Podróże

Urok drobiazgów

Skądś znam taką opowieść:

„Para postanawia się rozwieść, chcą to zrobić cicho i bez awantur, tak samo postanawiają podzielić majątek. Zapadają kolejne decyzje ty bierzesz dom, ja auto i oszczędności, ty meble z kuchni ja z salonu, ty kwiatki, ja psa itd.  Od rzeczy dużych i drogich po malutkie, decyzje zapadają za obopólną zgodą. Widać, że ani dla niej ani dla niego te przedmioty nie maja większego znaczenia, w końcu są przedstawicielami klasy średniej i wszystko dość szybko da się odrobić.  Podzielili już prawie wszystko. Został mały ceramiczny wazonik stojący zakurzony na półeczce, taki trochę już wyblakły i chyba zapomniany. Kiedy on po niego sięga ona protestuje. Nie to mój wazonik, dostałam go od ciebie na moje urodziny, pierwsze które spędziliśmy razem. Tak, on potwierdza, ode mnie. Ale pamiętasz naszą pierwszą przeprowadzkę?. Gdybym go wtedy nie złapał, jak karton się rozkleił to było by już po nim, dlatego ja go wezmę. Nie, protestuje ona, Jak dzieci były małe prawie go rozbiły, ja wtedy go uratowałem. I tak przez kolejne minuty, potem godziny by skończyć rano wspominają całe swoje wspólne życie w którym towarzyszył im wazonik. Był świadkiem ich wzlotów i upadków, dobrych i złych chwil.  Rano po tym wazonikowym wspominaniu dochodzą do wniosku, że jednak może ich wspólne życie było częściej pełne uśmiechu niż łez i stwierdzają, że decyzja o rozstaniu pewnie była zbyt pochopna i warto dać sobie jeszcze jedną szansę.

Nie wiem czy to w wyniku tego, że ta opowieść zamieszkała sobie w mojej głowie, czy tez z jakiegoś innego powodu uwielbiam pamiątki. Przywoże je nie tylko dla siebie, ale też dla znajomych, rodziny, przyjaziół. Najczęsciej jakiś drobiazg pozbawiony wartości innej niz sentymentalna. Pólki pełne są u nas kamyczków, figurek, tasiemek, rzemyków, skrzyneczek, puzderek i innych dziwadełek. Strasznie się to kurzy, wygląda dość cepeliowo i kiczowato ale ja to uwielbiam, z każdego wyjazdu, bez względu czy  do Sandomierza czy gdzieś dalej przywożę coś  ma w sobie odrobinę ducha tamtego pobytu. Ponieważ od jakiegoś czasu mój pokój jest zielony więc większość dodatków mam pomarańczowych. Teraz sprawiłem sobie pomarańczowy czajniczek do herbaty. Ciekawe jakie wspomnienia się w nim parzą. Uwaga ma bardzo długi okres parzenia, minimum 5 lat  🙂

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl