Wino i destylaty

Upał, no to Vinho Verde

Napisał Blurppp

Czy pamiętacie film „Upadek” z 1993 roku z przejmującą rolą Michela Duglasa. Jak by nie to przypomnę, facet z problemami osobistymi stoi w upalny dzień w samochodowym korku. Pot zalewa mu oczy, pod pachami białej koszuli pojawiają się plamy. Czarę goryczy przepełnia mucha siadająca co jakiś czas na jego twarzy. Bohater nie wytrzymuje, wychodzi z auta i idzie wyrównać rachunki z codziennością.

Jak widać czasem kropla przelewa czarę, widać też, że film ma swoje lata. Samochód bohatera nie ma klimatyzacji. Widać też, że lato w mieście nie zawsze jest fajne. Chodzi o przegrzanie, ludzie w stresie termicznym robią się agresywni. Zdecydowanie nie warto wchodzić w dyskusje z kimś kto od dłuższego czasu poci się w jakiś mało przyjemnych okolicznościach. To, że w ostatnich czasach na polskich drogach nie dochodzi do morderstw zawdzięczamy jedynie masowej klimatyzacji.

Miałem okazję przekonać się o tym wczoraj na własnej skórze. Wystarczyło na chwilę wyjść z auta. Jakiś posiadacz pojazdu bez klimatyzacji, jak można przypuszczać po jego czerwonej, zlanej potem  twarzy i otwartych na przestrzał oknach miał mi za złe, że zbyt długo płacę na stacji benzynowej. W niewybrednych słowach skrytykował też pomysł zakupu kawy w takim miejscu. I wierzcie mi nie chciał mnie ostrzec przed jakością samej kawy.Falling_Down

Na szczęście aut bez klimatyzacji z lata na lato na drogach mniej. Za to klimatyzacja w domu to wciąż rzadkość. O ile w biurach robi się to standardem o tyle mieszkaniach to wciąż luksus czy wręcz fanaberia. Jak w takim razie przetrwać, kiedy do jeziora/morza/basenu daleko a termometr niezmiennie pokazuje 35 kresek. Jak to jak zachować się tak jak robią to południowcy z Francji, Hiszpanii czy Włoch, należy sięgnąć po rześkie białe wino. Możecie to też zrobić jak Grecy czyli wino kupić na kredyt, którego nigdy nie zamierzacie spłacić. Ja sam zachowałem się bardziej jak Portugalczyk i wybrałem Vinho Verde.

Wybrałem tanią butelkę od bardzo utytułowanego portugalskiego winemakera Anselmo Mendesy – Momento Ousado Loureiro 2012. To butelka „poza katalogowa”, coś jak by lanie usługowe. Powstała na zamówienie Garcias – dużej (78 milionów euro obrotu) firmy logistyczno-dystrybucyjnej zajmującej się obrotem winem i mocnymi alkoholami. W ich katalogu wino otrzymało oznaczenie Gourment/Silves – co oznacza, że zostało przeznaczone na rynek HORECA i do sprzedaży w sklepach specjalistycznych. Kupiłem to wino podczas pobytu w Lizbonie w sklepie renomowanym Portugal Wine Room za 6.35 euro. Dlaczego wybrałem, w obiegowej opinii mniej ceniony szczep  loureiro zamiast alvarinho i dlaczego zamiast rocznika 2013 wybrałem 2012. To już tłumaczę, wszystko za namową tamtejszego sommeliera i sprzedawcy. Który niemalże kładąc głowę na pień twierdził, ze tak interesującej i nietypowej ekspresji w Vinho Verde dawno nie próbował. Obiecał mi duże wrażenia za małe pieniądze i dałem się przekonać. Troszkę też w tym udziału fikuśnej etykiety, która mi się spodobała.

Momento-Ousado-Loureiro-2012-1

Kiedy otwierałem wino miało ono około 5 stopni. Ja byłem po długim dniu bez klimatyzacji, ono było wprost z lodówki. W kieliszku fajnie się prezentuje, jest dobrze wybarwione, słomkowe. W nosie przeważają kwiaty pomarańczy, ale jest też świeża mandarynka, i bardzo dużo mineralności pod postacią zapachu mokrych kamieni z górskiego potoku. Nos jest intensywny, pomimo że wino było zbyt przechłodzone. Usta oparto przede wszystkim na silnej kwasowości, która utrzymuje się także w długim posmaku. Jest to kwasowość zielonych, niedojrzałych jabłek, charakterna i rześka. Nie ma tu żadnych zabaw z półwytrawnością, żadnego cukru resztkowego. W warstwie owocowej jabłka i gruszka, taka nie do końca dojrzała. Wino jest bardzo sprężyste i pozbawione tonów tabletek musujących.  Nos ma ciekawszy od ust, które niosą przede wszystkim wyraźne orzeźwienie kosztem złożoności. Ale czego się spodziewać, w końcu to Vinho Verde. 22% 12% alkoholu całkowicie nie wyczuwalne.  Moja ocena to bardzo dobre czyli 5.0

Dziś i jutro też będzie upał, dlatego trzymajcie nerwy na wodzy, a popołudniu sięgnijcie po jakąś schłodzoną biel.

Wino to mój własny zakup.  

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl