Wino i destylaty

Vale de Capucha Pynga Selection White 2012

Vale de Capucha Pynga Selection White 2012
Napisał Blurppp

Tęskno mi za Lizbona. A do tego ta Lizbona nie daje o sobie zapomnieć i co jakiś czas atakuje mnie z Internetu. Kilka dni temu Enoeno dał wpis wspominający swój pobyt w stolicy Portugali, Facet i Kuchnia właśnie tam jest i zasypuje Instagram zdjęciami. A mi się tęskni, a co najgorsze, na ten moment nie ma szans bym się w przewidywalnym czasie tam wybrał. Co by zagłuszyć tęsknotę sięgnąłem po ostatnią winną pamiątkę z poprzedniej wizyty czyli butelkę Vale de Capucha Pynga Selection White 2012.

Zresztą na to wino i tak był już czas najwyższy, niebawem stuknęły by mu  czwarte urodziny a podobno potencjał ma na lat pięć. Zacząłem od uwagi na marginesie, a powinienem zacząć od początku, czyli od zakupu. Powiem szczerze, to nie ja to wino wybrałem, to wino wybrano dla mnie, a było tak. Zmęczony ciągłym podchodzeniem i schodzeniem postanowiłem chwile odsapnąć w jednej z licznych enotek. Chciałem raczej oczy nacieszyć niż zakupy robić, było dopiero przedpołudnie a każda kupiona butelka oznaczała kilogramy które będą obciążać kręgosłup przez resztę dnia. Wszedłem, wyrównywałam oddech i snułem się miedzy półkami, i wtedy sprzedawca zapytał czego szukam. Odpowiedziałem że niczego, zaczęliśmy rozmawiać, on namawiał mnie na zakup to tej to tamtej etykiety a ja konsekwentnie odmawiałem. Wreszcie, ewidentnie biorąc mnie za turystę –głupka, rzucił od niechcenia, czy ja też jak większość turystów uważam, że Portugalia to kraj śródziemnomorski. Zrobiłem wielkie oczy, a on na to, że ma butelkę, która jak żadna inna uzmysławia – Portugalia to kraj atlantycki. Tym stwierdzeniem zaskoczył mnie na tyle, że zapytałem a co w tym winie jest takiego specyficznego. Odpowiedział zdawkowo, za to głosem nie znoszącym „You must try”. Powiedziałem OK, kupię i spróbuję, ale musisz mi opowiedzieć o winie i producencie. Tak nie tylko zostałem właścicielem Vale de Capucha Pynga Selection White 2012 ale i usłyszałem opowieść o Pedro Marques.

Vale-de-Capucha-Pynga-Selection-White-2012-2

Ten młody Lizbończyk, mieszczuch z krwi i kości zamarzył sobie robić wino. I to nie jakieś tam a wino organiczne. Na realizację swojego wybrał oddaloną o godzinę jazdy od Lizbony podupadające gospodarstwo Vale de Capucha. Ważnym, że działki były prawie na wybrzeżu, od Atlantyku dziali je jedynie 8 kilometrów a to Atlantyk określa Lizbonę i tamtejsze wina. Bardzo szybko uporządkował winogrady, obsadzone starymi krzewami z przewagą odmian lokalnych i w roku 2010 wystąpił o certyfikację organiczną (Control Entety – CE Sativa). Całkowicie zrezygnował z używania pestycydów a w piwnicy jedynym dodatkiem jest SO2. Wszystkie wina powstają dzięki spontanicznej fermentacji na lokalnych drożdżach, a wszystkie etykiety za wyjątkiem linii Pynga  są nieklarowane i nie filtrowane (tak Pynga to jego najniższe etykiety). Dziś jego wina pije się nie tylko w Lizbonie, ale we wszystkich lepszych organicznych concept-barach, od Oslo po Barcelonę, a stoiska winiarza na targach Raw Wine należą do najchętniej odwiedzanych. Po takim dictum, pomimo mojego niekrytego sceptycyzmu do win organicznych, musiałem dotrzymać słowa.

Vale de Capucha Pynga Selection White 2012

Vale de Capucha Pynga Selection White 2012

Vale de Capucha Pynga Selection White 2012

Tak zostałem właścicielem Vale de Capucha Pynga Selection White 2012. Jest to kupaż viogniera, arinto i fernao pires czyli szczepu międzynarodowego i dwóch charakterystycznych dla Lizbony. Zwłaszcza ten ostatni rośnie właściwie jedynie wzdłuż dolnego biegu Tagu, to on daje winu potencjał, wina o niego oparte najlepiej smakują jako 3-4 latkowie. Wino w całości powstało w stali i nie miało kontaktu z beczką. Z formalnego punktu widzenia jest winem regionalnym CVR LIsboa. Co do prezencji to wygląda świetnie, ma głęboki ciemno słomkowy kolor. W złożonym nosie dominują podsuszane brzoskwinie, a uzupełnia je kwiaty pomarańczy, nuta rumianku i bardzo świeży zapach słonawej bryzy (ach ta mineralność). W ustach średnio zbudowane, o świeżej kwasowości, brzoskwiniowo-morelowy owoc bardzo dojrzałym zmierzającym wręcz w stron owocu suszonego, ale najciekawsza w winie jest końcówka, wyraźnie mineralna, a momentami wręcz słona co daje winu wyraźne predyspozycje do bycia winem gastronomicznym. Trochę mnie to zaskoczyło, bo spodziewałem się czegoś tarasowego, tymczasem to wino było by idealne do sardynek z grilla, czyli do tego co w Lizbonie jada się wszędzie i zawsze. Nie byłem na takie parowanie gotowe, no nie miałem sardynek. Cieszyłem się nim wiec solo i przeglądałem stare zdjęcia. I tęsknota zamiast maleć narastała, na to chyba nie ma lekarstwa. No to nie pozostaje mi nic innego jak prosić takie linie lotnicze – uruchomcie z Krakowa albo Katowic bezpośrednie loty do Portugalii. Wino oceniam jako bardzo dobre czyli 5,0, kosztowało 7,49 euro.

Wino to mój własny zakup

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl