Wino i destylaty

Wino, trawa i kapelusze – Ogrody Wina 2019

Napisał Blurppp

Blisko dwieście etykiet do spróbowania, do tego kilkadziesiąt mocnych alkoholi. Trzy prowadzone przez dziennikarzy winiarskich masterclassy i konkurs na ulubioną butelkę publiczności. A wszystko w konwencji wyluzowanego garden party w uroczych okolicznościach ogrodów Dworu Sieraków. Do tego celebracja setnego numeru kiedyś dwumiesięcznika, a dziś jedynego polskiego miesięcznika winiarskiego „Czas Wina”. Tak w skrócie wyglądały Ogrody Wina 2019.

Każdy bywający na degustacjach i innych winiarskich imprezach wie, że dla uczestników jest to raczej ciężka praca niż wydarzenie towarzyskie. Dlatego organizatorzy musieli stanąć na głowie i połączyć ogień z wodą. Z jednej strony stworzyć komfortowe warunki do degustacji, niejednokrotnie połączonej w dłuższą rozmową z przedstawicielem producenta. Z drugiej nadać całości lekkiej formy, w której odnajdą się nie tylko osoby traktujące wino bardzo poważnie. I to ku mojemu niekłamanemu zdziwieniu się udało.

Ogrody Wina

Spróbowałem wiele zacnych win, a przy tym niejednokrotnie wróciło do mnie rzadko pojawiające się na dużych degustacja uczucie radości z degustacji. Słowem zapomniałem, że tak naprawdę „jestem w pracy” tak dobrze się bawiłem. A skoro ja miałem takie odczucia, to oznacza, że reszta naprawdę licznej publiczności bawiła się szampańsko. I było to czuć, a kulminacją był świetnie odebrany przez uczestników koncert „Skaldów” wieńczący wieczór. Słowem wszystko się udało.

Ogrody Wina

Nim przejdę do samych win jeszcze jeden akapit o tym co stało się unikatowym w skali Polski symbolem sierakowskiej imprezy. Będzie o kapeluszach. Od pierwszych ogrodów wina minęło już kilka lat, w tym czasie udało się przekonać uczestników (i oczywiście uczestniczki) by pojawiali się w fikuśnych nakryciach głowy.  I dziś to właśnie morze kapeluszy jest dla tego pewnie najsympatyczniejszego w tej części  Polski garden party równie ważne jak wino. Dziś Ogrody Wina to ogród, wino i kapelusze. 

Co do win, to pewnie ze względu na okoliczności – było więcej niż bardzo ciepło – moje największą sympatię zyskało znane od dawna na polskim rynku znakomite sherry Tio Pepe Fino. W tych okolicznościach jego świeżość, złożoność i wigor znakomicie się sprawdziły. Drugim z win które zdecydowanie warto zapamiętać jest Tor dell’Elmo Brut z winnicy Togni. Wino musujące ze szczepu trebbiano, które zwłaszcza w porównaniu z szeroko promowanym Prosecco wypadło wręcz wspaniale.

Ogrody Wina

Pośród wartych odnotowania doświadczeń degustacyjnych z przyjemnością wymieniam pełną setlistę Cantine Spadafora z włoskiej Kalabrii. Takie okazje by bliżej przyjrzeć się wina z Kalabrii w Polsce nie ma zbyt wiele. Tymczasem ich lekko tylko muśnięte beczką Narello 2018 to czysta przyjemność żywego rześkiego owocu oparta o zdrową kwasowość i charakterne garbniki. Z kolei ich Peperosso będące kupażem świetnie znanego merlota z endemicznym dla Kalarbrii magliocco to wino o delikatnej kwasowości, wyrazistym tonie wiśni i porzeczek i niezbyt ostrych garbnikach, przez co świetnie pasuje do dań mocniej doprawionych.

Ogrody Wina

Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o obecnej na wydarzeniu Winnicy Turnau. To ich stoisko cieszyło się największym zainteresowaniem publiczności. Zdecydowanie jednym ku temu powodów była premiera nowego rocznika ich rieslinga. Niestety wino mnie nie oczarowało, głównie dla tego, że jestem zwolennikiem krystalicznie czystych rieslingów, a ten został odrobinę zamglony beczką. Nadało to całości więcej materii, wino stało się jak by poważniejsze, ale niestety utraciło na rześkości.  Jestem natomiast prawie pewien że moja ocena może tu być odosobniona. Publiczność wino oceniał owacja na stojąco, a później dała temu wyraz w głosowaniu. W efekcie to do Baniewic pojechał prawie komplet nagród publiczności. Widać Frank Faust doskonale zna gusta i oczekiwania polskiej klienteli.

Ogrody Wina

Na sam koniec jeszcze zdanie uznania dla szefa sierakowskiej kuchni Janusza Fica. Szef stanął przed niełatwym zadaniem nakarmienia olbrzymiej grupy ludzi i zrobił to genialnie. Jego Porchette będę pamiętała równie długo jak długą i niespieszna rozmową z Robertem Bowerem z Taylor’s Port. Bo Ogrody Wina to miejsce gdzie nie tylko się degustuje, ale również rozmawia, no i świetnie bawi o czym zaświadcza niżej podpisany.

W Ogrodach Wina wziąłem udział na zaproszenie organizatorów. (Czas Wina)

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl