Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Pół serio

Żel pod prysznic, to ważniejsze niż myślisz

Napisał Blurppp

Wysychanie skóry to problem, o którym się nie mówi. Pewnie dla tego, że to bardziej niedogodność niż choroba. Dotyczy to osób w różnym wieku u zaczęło się to jakieś 2 lata temu, czyli na progu mojej pięćdziesiątki. Objawy są bardzo łatwo zauważalne. Głownie jest to wykruszający się naskórek na przedramionach i nogach od kolana do kostki. Wierzchnia warstwa skóry w tych miejscach jest tak sucha, że można po niej pisać. Z pewnością wiecie o czym pisze. W walce tym problemem może pomóc dobry żel pod prysznic.

U mnie zaczęło się to bardzo powili. Najpierw problem występował tylko w lecie i to w wyniku okoliczności przesuszeniu skóry. Słowem głownie po wycieczkach rowerowych w ostrym słońcu, po długich spacerach a problem dotyczył głownie miejsc odkrytych stąd te przedramiona i dolne części nóg. Walczyłem z tym balsamami po opalaniu i zwykle pomagało.

Potem przyszła jesień i zima a wraz z nimi skończyła się ekspozycja skóry na czynniki atmosferyczne jak wiatr i słońce a problem tylko się wzmacniał i z czasem dotyczył już prawie całej skóry poza twarzą. W końcu przy okazji zapytałem o to lekarza licząc na skierowanie do dermatologa. Ten tylko wzruszył ramionami i zasugerował poeksperymentować z żelami pod prysznic i poszukać nawilżajacych. Względnie rozpocząć korzystać z balsamów nawilżających.

Żel pod prysznic

Mocno mnie ta sugestia zaintrygowała. Smarowanie się balsamami jakoś mnie nie pociągało no to zacząłem się przyglądać żelowi pod prysznic. Dotychczas przy wyborze tego kosmetyku kierowałem się zapachem i niczym więcej. Taka jest właśnie wiedza przeciętnego pięćdziesięciolatka o kosmetykach. No może nie do końca, bo jeszcze wiedziałem, że te 2 w 1 czyli te którymi prócz ciała myją też włosy potrafią wywołać łupież. Kilka lat w bardzo niemiły sposób przekonałem się o tym na nomen omen własnej skórze (głowy).

Poszukiwania w markecie z początku niewiele dawały. Wszystkie buteleczki z żelami kusiły zapachami i tym, że są 2w1, 3w1, dla sportowców, dla tych co lubią styl i te co zapewniają uczucie świeżości przez dzień, dwa, trzy. Swoja drogą chyba wielu z rodaków w to 3 dniowe orzeźwienie wierzy o czym czasami aż nadto wyraźnie można się przekonać podczas letniej przejażdżki komunikacją zbiorową. Tak czy siak na dziale męskim żeli czy płynów pod prysznic z napisem nawilżające nie znalazłem.

Ale wystarczyło obrócić się w stronę działu damskiego i tu takich kosmetyków sporo. Słowem jest w czym wybierać. Ale że kupować damski płyn to jakieś takie niemęskie to stwierdziłem, że jednak poeksperymentuje. Na początek odrzuciłem wszystkie te z których do tej pory, te zdecydowanie nie działały. Kolejnym krokiem była wspinaczka półkę wyżej. Z przedziału 8-10 zł za butelkę (cena regularna) przeskoczyłem na 10-15zł. Każdemu z produktów dawałem 3 tygodnie. Na tyle mniej więcej wystarcza jedno opakowanie. Wypróbowałem między innymi rzeczy od AXE, Nivea, STR8 czy Le Petit Marseillais, takie jak Palmolive czy FA miałem już dawno przerobione i nic. Skóra nadal była jak tablica, znaczy można było po niej pisać.

Mało tego suchość i wręcz uczucie ściągania zaczęło się nasilać. Jak powiedziała mi tym razem już pani dermatolog wynikało to właśnie z przesuszonej skóry i podobno jest dość częstym po przekroczeniu pewnego wieku. Podobno nie jest to choroba a wspomnianą dolegliwością i znów zaleciła zwykłe kosmetyczne balsamy nawilżające. A ja znów nie skorzystałem, pewnie infantylnie, ale uznając to za nie męskie, do tego kto ma rano czas na smarowanie się czymś, czekaniem aż wsiąknie itd. Przecież życie stygnie!

Żel pod prysznic

Wreszcie trafiłem na męską odmianę Dove a dokładniej Dove Men plus Care Extra Fresh. Markę, po która sięgnąłem późno, bo miała dla mnie właśnie owe mocno niemęskie skojarzenia. I sytuacja zaczęła się zmieniać. Pierwsze efekty przyszły już po 8-10 dniach codziennego stosowania. A po około miesiącu problem zniknął zupełnie.

Od wiosny tego roku korzystam tylko z tego żelu pod prysznic i problem nie wrócił. Nie sprowadziło go z powrotem lato, słońce wiatr czy długie rowerowe wycieczki. A podczas nich ciało jest mocno wystawione na promienie słoneczne a pęd powietrza wzmacnia efekt wysuszenia. Tymczasem wystarczyło po wycieczce wziąć prysznic z obfitą ilością żelu i nie było problemu.

Ale Dove Men plus Care Extra Fresh polubiłem nie tylko za to. Kolejną jego wielką zaletą jest to, że jest bardzo gęsty, przez co utrzymuje się na ciele dłużej. Doskonale się pieni i ma przyjemny, intensywny, dość klasyczny i trwały zapach.  

Nie wiem czy na waszej skórze zadziała równie dobrze, ale mnie służy. Pisze to mając za sobą pół roku używania. Dlatego mocno wam ten produkt polecam. Co prawda kosztuje prawie dwa razy tyle ile zwykle płaciłem za żel pod prysznic, ale jak pokazała mi ta sytuacja żel pod prysznic jest ważniejszy niż myślisz.

Żele Dove Men plus Care Extra Fresh kupuje za własne pieniądze. Nikt mi za napisanie i opublikowanie tego tekstu nie zapłacił. Wszystkie zawarte tu opinie wynikają z moich własnych doświadczeń.    

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl