Pół serio

Wciąż aktualna opowieść spod dębu Augusta

Napisał Blurppp

Pedałując Żubrostradą czyli jedna z najpopularniejszych podkrakowskich tras rowerowych a prowadzącą przez Puszczę Niepołomicką mija się Dąb Augusta. To bardzo urokliwe miejsce przypomina o uczcie wieńczącej polowanie zakończone 27 września 1730 roku. Polowaniu przewodził król Polski August II Sas. Informuje o tym stosowna tablica. Ale z tym miejscem związana jest jeszcze jedna opowieść, boleśnie przypominająca, że wszystko jest polityką.

Z tego co podają źródła historyczne, a na miejscu przypomina jedna z tablic, trzydniowe polowanie było udane. Ubito 3 łosie, 17 jeleni, 33 dziki, 88 saren, 13 wilków, 32 lisy, 2 rysie, 3 żbiki i mnóstwo drobnego zwierza. Na liście jednak brakuje niedźwiedzia, w tamtych czasach niekoronowanego władcy polskich lasów. Niektórzy mówili – król Niepołomickiej Puszczy.

Dąb Augusta

Podobno ten brak budził spory smutek Augusta II, marzył on bowiem o królewskim pojedynku. I o tym swoim lekkim niedosycie dość często podczas polowania wspominał. A im było do jego końca bliżej, tym wspominał częściej. I własne w tym niedosycie swoją szansę zobaczyło kilku dworzan oportunistów. A że zbiegiem okoliczności przy klasztorze w niedalekich Staniątkach odbywał się jarmark pognali tam, licząc na niedźwiednika.

Tym mniej z obyczajowością początku XVIII wieku obeznanym wyjaśniam, niedźwiednik to ktoś kto posiadał wytresowanego niedźwiedzia. Odwiedzał on jarmarki i odpusty, gdzie wspólnie ze zwierzakiem prezentował show dla gawiedzi. Niedźwiedzie były często stare, nie raz poranione i zawsze trzymane na grubym łańcuchu.

Los sprawił, że niedźwiedzia odkupić się udało i przewieźć do puszczy. I w ostatni dzień, kiedy polowanie miało się już ku końcowi wypuszczono wystraszone zwierzę tuż przed królewskim orszakiem. To jednak przyzwyczajone do tłumu zamiast uciekać w knieje zaczęło pewnie zmierzać w stronę koni. Kilku z jadących na przodzie dworzan zaczęło kuć i ranić zwierzę, to wpadło w szał i poraniło wielu z nich, a jednego zabiło. Dopiero celny strzał łowczego pozbawił niedźwiedzia życia.

Całemu temu wydarzeniu ze środka kolumny przyglądał się król.  Gdy bestię usieczono podszedł do truchła i zobaczył głębokie ślady po łańcuchach i natychmiast rozpoznał, że nie miał do czynienia z dzikim zwierzęciem. Potem spojrzał na ciało martwego dworzanina i całą grupę poranionych. Gdy tak stał, odpowiedzialny za sprowadzenie niedźwiedzia krzyknął „Co za głupi niedźwiedź”. Na co August mu przerwał i powiedział:

Niedźwiedź nie głupi, niedźwiedź jest niedźwiedziem, głupi ten co go z klatki wypuścił.         

Przypominam tę legendę, bo kojarzy mi się z dzisiejszą sceną polityczną. Nasza obecna władza, to właśnie ów niedźwiedź. Jest jaki jest, każdy kto ma odrobinę wiedzy o świecie wiedział jak będą rządzić, jakie będą ich priorytety, że wprowadzą w życie zasadę TKM (Teraz Kurwa My). Że nepotyzm i kolesiostwo połączone z zamordyzmem staną się ich wizytówką. Taka maja naturę, tego się nie zmieni, tak jak lata w łańcuchach z niedźwiedzia nie zrobiły pluszowego misia.

Winie tych co im dali władzę, co tego niedźwiedzia wypuścili z klatki. I tylko zastanawiam się czy zrobili to mieszkańcy wsi podjudzeni i wsparci przez proboszczów i episkopat, czy raczej politycy PO przez lata zaniedbujący świat wartości, tak istotnych w Polsce powiatowo-gminnej i skupieni na wskaźnikach gospodarczych.

Tak czy siak, nie warto winić niedźwiedzia, zawsze wińmy tych co go z klatki wypuścili. Słowem nie wystarczy krytykować skutków, a trzeba szukać przyczyn i z nimi walczyć. Skutki miną, o ile zlikwidujemy przyczyny.

Dąb Augusta

Pozdrawiam z Żubrostrady

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl