Wino i destylaty

Winerua, nowy system sprzedaży subskrypcyjnej wina

Napisał Blurppp

Bez zbytnich rozważań i analizy modeli rynkowych można dość szybko zdiagnozować rynek wina. Wystarczy spojrzeć na trzy elementy i od razu wiemy czy rynek już dojrzał czy wciąż jest w fazie prenatalnej. Jednym z nich jest obecność winnego felietonu w weekendowych wydaniach największych gazet. Kolejnym to szerokość półki z winami w sklepie na rogu. I wreszcie trzeci z czynników – przynajmniej jeden sprawnie działający „klub wina” oferujący sprzedaż subskrypcyjną wina.

W tym prostym teście Polska nie wypada najlepiej. Weekendowy felieton mamy jeden (Robert Mazurek w „Plus/Minus”). Wino w sklepach osiedlowych ogranicza się do koszmarków w rodzaju Fresco czy El Sol a za markę premium robi tam Carlo Rossi. Zaś co do systemu subskrypcyjnego to masowego, naprawdę popularnego i powszechnie znanego systemu w Polsce nie ma.

I to pomimo przynajmniej kilku prób zaimplementowania na polskim rynku tej metody sprzedaży. W roku chyba 2011 poddał się nawet największy z operatorów tego typu sprzedaży czyli brytyjski Direct Wines, należący do legendarnego kupca winnego Tonego Laithwaite. I działająca w Polsce pod nazwą Winoteka Domowa część koncernu została zlikwidowana. Nie udało się też polskim przedsiębiorcom, wspomnę tu tylko dwa projekty. Po 6 win została już tylko domena przekierowująca do sklepów stacjonarnych, a po wrocławskim projekcie Paczka Wina za jakim stał Kamil Śladewski nie zostało nawet tyle. Niby swój system „klubowy” ma kilku sprzedawców, ale czy są jedynie informacją na stronie czy naprawdę działają nie wiem. Nie znam jednak nikogo, kto by był subskrybentem takiej usługi.

Rynek jednak się rozwija i co jakiś czas pojawia się kolejny projekt oferujący tego typu sprzedaż. Do tego wiele nowych inicjatyw oferuje model delikatnie zupgrejdowany. I tak jest w wypadku Winerua – nowego, stworzonego w Krakowie – przedsięwzięcia bazującego na subskrypcyjnym modelu sprzedaży. Tym co już na początku różni model krakowski od klasycznego modelu wypracowanego przez Tonego Laithwaite to brak zobowiązania. Możemy, ale nie musimy zamawiać paczki w każdym miesiącu. A w moim przekonaniu właśnie konsumencki lęk przed długoterminowym zobowiązaniem pogrzebał ten model w polskich realiach.

Drugą ważną innowacją jest system badania preferencji klienta. O ile w klasycznym modelu subskrypcyjnym klient nie ma właściwie żadnego wpływu na zawartość dostarczanej paczki. Tworzy ją odpowiedzialny za selekcję, o tyle tutaj już niebawem ma zostać zaimplementowany system badający preferencje klienta i na ich podstawie paczki będą personalizowane. I mnie takie podejście się podoba.   

Za to są też pewne elementy, które z projektu Winoteki Domowej przeniknęły do Winerua. Tym czymś jest dbałość o detal i otoczkę. Już na poziomie kontaktu z kartonem mamy odczucie obcowania z produktem premium. Wina są świetnie zapakowane, przez co bezpieczne (jak to ważne wie każdy kto z rąk kuriera odbierał mokry karton z tłukącym się szkłem we wnętrz – czyli prawie każdy zamawiający wino przez Internet). A do tego paczki są estetyczne. Oprócz wina w paczce znajdziecie firmowy trybuszon i kopertę z kartami katalogowymi dostarczonych win. Podstawowe informacje o winie, propozycja paringu  i miejsce na własna notkę. Lubię takie dodatki. Nie każdy prowadzi notesy degustacyjne, nie każdy jest winnym freakiem. Wszystko elegancko i stylowo.  

I jeszcze jedno co mi się podoba, będzie kilka rodzajów paczek. Paczka podstawowa zawierająca trzy wina dostępna w cenie 139 zł, paczka premium zawierająca trzy wina z wyższej półki kosztująca 199 zł  oraz dostępne okresowo paczki sezonowe. Dziś jest to paczka walentynkowa, zawierająca 2 win do wyboru z 6 i kosztująca 189 zł.

Ale to nie oprawa będzie pracowała na sukces projektu. Niezmiennie najważniejsza pozostaje selekcja i stosunek klasy win do ich ceny. Miałem szansę spróbowania jednej z paczek premium. W mojej paczce znalazły się trzy wina.

Latium Morini Soave 2017    

Winerua

Saove to nie jest region obecnie rozbudzający wyobraźnie winomaniaków, ale i tam dzieje się sporo dobrego. A cel jest prosty, wyrwać się ze swoimi winami z niższych półek supermarketów. Jednym z producentów stojących na szpicy jakościowej zmiany jest Latium Morini. I to od niego pochodzi wnajdująca się w zestawie etykieta. Ten kupaż garganea i trebiano (procentowo 85/15) jest bardzo efektowny w nosie, pachnie białymi kwiatami i owocami tropikalnymi. W ustach delikatne, brzoskwiniowe, o świetnie wyważonej kwasowości. Na uwagę zasługuje delikatnie gorzkawa końcówka czyniąca z tego wina idealnego kompana choćby sosów śmietanowych. 4/6

Santomas Refosk 2017

Ta czerwień z coraz mocniej wbijającej się na światowe winne salony Słowenii to istna owocowa bomba. Na poziomie nosa cała masa owoców leśnych w towarzystwie porzeczki. W ustach świeżość, radość i owocowa soczystość. Garbniki gładkie i zepchnięte w tył. Na pierwszym planie rządzi kwasowość a na drugim owoc. Trzeci plan to tony ziołowe (tyminek?) i delikatna pikantność. Bardzo udana propozycja ładnie pokazująca dlaczego coraz więcej winnych głów obraca się w stronę Słowenii. Po lekkim schłodzeniu można pić solo lub parować pod ciekawą rozmowę. Tradycjonaliści mogą podać do pizzy czy pasty z sosami pomidorowymi. Podejdzie też do tuńczyka czy innych ryb w sosach warzywnych.

Toro Albala NV Palo Cortado Marques de Poley Selection    

Od kiedy apelacja Montilla-Moriles utraciła prawo do umieszczania na swoich etykietach słowo sherry nie dzieje się tam najlepiej. I to nie chodzi wcale o to, że nagle przestali produkować dobre a nawet bardzo dobre wina. Raczej o to, że przestały się one sprzedawać, choć powstają w sposób identyczny jak te ze złotego trójkąta, a i jakościowo od nich nie odbiegają. Na ogólny kryzys sprzedaży win wzmacnianych nałożył się u nich kryzys utraty identyfikacji. To też dziś można tak kupić naprawdę znakomite wina wzmacniane i to w świetnej cenie.   

I właśnie z tamtą pochodzi omawiane trzecie wino zestawu. Jest to najbardziej wyrafinowane z wytrawnych typów sherry czyli palo cortado. Nie miejsce i czas na to by wyjaśniać ale to jedno z tych win o jakich mówi się że bardziej się zdarza niż powstaje.  Z tym, że ta etykieta od tych z atlantyckiego wybrzeża różni się szczepem. Tam palo cortado powstaje ze szczepy palomino a tu z wysoko odfermentowanego pedro ximenez. I jeszcze drobiazg jak jesteśmy przy technikaliach,  to wino ma status en rama czyli nie filtrowane.

Oczywiście nie jest to wino łatwe, ani nie każdemu przypadnie do gustu, ale miłośnicy tego stylu będą więcej niż zadowoleni. Nos jest złożony, pełen tonów orzechowych, herbacianych, kandyzowanych owoców ale tez przyprawowy i lekko „parkietowy”. W ustach jest gęsto, ekstraktywnie, nic tu nie jest proste smaki utlenienia, drewna i typowe dla szczepu mieszają się dając nową wartość. A posmak zdaje się nie mieć końca. Wspaniałe wino medytacyjne, ale znakomicie sprawdzi się też jako degustif. W zestawie jest butelko o pojemności 0,5 litra.

Zamiast podsumowania

Trzy wina, z których jedno jest wybitne, jedno bardzo udane i po prostu dobre. Koszt tego zestawu to 199 zł czyli wychodzi po 66,33zł na butelkę. Jedna jest warta zdecydowanie więcej, jedna chyba właśnie tyle a jedna mniej. W sumie wszystko się zgadza i nikt nie próbuje nas oszukać. Ale nie zrobiliśmy też interesu życia. Choć pewnie kupując te wina osobno zapłacilibyśmy o 15-20 zł więcej. Czyli w sumie warto.

Cała selekcja jest interesująca. Z pewnością sam przynajmniej po jedno z tych win nigdy bym nie sięgnął. I chyba o to w takich zestawach chodzi. O to by ktoś, kto zna się na rzeczy dokonał wyboru za mniej obeznanego w półkowej ofercie klienta. I pod tym względem paczka nie zawodzi. Jeżeli wiec chcesz kupić porządne wina, a nie masz ochoty szukać po sklepowych półkach, albo boisz sie, że nie trafisz na nic ciekawego to warto zamówić zestaw. Tu poziom ponad średnią masz zagwarantowany. 

To też a projekt Winerua trzymam kciuki, grają czysto, selekcję maja uczciwą a wina interesujące. No i nie wymagają zobowiązań. I zależy mi wreszcie jakiś projekt subskrypcyjny wytrwał dłużej. Bo chyba czas wreszcie ogłoście, że polski rynek wina wyszedł już z ery prenatalnej.


Opisaną paczkę otrzymałem od Winerua.        

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl