Podróże

Zapomniana Europa: Ukraina, Mołdawia, Rumunia, Wegry, Słowacja – relacja

Zapomniana Europa Relacja
Zapomniana Europa Relacja
Napisał Blurppp
Zapomniana Europa Relacja

Zapomniana Europa Relacja

„W Przemyślu rzucili towar, dlatego tylu ich tutaj” to zdanie rzucone przez zażywną tleniona blondynkę w wieku mocno balzakowskim miało usprawiedliwiać kolejkę na przejściu granicznym w Medyce. Było kwadrans przed czwartą rano i mój mózg nie radził sobie ze zrozumieniem, tej z pozoru oczywistej, wypowiedzi. Nawet nie domyślałem się kim są owi oni, ani czym ów towar. Zresztą pole interpretacji było i tak zbyt szerokie. Tak czy owak przez najbliższe 120 minut mieliśmy się posuwać żółwim tempem do przodu. Nie chodzi jednak o tempo a o kierunek, jechaliśmy na wschód. Byłem już na południu i na północy, dość daleko zapędziłem się na zachód, dalej się nie dało bo Europa stawała się oceanem ale na wschodzie jeszcze nie byłem. Precyzyjnie to jechałem na południowy wschód. Wtedy tamtego ranka wszystko mnie jeszcze dziwiło, w kolejnych godzinach i dniach miałem do tego przywyknąć. Tam, w tamtej kolejce tez po raz pierwszy zauważyłem to, co w przyszłości miało być obecne na każdym kroku – odklejenie. Wszystko w około mnie, tu w Polsce i we wszystkich dotychczas krajach w których byłem było logiczne, ciągłe, spójne, konkrentne. Tu na wschodzie zaczynała się nieprzystawalność, kontrast, dysonans. Nic do niczego nie pasuje. Wystarczy popatrzeć na kolejkę, prócz chęci przekroczenia granicy tych co w niej stoją nic nie łączy. Tu BMW, kosztujące więcej niż mieszkanie w Krakowie, prowadzone przez muskularnego trzydziestolatka który ma na nosie lustrzane okulary przeciwsłoneczne, choć słonce nie wzeszło jeszcze nad horyzont. Tuż obok stoi stary ciemno zielony wartburg, tak na oko ma 25 lat i 75 letniego kierowcę. Kierowca w przeciwieństwie do tego z BMW nie potrafi być cicho. Wymachuje jakimś świstkiem twierdząc, że ma pozwolenie od nacialstwa na przejazd bez kolejki. Papier ma 10 lat, a od tego czasu zmieniły się zasady i naczelnik, naczelnik 4 razy. Cierpliwe tłumaczenie o utracie ważności dokumentu do starszego pana nie trafia. Kwituje głośnym zawołaniem, że on też jest Polakiem i to nie jego wina, że kaprysem historii został po tamtej stronie. Dziś przez to, że nie ma polskiego paszportu jest traktowany jako gorszy. Wszystko to mówi z tym niezwykłym zaśpiewem, który znam tylko z przedwojennych lwowskich produkcji filmowych. Cała sytuacja budzi we mnie pewne rozrzewnienie. Z zamyślenia wyrywa mnie pogranicznik wręczając świstek, dumnie nazywany talonem, na którym mam zebrać 4 pieczątki. Powoli udaje mi się posuwać od okienka do okienka, tu proszą o otwarcie bagażnika w zamian pieczątka, tam trzeba ustawić się rzędem, by porównali twarz ze zdjęciem w paszporcie, jak się zgadza kolejna pieczątka trafia na talon. Potem powtórka tylko polskie służby zostają zastąpione przez ukraińskie. W końcu talon nabiera wagi i możemy ruszać dalej. Na wschód.

Ciąg dalszy na naszej stronie prywatnej „Nasze Podróże” – Czytaj dalej

Z relacja powiązane są dwie galerie:

Galeria prywatna

Galeria oficjalna

Wybaczcie że ten tekst też tutaj, ale o mojej stronie prywatnej wie niewiele osób i może w ten sposób tam trafią.

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl