak jak o winie opowiadają panowie Chrzczonowicz i Bońkowski w Polsce nie potrafi nikt inny

Wreszcie cześć „plujemy”. W tej serii wykładów niezrównany tandem Bońkowski-Chrzczonowicz po prostu podnosili nasze winiarskie kwalifikacje. Jeden ze zdecydowanie najjaśniejszych punktów na i tak bardzo jasnej liście zlotowych wydarzeń. Wykład bardzo płynnie przeszedł w dyskusję i pewnie mógłby trwać i trwać, ale za stołem miejsca zajęli niezwykle utytułowani somelierzy Michał Jancik i Paweł Białecki rozpoczynając warsztat o doborze wina do potraw.  Cztery dania dwóch dobierających 8 win i gorąca dyskusja który sparował lepiej.

I Zlot Blogosfery Winiarskiej

Tim Atkinson , mówi o winie tak że czujesz ten smak na języku, wiedza i erudycja

I na koniec wyczekiwany przez wszystkich punk programu czyli degustacje komentowane. Do wyboru trzy regiony i trzech prelegentów. Iście osiołkowy wybór. Zdecydowałem się na Burgundie i Tima Atkina w roli prowadzącego. Dwie godziny i 12 win w tym legendarny Domaine de la Romanee-Conti Romanee-Saint Vivant Grand Cru 2007. Z wrażenia pod jakim znalazłem się za sprawą opowieści prowadzącego a i zawartości kieliszków nie wyszedłem do tej pory. Najgorsze jest w tym, że uczestnicy innych paneli są również  pod wrażenie. Pora pomyśleć o bilokacji.

I Zlot Blogosfery Winiarskiej

Nauka wymaga pomocy dydaktycznych, oto i one

Wreszcie najprzyjemniejszy, najmniej merytoryczny ale pod pewnymi względami najważniejszy punkt programu czyli afterek, ja ten „panel” określiłem mianem „pijemy”. Daj mi Boże co dzień pić w takim towarzystwie, z takimi ludźmi a do tego niech na stole staną takie wina. No i oczywiście niech towarzysza im takie rozmowy. O dziwo rzadko o winie, bardziej o tym co za oknem, o rzeczywistości, o kulturze, o mediach i trochę o blogach – ale nadspodziewanie rzadko. Dla przykładu tylko wspomnę rozmowę z Andrzejem Daszkiewiczem o Neilu Youngu, zupełnie pozbawioną winnego kontekstu którą będę długo pamiętała. Dlaczego, a no bo ten pan ma to coś co można określić słowem którego miałem w tym tekście z premedytacja nie użyć – pasję. Większość z osób które pojawiły się na afterku dały się poznać, właśnie jako osoby wielowymiarowe, posiadające prócz wina również inne zainteresowania których refleks możemy potem znaleźć w opowieści wyciągniętej z dna butelki. Dlatego ich teksty są ciekawe i dlatego chce się ich czytać.

Miało nie być relacji, ale jednak nie dało się od tego uciec. Teraz kilka zdań obiecanych refleksji. Pomimo sztywnego, konferencyjnego programu, pomimo ostrego szarpnięcia za cugle przez odpowiedzialnego za całą imprezę Wojtka Bońkowskiego który trzymał nas w iście pruskiej dyscyplinie i pilnował by nic nie rozchodziło się w szwach przez cały czas miałem uczucie że uczestniczę nie w sympozjum czy konferencji a w spotkaniu koleżeńskim. Żaden z uczestników nie miał oporów by w dowolnym momencie przerwać prowadzącemu, wygłosić własne, czasami odmienne, zdanie czy zadać uzupełniające pytanie. Pomimo „dużych nazwisk” i formuły „wykładu” nic nie odbywało się z pozycji ex cathedra. Wszyscy byli równi, niektórzy porostu bardziej doświadczeni ale chcieli się tym doświadczeniem i wynikającej z niego wiedzą dzielić, nawet gdy podczas spotkania siedzieli za stołem „prezydialnym” czy stali na mównicy.

I Zlot Blogosfery Winiarskiej

Ci najważniejsi i nadający sens całemu wydarzeniu – blogerzy

Jedynym czego odrobinę żałuję, to ciut zbyt mało czasu na rozmowy „kuluarowe” ale przy tak bogatym programie każda sekunda była na wagę złota. Liczę, że za rok organizująca spotkanie Winicjatywa zdecyduje się na formułę dwudniową i wówczas czasu na takie pogaduchy będzie więcej. Ta impreza szczególnie ważna jest dla osób ja czyli tych z poza Warszawy. My naprawdę rzadko mamy okazję na rozmowy z innymi blogerami winnymi.

Wypada jeszcze się do czegoś przyczepić, co by laurka nie wyszła. Drodzy organizatorzy impreza była w 99 procentach perfekcyjna. Ten jeden procent zabieram wam za brak identyfikatorów z imieniem nazwiskiem i nazwą bloga uczestnika.

Do zobaczenia ze rok, już zaczynam odliczać dni.

Wojtku tak po ludzku dzięki, że to dla nas zorganizowałeś.

Sponsorem wydarzenia był Lidl dzięki czemu koszt uczestnictwa w porównaniu z materiałami i zawartością naszych kieliszków był symboliczny i poniosłem go z własnej kieszeni.  

Poniżej bardzo chaotyczna galeria

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl