Winne Wtorki Wino i destylaty

Vitis Mlade Vino Frankovka Modra na Winny Wtorek

Napisał Blurppp

Włosi mają takie słowo „Bicchiere”, oznacza ono szklaneczkę, od tego słowa pochodzi często słyszane zamówienie „bicchiere di vino”. Tak, Włosi uwielbiają pić wino ze szklanki, bo chodzi o wino a nie o szkło. Marzy mi się, aby nad Wisłą zaczęło być podobnie, by wino stało się czymś zwyczajnym, codziennym, zamawianym i pitym bez emfazy a nie towarem luksusowym zarezerwowanym dla wybranych. Do tego potrzebujemy lekki, smacznych i tanich win, choćby takich jak Vitis Mlade Vino Frankovka Modra 2015, idealne wino na upał.

To wydanie Winnych Wtorków wypada w pierwszy dzień lata, ta sposobność wykorzystali autorzy bloga Nasz Świat Win i zasugerowali abyśmy poszukali wina czerwonych co sprawdzą się w upały. Świetny pomysł, a do tego trochę taki w poprzek. Przecież lato i upał to czas  bieli, różów i musiaków a my tu mamy iść w czerwienie?  Niby absurd ale… No właśnie jest ale. Tak Hiszpanie jak i Włosi czy Francuzi, czyli narody mające nie tylko lata cieplejsze od naszych ( tak wiem w dzisiejszych czasach zmiany klimatu przestało to być zasadą) ale i nieporównywalnie większe winne doświadczenie również latem chętnie raczą się winem czerwonym. Skoro mogą oni, możemy i my. A wierzcie mi owo  „bicchiere di vino rosso” po ciężkim upalnym dniu da wam dużo przyjemności. Pod warunkiem że wino będzie lekko schłodzone i dobrze dobrane.

Ale co w tym kontekście znaczy dobrze dobrane.  Z moich doświadczeń wynika, że musi spełniać pięć warunków. Po pierwsze musi być dość lekkie, po drugie raczej bez beczki, po trzecie wyraźnie owocowe, po czwarte świeże, po piąte zdecydowanie kwasowe.

Takie postawienie sprawy właściwie mocno zawęża wybór szczepu. Z całą pewnością sprawdzą się pinoty, a jak pinoty to i gamay a jak gamay to i frankovka, szczep przez cale lat z gamay mylony. Pięknie o tych pomyłkach napisał jakiś czas temu Sławek z Enoeno.pl. Ja do jego opowieści dodam tylko malutki drobiazg. Jako, że tu u nas w Europie Środkowej i Wschodniej (wliczając to również Austrię i Niemcy) zawsze to co z zewnątrz traktowaliśmy lepiej niż to co nasze, tak nie jest to wyłączna cecha Polaków. To tez przez całe lata na terenach dzisiejszych Austrii, Czech i Słowacji istniał dziwny podział winnych odmian. Dzielono je na „frankisch” czyli te dziś określilibyśmy jako należące do klasy premium (najczęściej importowane właśnie z Francji) i całą resztę. Z czasem rdzennie środkowoeuropejski ciemny szczep o fioletowo niebieskich jagodach też doczekał się zaklasyfikowanie do grupy odmian superior. Właśnie taka jest etymologia nazwy frankovka modra po niemiecku (blaufrankisch).

Vitis Mlade Vino Frankovka Modra

Vitis Mlade Vino Frankovka Modra

Vitis Mlade Vino Frankovka Modra

Rzecz działa się gdzieś w XVI wieku, niby szmat czasu, ale frankovka wywalczonej pozycji już nie oddała. Do dziś jest ulubionym szczepem czerwonym u naszych obu południowych sąsiadów. Kto bywa na Morawach, wie jak wiele frankovki tam rośnie i jak wile wina z niej powstaje. Moja butelka nie pochodzi jednak z Moraw a ze Słowacji, z regionu Małych Karpat ( kilkanaście kilometrów na północny wschód od Bratysławy. Nie pochodzi też od małego, chałupniczego producenta a od Vitis Pezinok- giganta będącego dostawcą win dla słowackich marketów Kaufland. Tam też za cenę niepełnych dwu euro kupiłem sobie dwie butelki. Pierwszą z nich otwarłem późną jesienią, trochę z zamiarem skonfrontowania z naszymi winami świetomarcińskimi. Przepaść była tak wielka, że nie chciałem naszej dumy narodowej podkopywać. Druga otwarłem dziś, czyli pierwszego dnia lata. Oznacza to, Vitis Mlade Vino Frankovka Modra 2015 właściwie powinno już być niepijalne. Nasze świetomarcińskie już właściwie nie są. Tymczasem słowackie młode wino ma się świetnie. W kolorze fioletowo czerwone, w nosie zdecydowanie wiśniowe z delikatnym malinowym uzupełnieniem. W ustach zdecydowanie kwasowe, w porównaniu z listopadem zeszłego roku garbniki delikatnie się zaokrągliły i nie przypominają już papieru ściernego który ktoś wam wrzucił do kieliszka. Za to owoc się uwypuklił, jest soczysty, radosny, i łatwo rozpoznawalny. W ustach , tak jak w nosie dominują wiśnie z malinowym podbiciem. Nie jest to wino wielkie, ale jest sympatyczne, świeże, bezpretensjonalne i bardzo pijalne.  Pewnie przy czwartym kieliszku mogło by się okazać męczące, ale dwie pierwsze szklaneczki wchodzą jak malowane. Mi skojarzyło się ono z uroczą lekko piegowatą osiemnastolatką w letniej sukience. Może się śmieje zbyt głośno, ale w zamian ma urocze dołki na policzkach. Może białe trampki nie pasują do jej sukienki, ale przez to wygląda jeszcze młodziej. Może sylwetkę ma bardziej sportową niż kobieca, ale i tak oczu od niej oderwać nie można kiedy przebiega przed twoim samochodem. Jest naturalna, nienapompowana, nie wyżyłowana. Jest zwyczajnie bezpretensjonalna, całkiem jak Vitis Mlade Vino Frankovka Modra 2015, która też jest bezpretensjonalna i najlepiej smakuje pita ze szklaneczki, ważne by była lekko schłodzona. To równie ważne jak brak makijażu u opisanej osiemnastolatki.

Wino oceniam na 4.0 czyli dobre. Kupiłem w Popradzie, w Kauflandzie za 1,99 euro.

Zakup własny autora.


Czerwień na lato pili również:


 

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl