Wino i destylaty

Wiosenny Salon Degustacyjny 2012 – Kraków

Napisał Blurppp

Wiosenny Salon Degustacyjny 2012 przeszedł do historii. Piszę te słowa z olbrzymim żalem bo impreza była bardzo udana. Za symboliczną cenę miłośnicy wina mieli okazję spróbować ponad 120 gatunków które w sezonie 2012/13 znajdą się w ofercie krakowskiego importera „Dom Wina”. Pod względem organizacyjnym wszystko wypadło perfekcyjnie. Przy żadnym ze stoisk nie było kolejek, żadnego z trunków nie brakło. Obszerne wnętrza pałacu sztuki sprawdziły się doskonale. Bardzo cieszy liczna obecność młodego pokolenia wino maniaków. To widomy znak zmiany upodobań i modelu konsumpcji alkoholu rodaków. Tego typu imprezy mają dar łatwych rozmów kuluarowych, zarówno miłośników trunków między sobą jak i z przedstawicielami winnic. Nic w tym złego, wszak wino rozmowę ułatwia i to jeden z powodów dla którego od tysiącleci jest na stołach.

Co do prezentowanych win to pierwszym na co zwróciłem uwagę to nadspodziewanie dobra jakość win bułgarskich. Zarówno dość drogi mięsisty owocowy Castra Rubra produkowany z endemicznych szczepów jak i lokowany kilka klas cenowych niżej kupażowany z Merlotu i Cabernet Sauvignon Telish wypadły znakomicie. Bułgaria ma jednak na polskim rynku kiepsko, ciągnie się za nią niezbyt przyjemne odium nieśmiertelnych win Sofia. Najwyższy czas te uprzedzenia porzucić  Skoro jesteśmy przy krajach wschodu to niezwykle miła niespodziankę słoweński Verus Sauvignon Blanc. Świerzy, zielony, ziołowy. Bukiet bardzo agrestowy. Przy cenie 60 zł warte uwagi. Może nie na co dzień ale przy większych okazjach czemu nie. Z win europejskich dobre wrażenie zrobiły na mnie wina z Bodegas del Saz. Ta reprezentująca La Manche winnica przedstawiała klasyczną Hiszpanię. Zarówno wina oparte o temprallino jak i o macabeo trzymały poziom. Na nadchodzące lato świetnym będzie mieć w lodówce butelkę Vidal de Saz Tempralino Rosado. Z ceną w zakresie 35-40 zł wróże im sukces. Spróbowałem też najdroższe wino salony Fuentespina Reserva 2004. Robert Parker przyznał mu ponad 90 punktów. Wino spędziło 36 miesięcy z beczkach. Tak długie starzenie powinno chyba dać lepsze rezultaty, ja bym za butelkę ponad 500 zł nie zapłacił. Choć rozumiem skąd ta cena się bierze. O wszystkich winach napisać nie jestem wstanie. Te które tu wymieniam , to wybór jak najbardziej subiektywny, pewnie wielu z uczestników będzie miało odmienne zdanie. Nie wymieniam też win które mnie rozczarowały. Powiem jedynie że Niemcy i Austria nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Już prawie na koniec wino które mogło by stanowić moje wino domu. Kosztujący 35 zł a pochodzący z RPA Shiraz z winnicy Lyngrove. Nie wiem czy rocznik 2009 był dla tego producenta wyjątkowo udany ale to pięknie rubinowoczerwone wino o pikantnym ale i owocowym bukiecie w którym przeważają wiśnie i okrągłym tanicznym smaku wyjątkowo przepadło mi do gustu. Jeżeli wiosna i lato będą chłodne to ze swoją zawartością alkoholu na poziomie 14,5 % będzie świetnie rozgrzewać. I już na sam koniec wino które podczas całego Salonu dało mi najwięcej przyjemności. Myślę o Terre di Ginestra Nero d’Avola. To regionalne sycylijskie wino o fioletowej barwie. Z razu pikantne z czasem coraz słodsze dzięki nowym beczką oczarowało mnie całkowicie. Nie znałem go wcześniej, i pewnie gdyby nie Salon bym nie poznał. Kosztując 75 zł raczej nie stanie się winem codziennym ale przy większej okazji, gdy na stole pojawią się pieczone mięsa z przyjemnością odkorkuje butelkę.

Wszystkie prezentowane wina mają być w stałej ofercie importera i w jego sklepach firmowych oraz do nabycia w sklepie internetowym http://www.sklep-wina.pl/

By relacja była pełna trzeba wspomnieć również o prezentacji mocnych alkoholi. Koneserzy mogli spróbować zarówno kilku gatunków Cognac’u jak i Whisky. Zarówno blendów jak i singiel Malt. Dużym zainteresowaniem , o dziwo głównie panów, cieszyło się stoisko z rumem Dictador. Śmiem podejrzewać, że nie tylko za sprawą degustowanych trunków. Ciekawscy niech zerkną do galerii.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl