Przepisy Wino i destylaty

Torcik z knedlika i borowików

Napisał Blurppp

Bardzo lubię autorskie przepisy, a o te coraz trudniej. Przynajmniej na poziomie dań mających szansę trafić pod strzechy. Co w tym wypadku oznacza niewymagających niezrównanej techniki i szalonej ilości składników. Kto mi nie wierzy niech skorzysta z Googli, każde danie pojawi się na liście wyników wyszukiwanie przynajmniej kilka razy. I mam wrażenie, że nie wynika to wcale z braku kreatywności gotujących, a z tego, że wszystko już było. To też kucharzom coraz trudniej wywołać zaskoczenie. I dlatego tak bardzo cieszę się, że mój torcik z knedlika i borowików wciąż to potrafi.

Historia tej potrawy, to efekt dziwnych wakacji, komedii pomyłek i złej pogody. Ale po kolei. Jako że rok jest jaki jest, w tym roku miałem wakacje inne niż zwykle. Zamiast południa Europy i lotu wybrałem Czechy i wyjazd samochodem. Taki środek transportu nad samolotem ma te zasadniczą przewagę, że można zabrać ze sobą rowery. I te wakacje były właśnie takie, rowerowe a właściwie rowerowo winne, bo pedałowaliśmy po wsiach pomiędzy Znojmem a Mikulovem czyli w najbardziej winiarskim regionie czeskich Moraw.

Tereny to rolnicze, na wyszukaną gastronomię nie ma tam co liczyć, na szczęście nie brakuje wszelakich lokalnych gospod. To też przez cały ten czas jedliśmy dobrze i syto, z tym, że nie da się ukryć – raczej monotonnie. Choć gospody leżały w różnych miejscowościach to trzon ich menu był właściwie zawsze taki sam. Na pierwszym miejscu smażony ser, potem kotlet i wreszcie knedliki chlebowe albo ziemniaczane z różnymi sosami – najczęściej mięsnymi. No i do tego nieśmiertelny wróbel, czyli morawski vrabec.

Torcik z knedlika i borowików

I powiem wam, że trochę mi te knedliki już uszami wychodziły, ale wystarczyło kilka dni by za nimi zatęsknić. Skoro te chlebowe można bez problemu kupić w dużych sklepach to sobie pomyślałem, żeby z tym produktem poeksperymentować i podejść do knedlika inaczej niż nasi południowi sąsiedzi.

Od razu wyjaśnię, że na warsztat wziąłem knedlik chlebowy, czyli spory walec z ciasta drożdżowego gotowany w słonej wodzie a potem cięty na kromki. Istnieje też knedlik ziemniaczany powstający z ciasta na bazie gotowanych ziemniaków. Pisze to, bo wiele osób myli knedliki z knedlami. Te drugie to pochodzące z Niemiec kule faszerowane mięsem lub owocami. W Polsce bardzo popularne są choćby knedle ze śliwkami. Obie potrawy łączy rodzaj ciasta, ale i tak w ich recepturach znajdziecie subtelne różnice. Za to, pewnie doskonale wam znane z babcinej kuchni, albo ze szkolnej stołówki pampuchy, czyli bułki na parze to knedliki tylko w innej formie. I to ważna informacja.

Torcik z knedlika i borowików

Torcik z knedlika i borowików

Swoje knedlikowe eksperymenty rozpocząłem od jasnego określenia co w knedlikach lubię a co nie. I wyszło mi, że najbardziej przeszkadza mi konsystencja, a właściwie brak czegoś chrupiącego. Knedlik jest gąbczasty, porowaty przez co świetnie chłonie sos. Sos zaś siłą rzeczy jest miękki, podobnie jak pływające w nim mięso. Postanowiłem zatem, że knedlik potnę na kromki, a potem niczym kromki chleba obsmażę na maśle. Tym samym tworząc coś w rodzaju knedlikowych, chrupkich na powierzchni a niezmiennie miękkich w środku, grzanek.

I kiedy sobie tak eksperymentowałem w najbliższym mi sklepie zabrakło knedlików. Kolejna dostawa oczekiwana była za dwa dni. Ja na zakupach byłem rowerem, pogoda była delikatnie mówiąc niespecjalna i za grosz nie miałem ochoty na kolejne kilometry pedałowania w deszczu w poszukiwania knedlika. I wtedy z pomocą przyszła mi żona. To ona zaproponowała by jak nie ma knedlików to spróbować z pampuchami. I tak nijako przez przypadek torcik z knedlika i borowików dorobił się brata „knedlikowego hamburgera z borowikami”.

Torcik z knedlika i borowików

Ale nim do tego doszło musiałem jeszcze znaleźć sos. Te mięsne albo mięsno kapuściane, czyli gulasz segedyński jakoś nie trafiały w mój smak. Bardziej smakują mi z ziemniakami albo z kaszą. Potrzebowałem czegoś bardziej wyrafinowanego, ale delikatniejszego.  Wybór zdał się oczywisty i do tego sezonowy – grzyby.

I tak połączyłem podsmażony knedlik, albo pampuch przecięty na pół i również obsmażony z każdej strony na chrupko, obłożony prawdziwkami i mocno oblany powstałym na ich bazie sosem. Pychota.

Torcik z knedlika i borowików – składniki 4 porcje   

Przygotowanie sosu

  1. Grzyby oczyścić, obgotować około 20 minut, odcedzić. Jeżeli korzystasz z puszki odcedź grzyby.
  2. Pokrojoną w kostkę cebulę i posiekany czosnek przesmażyć na łyżce masła.
  3. Gdy cebula zmięknie włożyć w nią odcedzone grzyby.
  4. Smażyć około 15 minut, grzyby muszą być miękkie a całą woda odparować.
  5. Całość zalać śmietana i mieszając trzymać jeszcze na ogniu około minuty.
  6. Doprawić solą i pieprzem

Torcik z knedlika i borowików

Torcik z knedlika i borowików – składanie dania

  1. Knedlika pokroić w kromki, pampucha przeciąć na pół.
  2. Elementy obsmażyć na maśle, musza się zrobić delikatnie złote.
  3. Na talerzy położyć kromkę lub połówkę pampucha, obłożyć wyjętymi z sosu borowikami, oblać sosem, a na to położyć kolejną kromkę i znów grzyby i sos. Torcik powinien mieć 4-5 poziomów. Hamburger dwa poziomy, ale układamy dwa na sobie i spinamy patyczkiem.
  4. Całość od góry dekorujemy zieloną cebulką lub posiekanym szczypiorkiem.
  5. Opcjonalnie całość możemy podkręcić pudrem grzybowym, czyli zmielonym suszonym borowikiem. Wystarczy całość z góry delikatnie nim oprószyć.

Firriato Le Sabbie dell’Etna Bianco DOC Etna 2018

Co do wina, to tym razem sięgam po jedno z bardzo ostatnio modnych win wulkanicznych. Po zrodzone na wzgórzach, wciąż nie dającej o sobie zapomnieć sycylijskiej Etny, Firriato Le Sabbie dell’Etna Bianco DOC Etna 2018.  

Nim opowiem o samym winie, dwa słowa o tamtejszym siedlisku, bo jest ono zupełnie inne niż to wszytko, co staje nam przed oczami, gdy pomyślimy o Sycylii. Wino pochodzi z winnicy Cavanera Etnea, pod tą nazwą kryje się 84 hektarowy taras położony na północno wschodnim zboczu wulkanu. Jego wysokość waha się od 650 metrów nad poziom morza w na południowym krańcu, aż po 950 na północnym, gdzie znajdują się bardzo cenione siedliska Contrada Sant’Antonio i Contrada Montedolce. Wszystkie one dziś są w zarządzie Firriato.

Jeszcze niedawno na całym tym terenie gospodarowała przez pokolenia, bo aż od początków XVIII wieku rodzina Di Gaetano. I przez cały ten czas produkowali wino. Niezbitym na to dowodem jest znajdująca się na parceli przetwórnia (Palmento) gdzie doskonale zachowały się zabytkowe sprzęty i urządzenia do winifikacji. 

Zachował się tam również jeden z największych skarbów w pokaźnych zasobach Firriato za jakie niewątpliwie należy uznać ponad stuletnie prefilokseryczne krzewy jakie można tam odnaleźć. Nadal rodzą i nadal powstaje z nich wino. Nie jest tanie, ale jakby ktoś miał ochotę spróbować to jest taka szansa. Niestety, ponieważ nie ma go wiele, aby zdegustować trzeba odwiedzić działający przy winnicy hotel, sprzedaż nie jest prowadzona poza nim.

Torcik z knedlika i borowików

Ciekawszym jest jednak pytanie, jak to się stało, że te krzewy przetrwały największą z winiarskich zaraz. Odpowiedzią na to pytanie jest właśnie siedlisko. Z punktu widzenia laika wygląda to jak piasek i po prawdzie jest piaskiem, a właściwie młodym, a w kategoriach geologicznych ekstremalnie młodym, piaskiem pochodzenia wulkanicznego.

Jego cechy sprawiają, że jest wysoce przepuszczalny co sprawia, że jest tam bardzo sucho. Sucho na tyle, że nawet przeklęta odpowiedzialna za filokserę mszyca nie była w stanie tam przetrwać. Ale piasek to nie tylko cechy fizyczne to też chemia. Tu pobieżna analiza pokazuje całe bogactwo minerałów.  Piasek jest młody i to co najlepsze nie zostało jeszcze z niego wypłukane, stąd pod dostatkiem tutaj żelaza, krzemu, wapnia, magnezu czy nawet manganu. I rosnąca na piasku winorośl, za sprawą rozłożystego, łatwo powstającego w sypkim podłożu żwirowo-piaskowym, systemu korzeniowego ma do tych skarbów łatwy dostęp. 

Część tych minerałów trafia oczywiście do gron, gdzie wzbogacą smak jagód o tony jakie degustatorzy określają mianem tonów mineralnych właśnie. I które to tony dziś uznawana są za bardzo modne. Stąd taka popularność win wulkanicznych.

Firriato Le Sabbie dell’Etna Bianco DOC Etna 2018 właśnie takim winem jest. Ten kupaż typowego dla całej Sycylii catarratto z typowym dla regionu Etny carricante wyraźnie pokazuje co oznacza mineralność w winie. Nos ma złożony, wielowarstwowy. Pierwszy plan to białe owoce, brzoskwinie, delikatne tony kwiatowe a głębiej odnajdziemy mineralna świeżość, zapach mokrych kamieni, tony oceanicznej bryzy. W ustach rześka, świeża kwasowość, bardzo dużo brzoskwiniowo-morelowego owocu, a pomiędzy tym goryczkowo-słone tony mineralne. Wino jest bardzo pijalne i zwyczajnie smaczne. Do tego na tyle delikatne, żeby podkreśliło, ale nie przygłuszyło grzybowych aromatów. Słowem wino idealnie pasujące do takiego dania jak mój torcik z knedlika i borowików.

Po wino kieruję was do firmy Kasol 

Wpis przedstawiający przepis na torcik z knedlika i borowików powstał przy współpracy z marką Leśne Skarby    

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl