Wino i destylaty

Włosi na Enoexpo 2018. Część druga – regiony mniej znane

Napisał Blurppp

Pewnie znów dostanę po głowie, że nie doceniam polskich winopijców, ale mam głębokie przekonanie, że Włochy traktujemy wyspowo. O ile z północą jeszcze jakoś sobie radzimy, i nawet początkujący wymieni Toskanię, Piemont czy Veneto jako regiony winiarskie, o tyle z południa znamy tylko Apulie. O Kampanii w kontekście winiarskim wiedzą jedynie winegeeki, nie inaczej jest z wprost płynącą winem Sycylią. I obecna moda na wina wulkaniczne w Etny patrząc en masse nic tu nie zmienia. To też trochę w kontrze opowiem wam dziś o pokazanych na EnoExpo 2018 winach z tych mniej znanych regionów winiarskich południowych Włoch.

Od razu się zabezpieczę, wybór producentów i opisanych tu etykiet jest całkowicie subiektywny. Mało tego liczę się z faktem, że mogłem przegapić kilka ciekawszych etykiet, ale na EnoExpo 2018 Włosi pokazali istny ocean wina, i nie wszystko byłem w stanie spróbować. Po tym asekuranckim wstępie przejdźmy do rzeczy.

Sycylia

Największą z wysp Morza Śródziemnego reprezentowało trzech producentów, w tym dwóch ze wschodniego wybrzeża i jeden ze wschodniego, z okolic Trapani. Zdecydowałam się opowiedzieć wam o dwóch z nich.

Firriato

Ten nie mały (165 hektarów winogradów, a ma je rozsypane po całej wyspie) postanowił tworzyć wina powiązane z siedliskiem. To też cała jego flagowa seria to wina z pojedynczych parceli.  Jedną z nich jest świetnie oceniane przez krytykę Harmonium DOC Sicilia 2013 w którym dość ciekawie winemaker podszedł do kwestii kupażowania. Choć wino jest odmianowym nero d’Avola  i to gron pochodzących z jednej działki to jest też blendem. Otóż grona zbierano trzykrotnie, by mieć pewność, ze wszystkie jagody maja ten sam poziom dojrzałości. Następnie każdy z trzech zbiorów fermentował osobno, uzyskując odrobinę odmienny pokrój organoleptyczny. Następnie wina zmieszano i poddano dojrzewaniu we francuskich i amerykańskich beczkach.  W efekcie dostaliśmy bardzo aromatyczne wino o nosie stanowiącym miks śliwek, w tym również tych podsuszanych, wiśni porzeczek a to wszystko wzbogacone tonem tytoniu, kawy i czekolady. W ustach jedwabiste, miękkie, o wyraźnym owocu, dobrej kwasowości i wypolerowanych garbnikach.  Chce się to pić całymi butelkami.

Równie udaną etykietą jest Le Sabbie Dell’Etna Etna DOC 2016 będąca bardzo typowym dla apelacji blendem nerello mascalese i nerello cappuccio.  To zrodzone na wulkanicznych stokach wino dojrzewało w 12 hektolitrowych beczkach z dębu słoweńskiego. W efekcie powstało wino lekkie, bladoczerwone, o wyrazistym owocowo – mineralnym nosie. Tony krzemienne wspierają tu czerwoną i czarna porzeczkę oraz wiśnie. Jest też troszkę ziół, w tym fajny powiew czarnego pieprzu. W ustach lekko, elegancko i bardzo świeżo. Owoc jest soczysty, a spora kwasowość i wycofane garbniki podnoszą pijalność. Świetne i bardzo potoczyste wino.  

Oba wina świetne i na dzień dzisiejszy nie obecna w Polsce. Szkoda.

Vasari

Ta działająca od 1628 roku winnica w ostatnich latach przeszłą pełna certyfikację organiczną, dodatkowo ich wina są w pełni wegańskie. Pośród ich etykiet największe wrażenie zrobiła na mnie Mamertino Rosso DOC 2016. Ten kupaż nero d’avola i mało znanego nocero (bardzo ciemny szczep, typowy dla Sycylii i Kalabrii, często używany do wzmocnienia barwy wina) pachnie dojrzałymi czerwonymi owocami, i nimi też smakuje. Kwasowość, alkohol, garbnik na swoich miejscach. Idealne wino do dań z południa Włoch.

Pozostałe wina tego producenta robiły już mniejsze wrażenie, ale myślę, że restauracje wegańskie i wegetariańskie powinny się tym producentem zainteresować. To więcej niż solidny średniak.

Kampania

Dziś w Kampanii dzieje się bardzo dużo bardzo ciekawych rzeczy. Z jednej strony to tam dokonują się najbardziej spektakularne i za razem szalone rzeczy jeżeli chodzi o winną rewolucje (wina organiczne, wina biodynamiczne, wina pomarańczowe itd.). Z drugiej wielu producentów skupionych na winach konwencjonalnych robi wszystko by jakość szła w górę.  Na EnoExpo 2018 swoimi winami chwaliło się dwoje producentów. Poznajcie ich.

Rossover Miglio

Tu wybrać jedno lub dwa wina będzie wyjątkowo trudno. Ten położony o kilkanaście kilometrów od Neapolu producent ma typową dla włoskich producentów bardzo szeroka linie produktowa. A w niej biele, róże, czerwienie, musiaki i jedno wino pomarańczowe. I nie będę okłamywał, że to właśnie Rossovermiglio Ambrato di Montemalo Orange 2017 zrobiło na mnie największe wrażenie. Jak z wdziękiem opowiedziała mi odpowiedzialna z a ich stoisko Mariateresa De Gennaro ta etykieta powstaje tak, jak wino robił dziadek. Grona greco są kruszone, a potem wraz z szypułkami i skórkami trafiają do zbiorników z nierdzewki. Fermentują tam przez 21 dni, po czym wino jest zlewane i butelkowane.  

Wino pachnie zieloną herbata, pomarańczami: sokiem i skórką, suszonymi morelami i świeżymi ziołami. W ustach dobra kwasowość i fajne, nieomalże herbaciane garbniki. Kawal fajnego wino.

Ale ich konwencjonalne wina też są jak najbardziej OK. Bardzo dobrze wypada ich Falanghina del Sannio DOC 2016 dojrzewająca przez 6 miesięcy na osadzie drożdżowym. Nos bardzo aromatyczny, pełen tonów kwiatowo-ziołowych z morolowo – brzoskwiniowym owocem. Wino ma zdrową kwasowość i bardzo dużą koncentracje przez co poradzi sobie z wieloma wymagającymi daniami. Warto podać je nawet do pizzy.

W kontekście gastronomicznym bardzo fajnie wypada też Sannio Aglianico DOC 2016. To obsypane medalami wino również przez 6 miesięcy dojrzewało na osadzie, z tym że w beczkach typu bordoskiego. Nos ma bardzo typowy wiśniowy z dodatkiem czereśni i truskawek, a pod spodem tony pieprzu, suszonych ziół i korzeni. W ustach fajna koncentracja, rozsądna  – przygaszona fermentacja jabłkową – kwasowość, dobre garbniki i bardzo dużo owocu. Do dań mięsnych i dziczyzny.

O musiakach i pozostałych winach z powodu braku miejsca nie wspomnę, ale nie było ewidentnie słabych punktów.

La Guardiense

Tu znów jedynym powodem do narzekania był nadmiar. Przy liczącym prawie dwa tuziny portfolio nie tylko trudno wszystkich win spróbować (targi maja jedynie 3 dni, a tylko na włoskim stoisku prezentowało się 15 wystawców) ale i potem wybrać dwa trzy najciekawsze pozycje. To też zastosuję klucz  po jednym winie z każdej półki.

Pośród musiaków najlepsze wrażenie zrobił na mnie Quid Spumante Falanghina Brut. Wino bardzo radosne, świeże pełne tańczących w kieliszku bąbelków. Tym co odróżniało to wino od reszty to intrygujący cedrowy powiew w piekarsko-owocowym nosie. Śmiało można pić na tarasie, ale też bardzo dobrze sprawdzi się z owocami morza.

Z niższej linii Janare podobało mi się Janare Aglianico Sannio DOP 2016 o fajnie wtopionych korzennych nutach ładnie uzupełniających czyste tony wiśniowe. W ustach świeże, o fajnie wygładzonych garbnikach i idealnie dobranej kwasowości. Dla mnie idealne wino do pasty z sosem pomidorowym.

Wreszcie z wini z wyższej serii Janare Cru obejmującej wina z pojedynczych parceli Janare Falanghina del Sannio Senete Dop 2017. Wino tak aromatyczne, że wystarczyło stanąć obok by poczuć wyraziste tony brzoskwiń, mirabelek i świeżych ziół. W ustach bardzo pełne, wysoce kwasowe, z czystym owocem. Idealne do pizzy z owocami morza, ale też do lżejszych serów czy grillowanych warzyw. Idealne wino do gastronomi.

I to skończmy opowieść  producentach z mniej znanych i popularnych regionów winiarskich Włoch.  W części trzeciej będzie o jednym z największych zaskoczeń czyli o producencie pokazującym wina nieoczywiste. Tradycyjnie już Stay Tuned.

Cześć pierwsza poświęcona winnej klasyce z Italii

Win próbowałem podczas targów WnoExpo 2018, w których uczestniczyłem na zaproszenie organizatorów.    

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl