Przepisy Wino i destylaty

Tosty francuskie z owocami

Napisał Blurppp

W kulturze śródziemnomorskiej podoba mi się prawie wszystko. Lubię ten ich lekki chaos, lubię, że są głośni czy ekspresyjni. Uwielbiam to jak tam się biesiaduje do później nocy.  Lubię wreszcie to, że jedynym posiłkiem jakiemu nie towarzyszy wino jest śniadanie.  I szerzej mam problem z ich śniadaniami, a mówiąc inaczej ze śniadaniami na słodko. I nie chodzi o to, że nie lubię klasycznych śródziemnomorskich dań śniadaniowych, jak choćby tosty francuskie z owocami, uwielbiam ale czemu podają to na śniadanie a nie na podwieczorek.

Odpowiedzią jest chyba zanik podwieczorków. Jeszcze jak byłem dzieckiem, nasze życie bardziej zgadzało się z rytmem natury. Praca zaczynała się o 6:00 rano, to też w domu rodzice byli około 14:30 i wtedy był obiad, a o 17:00 był podwieczorek. I podwieczorek właściwie zawsze był na słodko. I to nie tylko u mnie w domu, ale chyba wszędzie. Czym zdecydowanie różniliśmy się choćby od Anglików, bo ci swoją poobiednią herbatę o piątej, celowo nie piszę o siedemnastej, bo oni wciąż wolą dwunastogodzinny zapis, wypijali w towarzystwie pajdy chleba obłożonej ogórkiem.

Później pajda chleba została przykryta drugą i tak powstał sandwicz. Podobno pierwszy zrobił to na początku XVIII wieku nijaki John Montagu, czwarty hrabia Sandwich. I to jego funkcji zawdzięczamy  rozpoznawalną wszędzie nazwę. Język polski jest tu mniej precyzyjny i pod słowem kanapka funkcjonuje zarówno pojedyncza kromka chleba z czymś, jak i podwójna czyli sandwicz. I o dziwo nic to nie mówi o naszej tradycji kulinarnej. Z tym, że z własnego doświadczenia i obserwacji jestem w stanie zaryzykować tezę, że w domu jadamy kanapki pojedyncze, a poza domem podwójne.

Wybaczcie jednak te dygresje, wpis nie ma być bowiem o kanapkach, a o podwieczorkach. O tym, że warto je przywrócić. Sprawić by pojawiła się kolejna okazja do wspólnego posiedzenia  przy stole. A wiadomo, ża nic tak za stół nie ciągnie jak słodkie. No to sobie pomyślałem, żeby pyszne słodkie śniadaniowe dania z krajów śródziemnomorskich u nas serwować w porze podwieczorka. Przynajmniej w lecie, kiedy dzień długi, a my bardziej aktywni.

Na pierwszy ogień proponuje podać kanapkę na ciepło czyli tosta. A precyzyjniej tosta francuskiego. Choć danie wcale nie jest francuskie a katalońskie – gdzie funkcjonuje pod nazwą les rostes de Santa Teresa czyli grzanka świętej Teresy. Francuzi podkradli pomysł Katalończykom i nadali jej nazwę le pain perdu, co w wolnym tłumaczeniu oznacza chleb stracony. I nie chodzi tu o wysyłanie kogoś na stracenie, choć Francuzi mają w tym pewne doświadczenie. Wystarczy przypomnieć czasy gdy gilotynowanie było równie powszednie jak chleb. Powodem jest to, że tost francuski powstaje z czerstwego pieczywa, który uznawano za stracony, nienadający sie do jedzenia.  

Ale nazwę, która przyjęła się na całym świecie czyli tost francuski (french toasts) wymyślili Anglicy. I to też oni rozpropagowali to danie na całym świecie. Choć nie bez znaczenia jest, że po drodze trafiła się wielka popularność w Ameryce. 

Skoro znamy już mniej więcej pochodzenie dania zastanówmy się czym ono jest. Tak naprawdę to kawałek pszennego pieczywa, może być to pieczywo czerstwe, namoczone w mleku, otoczone jajkiem i obsmażone z obu stron. Z pozoru proste, do tego zgodne z modną ostatnio zasadą zero waste, dlaczego więc nie uczynić go sztandarowym daniem podwieczorkowym?

Nim podam wam swój przepis jeszcze jedna ważna informacja. Tosty francuskie robi się zarówno w formie na słodko jak i na słono. Ten wpis całkowicie poświęcę wersji słodkiej, o wersji słonej będzie następnym razem, a jest o czym pisać, bo to świetne pole do eksperymentowania z sosami i z przyprawami. I wierzcie mi, istnieje większy wybór niż keczup, ale o tym przy innej okazji.

Tosty francuskie z owocami

Tosty francuskie z owocami

Wasze tosty będą tak dobre, jak składniki jakich użyjecie. A że najważniejszym składnikiem tostów jest pieczywo, to musi ono być dobre. Dlatego w żadnym wypadku nie sięgajcie po produkowane przemysłowo pieczywo tostowe sprzedawane w formie pociętego w kromki prostokątnego bochenka. Najlepiej robić to z czerstwej buchty albo domowego ciasta drożdżowego. A komu, tak jak mnie, buchty czy ciasta nigdy nie zostaje niech skorzysta z chałki. Takiej prawdziwej, opartej o stare żydowskie przepisy i dostępnej w każdej dobrej piekarni i w wielu cukierniach. Może być też chałka z kruszonką.

Ja sam kupuje chałkę, mniej więcej pół z niej zjadam z masłem i szklanką mleka a drugą połowę kroję na plastry grubości około 2 centymetrów i pozostawiam w przewiewnym miejscu by zeschła. I to z czerstwych plastrów chałki wyjdą wspaniałe tosty francuskie z owocami.

Składniki (4 porcje)

  • 4 kromki czerstwej słodkiej chałki, takie na 2 cm grube
  • szklanka mleka
  • 2 jajka
  • łyżka stołowa cukru
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • Puszka mieszanki owoców leśnych w syropie Leśne Skarby
  • 2 łyżki stołowe masła
  • Opcjonalnie – pół szklanki śmietany 30%

Tosty francuskie z owocami 

Przygotowanie   

  1. Owoce odsączyć, na sicie. Syrop wypić, najlepiej mieszajać z butelka wody mineralnej. Wychodzi pyszny kompot, idealny na upał. 
  2. Mleko przelać na głęboki talerz, dodać cukier i cukier waniliowy. Dokładnie wymieszać by wszystkie kryształki się rozpuściły.
  3. Jajka wybić na drugi talerz i dokładnie roztrzepać do uzyskania jednolitej konsystencji.
  4. Na patelni roztopić łyżkę masła
  5. Kromkę chałki zamoczyć w mleku na około pół minuty, mleko musi dokładnie spenetrować pieczywo.
  6. Przenieść na talerz z jajkiem i dokładnie otoczyć z obu stron. Warto to robić płaską, perforowaną łopatką do patelni, bo kromka zrobi się bardzo delikatna i potrafi się rozpaść.
  7. Smażyć z każdej strony około 3 minuty. Woda zawarta w mleku musi częściowo odparować a jajko całkowicie ściąć.
  8. Ciepłego tosta z wierzchniej strony smarujemy odrobiną masła.
  9. Dekorujemy kilkoma odsączonymi owocami.
  10. Opcjonalnie łyżką ubitej śmietany.

Tak przygotowanego tosta podajemy jako podwieczorek czy też słodką przekąskę podczas letnich spotkań.

Cellerario Grechetto Umbria IGT 2018 BiB  

Mam świadomość, że ta część u najbardziej ortodoksyjnych winnych freaków może wzbudzić pewną konsternację i to z dwóch powodów. Po pierwsze będzie o winach z kartonu, ale nie bójcie się, nie o sikaczach w litrowych tetrapakach, tak chętnie pitych przez ludzi nie znających w kwestii alkoholu słowa stop. Będzie o winach w opakowaniach typu bib czyli bag in box. I nie będę tu pisał o tym, jak efektywne to opakowanie, zamiast tego podam jego dwie praktyczne cechy. Pierwszą jest całkowita aseptyczność, drugą ochrona przed utlenieniem. Wino, nawet w otwartym opakowaniu, nie ma kontaktu z powietrzem, a co za tym idzie z tlenem. Dlatego wino można bezpiecznie przechowywać przez dwa a niektórzy mówią, że nawet cztery tygodnie po otwarciu opakowania. I to z tego powodu, cała gastronomia jeżeli chodzi o tak zwane wina domu opiera się właśnie o wina w opakowaniach bib. I to nie tylko w Polsce ale oczywiście również w krajach winiarskich. Jeżeli podczas swoich podróży do Hiszpanii, Włoch, Francji czy innym tradycyjnie winnym kraju kiedykolwiek zamawialiście karafkę wina to na 99% było to wino z kartonu, czy będąc precyzyjnym z opakowania bib.

Nie inaczej jest na wszelkiego typu wernisażach, bankietach czy koktajlach. Jeżeli wino jest dostępne w kieliszkach, a za nimi nie stoi rząd butelek, a stoi rzadko, to pijecie wino z kartonu. I przyznajcie – najczęściej jest ono całkiem OK.

Sam na imprezy towarzyskie, grille i “działkingi” dla większej ilości znajomych często kupuje trzy lub pięciolitrowy karton. Stawiam, wypuszczam kranik i każdy leje sobie kiedy i ile chce. W wypadku spotkań „chodzonych” to świetne rozwiązanie.

A dziś biby kupicie w bardzo wielu miejscach, w tym w wielu sklepach sieciowych z winem, w tych bardzo prestiżowych również. Bo już dawno przestało być wstydliwym pić wino „z kranika”.

To też, organizując imprezę na większą ilość osób warto takie rozwiązanie brać pod uwagę, a szczególnie organizując ją latem, kiedy tym bardziej wrzucamy na luz tym bardziej.  

A teraz powód drugiej kontrowersji, otóż będę was namawiał na to byście latem mniej degustowali a więcej pili szprycerów. Przynajmniej w towarzyskich okolicznościach. Wiadomo, wino to też alkohol a jak wiadomo ten w upał działa skuteczniej, a nam w piciu wina nie chodzi o kaca czy o element magiczny jaki wlewa on w nasze żyły a o smak, a latem też o orzeźwienie. Dlatego namawiam do czegoś, co w normalnej praktyce degustacyjnej traktowane jest jak profanacja, do rozcieńczania wina. Szprycer zrobić łatwo, i śmiało zrobicie go na oko. Jedna cześć wytrawnego wina białego i dwie części gazowanej wody, najlepiej źródlanej lub delikatnie zmineralizowanej. Opcjonalnie plaster cytryny a jak ktoś lubi to można część wody zastąpić kostkami lodu. I macie świeżość w szklance.

Tosty francuskie z owocami

Natomiast nie każde białe wino nada się na robienie szprycerów. Chodzi oczywiście o koncentracje smaku. Jeżeli wino samo w sobie jest wodniste, to nic z tego nie wyjdzie, bo jaki jest sens rozwadniać i rozcieńczać coś co już rozcieńczono. 

Drugim ważnym elementem jest kwasowość bo to ona daje świeżości i rześkości szprycerowi. A musi być jej na tyle sporo by „zakwasiła” wodę. I na sam koniec aromatyczność, im wino bardziej aromatyczne, tym i sam szprycer będzie bardziej aromatyczny.  I pewnie z tego powodu mistrzowie szprycera czyli Austriacy najchętniej bazują na rieslingach. A ja wam polecam włoskie Cellerario Grechetto Umbria IGT 2018 w kartonie.

Wino ma fajny delikatnie słomkowy kolor, pachnie brzoskwiniami, białymi kwiatami i delikatnie owocem tropikalnym. W ustach dość proste, ale nie prostackie, oparte o żywą świeżą kwasowość i czysty soczysty żółty owoc. Tylko tyle, albo aż tyle. Bezpretensjonalność w dobrym wydaniu. Świetne do szprycera i do drinków na bazie wina, ale o tym innym razem. Mamy lato, mamy wakacje, możemy do wina podejść mniej ortodoksyjnie, z większym luzem, i ogólnie poluzować gumkę w majtkach.  No i jedzcie tosty francuskie z owocami.

Po wino kieruję was do firmy Kasol 

Wpis przedstawiający przepis na tosty francuskie z owocami  powstał przy współpracy z marką Leśne Skarby    

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl