Podróże

Wąwóz Todra

Dochodziła 15.00, byliśmy już zmęczeni. Nie było bardzo gorąco, to dopiero końcówka stycznia. Prawdziwe upały zagoszczą tutaj od kwietnia. Trzeba przyznać że byliśmy tez dość głodni. Stanęliśmy po drodze w jakimś miasteczku, niestety dostępne były jedynie restauracje  działały w oparciu o typowy dla Maroko sposób czyli idź na souk kup co tam chcesz, przynieś nam, powiedz jak ci to przygotować i  wróć za 40 minut. Nie wiem dlaczego ale dziewczyny do końca nie przekonały się to tej metody. W efekcie od śniadania jedliśmy tylko pomarańcze, przezorna Agnieszka jeszcze w hotelu nałupała ich dla nas 3 kilo. Teraz siatka już była pusta. Zgodnie z zapowiedzią Hrou czekające nas widoki powinny zabić głód. Początkowo droga przypominała typowe krajobrazy Atlasu Wysokiego.  Stopniowo po prawej stronie zaczęła ukazywać się dolina zwężająca się z każdym kilometrem. Po kilku minutach miał już szerokość 400 metrów. Ostatni kawałek przeszliśmy już pieszo. Kierowca z bagażami powiedział, że spotkamy się za około kilometr. Gigantyczne ściany z każdym krokiem były bliżej siebie. Pisząc gigantyczne nie przesadzam, mają po 330 metrów wysokości i są pionowe. Słonce już nie jest widoczne więc na oszałamiające zdjęcia nie ma co liczyć. Ciągle patrzę na te jak by nożem ucięte skały i coraz mniej mnie dziwi, że jest to święty Graal spinaczy skałkowych z całego świata. Okolice wąwozów zamieszkane są przez Nomadów. Wrócili oni tu po pięcioletniej przerwie spowodowanej suszą. Teraz dnem wąwozu znów płynie strumień. jest woda jest życie. Spodkaliśmy kobietę z osłami która przyszła po wodę.

(Tekst jest fragmentem przygotowywanej relacji z objazdu Maroka który wkrótce ukarze się na naszej stronie domowej. Musze tylko poddać ją drobnemu liftingowi. Prace są już na ukończeniu.)

Tu wąwóz wydaje sie jeszcze być doliną

Z czasem jest już tylko miejsce na jeden rząd domów. Jest woda więc są ludzie

Samochód i 3 piętrowy hotel oddają skale ścian

Ściany są pionowe, jak by nożem ucięte

Pani na widok aparatu obruciłą sie tyłem, w tle stoisko z pamiątkami. Sa turyści jest szansa na lepsze życie i łatwiejszy zarobek

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl