Wino i destylaty

Włochy na biało czyli ogarnij się Biedronko

Napisał Blurppp

Przegląd wina białych i wzmacnianych z włoskiej oferty Biedronki przyniósł dość nieprzewidziane skutki. Od rana przeglądam książki kucharskie i grzebię po sieci. Szukam przepisów z białym winem w roli głównej.  

Bez zbytniego owijania w bawełnę trzeba powiedzieć jasno, dwa wina które trafiły do mnie nie są winami godnymi uwagi. Chyba, że poszukujecie budżetowego wkładu do gara. Ja wkład już mam teraz poszukuję inspiracji jak ten wkład użyć. W lecie było by łatwiej, szprycer bym zrobił , nawrzucał lodu i plasterki cytrusów i było by po problemie. Przez wieczór by się na balkonie wypiło. Teraz zima i zapotrzebowanie na płyny jak by mniejsze. Na szczęście mamy warzywa zimowe, wśród nich cykorie. Do tego gdzieś tam na południu sezon na pomarańcze, to cena owoców spadła poniżej 3 zł. Można wiec zrobić właśnie endywie w pomarańczach.

Powiecie, że okrutny jestem w tych swoich ocenach. Jestem i będę bardziej głównie za sprawą niezrozumiałej z mojego punktu widzenia polityki kształtowania winnej oferty. Nie jestem księgowym i nie wiem czy taka oferta przynosi Owadowi zyski. Pewnie tak skoro idą właśnie w tą stronę. Ja jestem miłośnikiem wina, co już samo w sobie różni mnie od większości klientów dyskontu. Do tego jestem skłonny wydać trochę więcej i w zamian dostać cos lepszego. I tu chyba aż tak odosobniony nie jestem. Polacy chcą win do trzech dych a nie do dziesięciu czy osiemnastu złotych. Najdroższe wino oferty zatrzymało się na 25 zł. Zwykle w ofercie były wina za 30 zł ( ok za 29,99). Tym razem nie. O tyle to dziwne, że rozmawiamy o winach z Włoch, które do tanich nie należą. To co może się udać w wypadku win z Portugalii czy Hiszpanii czyli wyszukanie rozsądnych win, przemysłowych ale rozsądnych które producent zaoferuje za około 1 euro w hurcie we Włoszech nie uda się nigdy albo prawie nigdy. Poniżej 2 euro można kupić wino kiepskie, bardzo kiepskie albo wino demode. Z dwojga złego wolę wino które jest passe niż wino które jest niesmaczne. Wolę też wina za 35 zł które dadzą mi sporo frajdy niż wina za 9,99 które frajdę dadzą tylko wtedy, gdy staną się bazą sosu.

Biedronko zaczynasz gonić w piętkę i coraz szybciej biec w ślepą uliczkę. Oparcie wszystkiego o najniższa z najniższych cen nie jest rozwiązaniem. Chcesz walczyć cena, proszę bardzo ale inaczej. Wyszukaj producenta którego wina kosztują w Polsce 40 zł a potem postaw te wina na półce za 25 czy 30 zł. Tak jak zrobiłaś z Vallado. Importer się wścieknie, branża się wścieknie ale winomaniacy będą szczęśliwi. Nie oczekuję  od dyskontu win wielkich, rozbudzających wyobraźnie, o których będę jeszcze przez dekadę opowiadał. Ale nie chcę też drugiej skrajności, nie chcę win za 10 zł o których da się powiedzieć tylko tyle: „za ta cenę da się wypić”. Czy może raczej za ta cenę warto się nim upić. To bez sensu a wódka i Amarena i tak wychodzą taniej.

Nie znam się na serach twarogowych, na śmietanach i na maśle. Nie wiem czy potrafię ocenić jakość mięsa. Wiem, że potrafi moja żona. Wiem też, że te produkty kupuje właśnie w Biedronce, i to nie dlatego że są tanie a dlatego, że w jej ocenie są po prostu dobre, lepsze niż u lokalnej konkurencji. Do tego te produkty są też tańsze niż u konkurencji. Dlaczego w takim razie z winem jest jak jest. Może pora by za dobór tej części asortymentu zaczął odpowiadać kto inny a może warto przestać kierować się tylko ceną i zacząć stawiać też na jakość. Tak jak dzieje się w całej reszcie waszego asortymentu. Tak wiem, na serze i śmietanie znają się w Polsce wszystkie gospodynie domowe i ze dwie trzecie facetów. Wiec tu nie da się wcisnąć ściemy. Na winie zna się niewielu. Resztę czytelniku dopowiedz sobie sam.

Jeżeli pośród 6 win które miałem okazje spróbować dobre wrażenie robi jedno czerwone i jedno wzmacniane to nie jest dobrze. Tym bardziej, że te 6 win to pewnie w opinii marketingowców Biedronki najlepsza część oferty. To to co trafia na półki w ostatnim czasie to jest ściema. Biedronko, pora się ogarnąć.

Pinot-Grigio-Garganega-Le-Galene

Cantina Danese Pinot Grigio–Garganega Le Galene IGT Veneto 2013

Białe wino za dychę. W lecie zrobił bym z niego szprycer. Da się też wypić na pikniku czy schłodzone ochłodzi po wyczerpującym meczu w kometkę, gdzieś na podmiejskiej działce. Ale w zimie, pite nawet pod kolejny odcinek „M jak miłość” nie zachwyci. Niby pachnie fajnie morelami i jabłkiem ale za to jest potwornie kwasowe, co w kontekście szprycera jest zaletą, owocu co kot napłakał. To ze kosztuje ile kosztuje nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

Grillo-Chardonnay-2014-IGT-Terre-Siciliane

Baronie Coraldo Grillo–Chardonnay 2014 IGT Terre Siciliane

Kupaż grillo chardonnay wprost z Sycylii. W nazwie i na etykiecie fajnie to wygląda. Białe ze szczepów które na Sycylii czują się wyjątkowo dobrze. Po napełnieniu kieliszka już tak dobrze nie jest. Nos jak by ktoś otworzył popularna z latach osiemdziesiątych bułgarska sałatkę owocową w puszce, dostępną pod nazwą Macedonia. Usta to znowu nadmierna kwasowość wsparta nieprzyjemna chemiczna goryczką. Cena 18,99 zł, o 5 zł drożej niż obecne niedawno na biedronkowych półkach Vinho Verde Loureiro Pinho stojące według mojej oceny półkę a może i półtorej półki wyżej.

Marsala-Lando

Marsala Lando

Najjaśniejszy punkt całej promocji. Solidne słodkie wino wzmacniane za 17,99. Nie są to wyżyny ale wino daje rozsądny obraz tego czym jest Marsala. Dużo tu orzechów, skórki pomarańczowej, daktyli a nawet nieporównywalnego z niczym tonu marokańskich kiszonych cytryn. Kto raz ten zapach poczuł zapamięta go do śmierci. W ustach słodko-gorzko-kwaśne. Kieliszek tej Marsali i kawałek sernika a mroczny zimowy wieczór przestanie być taki mroczny. Pijać to wino człowiek się zastanawia, dlaczego dzisiejszy rynek nie ma ochoty na takie cuda. Marsala jako jest passe i pewnie dlatego trafiła do nas i to w dobrej cenie.

I jeszcze drobiazg, zauważyliście, ze wraz ze zmianą szaty graficznej, zniknęła promocja kup sześć zapłać za pięć. Ciekawe czy kolejna gazetka będzie w tej czy w starej formie i czy promocja wielopaków powróci.

O winach czerwonych z tej oferty przeczytasz tutaj

 

 

 

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl