Recenzje

“Zasłona kłamstw” Jeri Westerson

Napisał Blurppp

Od XIV wieku świat zmienił się mniej niż byśmy chcieli. Zmieniły się dekoracje, mało kto jeździ konno, miecza czy sztyletu przy pasie nie nosi prawie nikt. My ludzie pozostaliśmy jednak tacy jak kiedyś. „Zasłona kłamstw” czarny kryminał pióra Jeri Westerson opowiada historie, która mogła by zdarzyć się tu. Autorka przeniosła ją jednak w czasy odległe. Mamy więc ostatniego sprawiedliwego i spisek wielkiej korporacji. Z tym że ostatnim sprawiedliwym nie jest policjant o rysach Bruca Willisa a pozbawiony szlachectwa Crispin Guest- chwilowo człowiek do wynajęcia,, wielka korporacja zaś nie dyba na świat za pomocą cudownie odchudzających tabletek które przy okazji zamieniają nas w zombie, nie produkuje też oprogramowania które chce pobrać nasze dane. Tutaj to zrzeszenie kupców które przez swoich handlowych agentów chce popchnąć Anglie w stronę wojny. W tle pojawia się tajemnicza Chusta św. Weroniki rzekomo obdarzona cudowną mocą. Jest też brutalny policjant i piękna kobieta. Komplet potrzebny dla powieści detektywistycznej.

Ja kryminały lubię, powieść historyczną zresztą też. „Zasłona kłamstw” to przeciętny kryminał, za to przyjemna powieść historyczna. Z całą pewnością nie jest to czarny kryminał czy z francuska noir jak określa to wydawca. Brakuje tu klimatu mroku. Fakt, że bohater co jakiś czas dostaje ostro po twarzy to za mało. Londyn będący sceną wydarzeń nie zdaje się być miejscem nieprzyjaznym. Autorka nie potrafiła odmalować atmosfery grozy. Bardziej przerażające są opisy Barcelony lat 30 w adresowanej do młodzieży „Marinie” Zafona. Tam El Reval naprawdę przeraża. Tu Londyn trochę śmierdzi i to tyle. Nie było ani jednej chwili bym czuł choć odrobinę strachu. Książce brakuje gęstego, oklejającego wszystko szokującego i przyciężkiego klimatu średniowiecza. Nawet wizyta w więzieniu nie sprawia że strony zaczynając cuchnąć strachem, trupem, odchodami i smrodem umęczonych ciał. Szkoda bo gdyby tak było opis byłby zgodny z realiami. Autorka przeniosła akcję siedem wieków w tył, równocześnie nie wykorzystując całego potencjału jaki ten zabieg dawał.

Czy to oznacza że książka jest zła, nie. Autorka świetnie odmalowała codzienność , zwykłe życie zwykłych ludzi. Bohatera da się lubić, czasami nawet z nim utożsamiać. Intryga jest w miarę wciągająca. Nie żebym na jej tle oszalał, ale jak pokaże się ciąg dalszy przygód Crispina Guesta, a zgodnie z notą wydawniczą stanie się to niebawem, sięgnę po nią.

Na koniec jeszcze jedno, co prawda nie należy oceniać książki po okładce, ale tu okładka jest naprawdę fajna. Chyba to właśnie ona sprawiła że z pośród zalewu innych w księgarni wybrałem właśnie tę .

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl