Wino i destylaty

Zaskakujące Fazio Petali Moscato Erice D.O.C.

Napisał Blurppp

Od powrotu z Sycylii zastanawiałem się jakie słowo najlepiej opisałoby tamtą wyspę. Odpowiedź, zresztą dużo prostszą niż kombinowałem znalazłem na dnie butelki Fazio Petali Moscato Erice D.O.C. nierocznikowanego słodkiego musiaka powstającego metodą charmat. Gdzie jak gdzie ale na Sycylii bym się takiego wina nie spodziewał. Zaskoczyło mnie, tak jak cała Sycylii. Tak słowem która moje sycylijskie wspomnienia najlepiej opisuje jest właśnie „zaskoczenie”.


Sporo w tym mojej winy, kupując bilet lotniczy do Trapani gdzieś w tyle głowy miałem, że wybieram się w miejsce oswojone, do Włoch, do Europy. Oczywiście spodziewałem się pewnych różnic kulturowych. Przecież był to wyjazd o którym marzyłem od lat. Właściwie chciałoby się powiedzieć, że byłem do niego przygotowany. Przeczytałem setki stron przewodników i tysiące beletrystyki osadzonej w sycylijskich krajobrazach.

Tymczasem nic bardziej błędnego, przygotowany nie byłem zupełnie. Wszystko przez to błędne założenie, że lecę do Europy, do mojej Europy, Europy człowieka północy. Jasne trochę mniej napiętej, bardziej gwarnej i zdecydowanie nie tak uporządkowanej jak holenderskie czy wielkopolskie wioski. Do czegoś co mógłbym odnieść do południa Hiszpanii, do Malty, do prowincjonalnej Grecji. Tymczasem choć geograficznie pozostałem w Europie trafiłem w inny obszar kulturowy, w obszar którego nie potrafię określić.

Początkowo odniosłem wrażenie, że Sycylii bliżej do północnej Afryki niż na nasz kontynent. Ale to nie prawda. Palermo to nie jest skrzyżowanie Kairu z Rzymem czy Marrakeszu z Mediolanem, to coś zupełnie innego. Jasne – wpływy arabskie są tam obecne, ale to obszar ukształtowany przez chrześcijaństwo a nie przez islam. Gdyby Sycylia była islamska nic by nie dziwiłbym, za dużo islamu już widziałem.

slony-paczek

Nie potrafię nazwać ani zdefiniować tego co tam zobaczyłem, wiem tylko, że jest odmienne od wszystkiego co widziałem do tej pory, i nic mnie na Sycylię nie było w stanie przygotować. Tak wiec co chwilę się dziwiłem, a ze lubię się dziwić wyjazd, właśnie przez swoją nieprzewidywalność był więcej niż udany.

A teraz co mnie dziwiło. Zacznijmy od śniadań. Spodziewałem się kawy i rogalika a najczęściej dostawałem kawę i słonawe pączki faszerowane ricottą albo mielonym mięsem. Coś na słodko pojawiało się dopiero do drugiej kawy. Już to by wystarczyło, a to dopiero początek dnia. Ale skoro jesteśmy już przy jedzeniu, spodziewałem się wszędzie dostępnych ryb i owoców morza – przecież jesteśmy na wyspie. Nic bardziej błędnego, Sycylijczycy są mięsożerni, wszędzie śledziona, pancetta i porchetta.

Do tego wpadałoby coś wypić, tymczasem pomimo olbrzymiego wyboru wina (które w większości smakuje tak samo) – nawet w najlichszej trattorii – miejscowi w 99 przypadkach na sto zamawiają piwo. Z kolei wino w sklepach ogólnospożywczych i w supermarketach jest w łagodnie mówiąc takim sobie wyborze, do tego ceny dalekie są od okazyjnych (poziom zbliżony do naszych sklepów wielkopowierzchniowych), a sklepów specjalistycznych brak, mnie w ciągu prawie dwóch tygodniu udało się znaleźć jeden. Mit wyspy winem płynącej upadł, kolejne poważne zaskoczenie.

Do tego większość win które da się kupić reprezentuje łagodnie mówiąc średni poziom. Masówka, masówka i jeszcze raz masówka. Bardzo trudno trafić na coś ambitniejszego, liczyłem, że przywiozę sobie kilka butelek choćby win z COS. Tymczasem o tym producencie nie słyszeli nawet w jedynym napotkanym przeze mnie sklepie specjalistycznym.

Więcej o tym co mnie zaskoczyło przeczytacie pod tym adresem – i mało tam o winie.

Fazio Petali Moscato Erice D.O.C.

Fazio Petali Moscato Erice D.O.C.

I o ile niektóre sycylijskie zaskoczenia były mówiąc oględnie mało przyjemne, jak choćby zapach wszechobecnych śmieci, a tyle to wino zaskoczyło mnie więcej niż pozytywnie. Takiego musiaka spodziewałbym się w chłodnym piemonckim Asti a nie na rozpalonej do czerwoności Sycylii. Tymczasem wino śmiało mogłoby stanąć w szranki z najlepszymi moscato d’asti. Wszystko przez siedlisko. Grona rosną przy samym morzu, na wysokości ponad 400 metrów n.p.m, do tego na stoku o południowo zachodnim nachyleniu. Ta wysokość to chłodniejsze noce, co w połączeniu morską bryzą wydłuża okres wegetacji i daje owocom czas na skumulowanie substancji aromatycznych.  W efekcie powstaje wino bardzo bogate, o kwiatowym nosie w który dominują kwiaty róż (stad nazwa Petali czyli płatki róż) podbudowane nutami winogron. W ustach świetny balans-słodyczy z kwasowością, dożo rześkości podbijanej wyraźnym musowaniem i czysty soczysty owoc (winogron). Ten musiak ma tylko 7% alkoholu, zupełnie schowanego, czyni go świetnym winem na imprezy rodzinne, kieliszek nie zaszkodzi nawet tym mniej zaprawionym w bojach. Mnie to wino uwiodło, a moje panie poczarowało. Świetne wino, w stylu którego nie spodziewałbym się znaleźć na Sycylii. Ode mnie 5.0 czyli bardzo dobre. Cena w detalu 7,99 euro.  A i jeszcze jedno, w te zimne dni butelka Fazio Petali Moscato Erice D.O.C. przypomniała mi tamto słońce.

Wina z Fazio nie maja polskiego importera, szkoda.

Tak za wyjazd na Sycylię jak i za Fazio Petali Moscato Erice D.O.C.  zapłaciłem ze środków własnych

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl