Przepisy Wino i destylaty

Wspomnienie ze szczeniackich lat – ciasto drożdżowe z maszyny.

Napisał Blurppp

Mam takie fajne wspomnienia z dzieciństwa na wsi. Późne zimowe popołudnie, za oknem ciemno. Wielka, wiejska kuchnia wyłożona kamiennymi płytami, w rogu piec, przy oknie stół. Na jednym końcu siedzi dziadek i rozwiązuje krzyżówkę, na drugim babcia coś miesza w misce, potem przykrywa ją ścierką i przesuwa w stronę kaloryfera. Potem cicho choć dobitnie mówi: teraz proszę nie wychodzić bo mi się ciasto przeziębi. Nie bardzo wiedziałem o co jej chodzi, przeziębione ciasto było zdecydowanie ponad postrzeganie dziesięciolatka.

Dziś już wiem, babcia chciała mieć pewność że jej ciasto wyrośnie, że drożdże będą miały komfortowe warunki by zrobić co się od nich oczekuje. Wiem też, że jak się je gwałtownie przechłodzi to jest po herbacie. Ciasto zamiast puchate będzie ciężkie i niesmaczne. Dowiedziałem się o tym kilka lat później. Ale tamto zdanie o przeziębionym cieście zrobiło na mnie takie wrażenie, że przez całe lato bałem się robić ciasto drożdżowe w domu. Z pozoru wydawało się proste, ale przez to moje wspomnienie widziałem w nim jakiś mistyczny pierwiastek, którego się bałem. Przełamałem się dopiero kiedy ktoś mi powiedział, że przecież wcale nie musi to być trudne, wystarczy maszyna do chleba.

Od tego czasu przepyszna domowa drożdżowa buła jest jednym ze sprawdzonych sposobów na jesienno-zimową chandrę. Najbardziej smakuje mi taka jeszcze letnia. Czasami jem ja posmarowana masłem z kubkiem zimnego mleka, czasami z kieliszkiem słodkiego wina. Zawsze poprawia mi humor, w jakiś magiczny sposób przenosząc cząstkę mnie w tamte wspaniałe szczęśliwe lata kiedy miałem dziesięć albo dwanaście lat. Wieś był miejscem sielskim, bezpiecznym, pozbawionym trosk, a dziadkowie byli jeszcze po tej stronie tęczy. Zresztą sprawdźcie sami.

Ciasto drożdżowe z maszyny do chleba

Składniki:  

ciasto drożdżowe

  • 2 niepełne szklanki maki pszennej najlepiej tortowej
  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajko
  • 1/3 kostki masła
  • 1 opakowanie drożdży instant
  • 2 szczypty soli
  • 5 łyżek stołowych cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 1 opakowanie skórki pomarańczowej (opcjonalnie)
  • garstka rodzynek (opcjonalnie)

Przygotowanie:

  • Roztop masło w rondelku
  • Jajko rozstrzęp w szklance
  • Na dno formy do pieczenia z maszyny do chleba wlewamy kolejno:mleko, roztrzepane jajko, przechłodzone masło. Potem wsypujemy cukier, cukier waniliowy i sól. Na to mąka i na wierzch drożdże.

ciasto-drozdzowe-2

  • Maszynę należy ustawić na program expres/szybki ( taki trwający około 90 minut). Masę ustawiamy na średnia, stopień zarumienienia :średni.
  • Uruchomić maszynę. Po około 20 minutach maszyna zasygnalizuje przejście do drugiej fazy. Należy wówczas dosypać opcjonalne dodatki.

ciasto-drozdzowe-3

  • Po następnych 5 minutach maszyna znowu zabrzęczy. Wyjmujemy wówczas ciasto i usuwamy mieszadełka.
  • Pozwalamy maszynie zakończyć program. Smacznego.

ciasto-drozdzowe-4

Jak chandra mała wystarczy odczekać kilka minut żeby lekko przestygło. Ja wystawiam na balokon. Potem podać z kubkiem mleka. Jak chandra większą podaję z kieliszkiem słodkiego wina.

Vinarstvo Trnovec Sauvignon  Hrozienkovy Vyber 2013

ciasto-drozdzowe-5

Kilka dni temu będąc na Słowacji miałem raptem 30 minut dla siebie. W tym czasie odwiedziłem jeden z dużych sklepów. W pasażu jak większości słowackich centrów handlowych odnalazłem winotekę. Tam za cenę 14,99 euro nabyłem strzelistą (0,375l) butelkę Vinarstvo Trnovec Sauvignon  Hrozienkovy Vyber 2013, wina robionego z ręcznie zbieranych starannie selekcjonowanych gron o poziomie cukru nie mniejszym niż 28 stopni NM. Butelka pochodzi ze środkowej części Słowacji, z okolic miasta Nitra (Nitrianska vinohradnícka oblas).

Wczoraj otwarłem je do ciasta, kubek mleka nie wystarczył. Widać chandra była spora. Wino pozwoliło na chwile zapomnieć. W barwie jasno słomkowe, z zielonkawym refleksem. W nosie jabłko i owoce tropikalne. W ustach początkowo słodycz, 154 g/l dają o sobie znać. Potem pojawia się fajny tropikalny owoc, a po nim spora fala lekko gorzkawej lemonkowej kwasowości całkowicie zmywając pierwsze uczucie słodyczy. Wino ma znakomity balans. Alkoholu w nim jak kot napłakał, całe 8% i jest zupełnie niewyczuwalny. Wino bardziej do sączenia niż do picia. Gęste, esencjonalne, smaczne i nie przeładowane. Troszkę brak mu głębi win slamovych czy lodowych ale naprawdę nie złe. W mojej ocenie dobre plus czyli na 4,5.

Wino i produkty na bułę to mój własny zakup.  

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl