Podróże

W poprzez Atlas w stronę oaz południa

W stronę oaz południa

Opuściliśmy Marakesz, przez Atlas Wysoki zmierzamy w stronę Warzazat. Przed nami przejazd przez najwyższą przełęcz Atlasu Wysokiego, Tizi n’Tiszka. Po

drodze zapierające dech w piersiach widoki i szansa na spotkanie z miejscowymi. Niestety, pewnie nie uda się zrobić ciekawych portretów. Tradycyjnie żyjący mieszkańcy Maroka nie pozwalają się fotografować, z malymki wyjątkami. Kiedy zatrzymaliśmy się na  drodze dojazdowej do przełęczy, by pobawić się w śniegu, co przy temeraturze blisko 30 stopni Celcjusza, jest przeżyciem samym w sobie potrzedł do nas młody pasterz owiec. Przeganiał stado od bladego świtu i był już mocno zmęczony samotnością. Ucieszyła go możliwość rozmowy. Nasz kierowca zapytał czy mogę Go sfotografować. Zgodził się. Zdjęcia wydają się być udane. Światło było bardzo ostre, więc lekka obróbka w photoshopie wydaje się być niezbędna.Po drodze zatrzymaliśmy sie na herbatę i drugie śniadanie. Ola jedząca jajecznicę z oliwkami, widoki bezcenny. Po przekroczeniu przełęczy wjechaliśmy w krainę kazb. Pierwszą ze zwiedzanych była Ait Benhadd. Ta niecodzienna bydowla znajdująca się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO była scenografią w wielu superprodukcjach, w tym „Gladiator” oraz „Lawrence z Arabii”. Wspinanie się na jej szczyt, w 30 stopniowym upale, było całkiem męczące. Jak dobrze,  że nie zdecydowaliśmy się na objazd w lipcu, kiedy temperatura przekracza 50 stopni. Kazbę od drogi oddziela rzeka, pokonać ją można przechodząc boso po ostrych kamieniach lub na grzbiecie osłów. Wybraliśmy to drugie rozwiazanie.;) Kolejna z kazb to ciągle zamieszkana Teiouet. Sfotografowalismy ją tylko z zewnątrz. Potem pół godzinny przejazd i jesteśmy w Warzazat. Hotel, który wybrał dla nas Hrou, jest w stylu berberyjskim. Czujemy się jakbyśmy mieli spać w
namiocie. Samo miasto raczej nieciekawe, dzień kończymy  popijając sok pomarańczowy ,przegryzając go oliwkami. 😉 Jutro w planach Wąwozy Dades.

Ps.1. Te wpisy są krótsze, niż zamierzałem, ale pod koniec każdego dnia jestem juz dość mocno zmęczony.

Ps.2. Po powrocie więcej zdjęć i pełna relacja na www.blurppp.cba.pl
Do jutra!

W stronę oaz południa

Opuściliśmy Marakesz, przez Atlas Wysoki zmierzamy w stronę Warzazat. Przed nami przejazd przez najwyższą przełęcz Atlasu Wysokiego, Tizi n’Tiszka. Po drodze zapierające dech w piersiach widoki i szansa na spotkanie z miejscowymi. Niestety, pewnie nie uda się zrobić ciekawych portretów. Tradycyjnie żyjący mieszkańcy Maroka nie pozwalają się fotografować, z malymki wyjątkami. Kiedy zatrzymaliśmy się na  drodze dojazdowej do przełęczy, by pobawić się w śniegu, co przy temeraturze blisko 30 stopni Celcjusza, jest przeżyciem samym w sobie potrzedł do nas młody pasterz owiec. Przeganiał stado od bladego świtu i był już mocno zmęczony samotnością. Ucieszyła go możliwość rozmowy. Nasz kierowca zapytał czy mogę Go sfotografować. Zgodził się. Zdjęcia wydają się być udane. Światło było bardzo ostre, więc lekka obróbka w photoshopie wydaje się być niezbędna.Po drodze zatrzymaliśmy sie na herbatę i drugie śniadanie. Ola jedząca jajecznicę z oliwkami, widoki bezcenny. Po przekroczeniu przełęczy wjechaliśmy w krainę kazb. Pierwszą ze zwiedzanych była Ait Benhadd. Ta niecodzienna bydowla znajdująca się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO była scenografią w wielu superprodukcjach, w tym „Gladiator” oraz „Lawrence z Arabii”. Wspinanie się na jej szczyt, w 30 stopniowym upale, było całkiem męczące. Jak dobrze,  że nie zdecydowaliśmy się na objazd w lipcu, kiedy temperatura przekracza 50 stopni. Kazbę od drogi oddziela rzeka, pokonać ją można przechodząc boso po ostrych kamieniach lub na grzbiecie osłów. Wybraliśmy to drugie rozwiazanie.;) Kolejna z kazb to ciągle zamieszkana Teiouet. Sfotografowalismy ją tylko z zewnątrz. Potem pół godzinny przejazd i jesteśmy w Warzazat. Hotel, który wybrał dla nas Hrou, jest w stylu berberyjskim. Czujemy się jakbyśmy mieli spać w
namiocie. Samo miasto raczej nieciekawe, dzień kończymy  popijając sok pomarańczowy ,przegryzając go oliwkami. 😉 Jutro w planach Wąwozy Dades.

Ps.1. Te wpisy są krótsze, niż zamierzałem, ale pod koniec każdego dnia jestem juz dość mocno zmęczony.
Ps.2. Po powrocie więcej zdjęć i pełna relacja na www.blurppp.cba.pl
Do jutra!

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl