Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Recenzje

Tony Kent „Gambit zabójcy”

Napisał Blurppp

Thriller spiskowy zdominował moje lektury przez całe lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia. W tamtym czasie przeczytałem choćby wszystko niekwestionowanego króla gatunku Roberta Ludluma. A że ten pozostawił po sobie kilkadziesiąt powieści to było co czytać. Potem ten gatunek sobie odpuściłem, i to nie na skutek jakiejś świadomej decyzji, ale dla tego, że na rynku nie pojawiało się żaden wciągający Conspiracy Thriller. Ale jest szansa na renesans gatunku. Najlepszym na to dowodem jest niedawno wydany „Gambit zabójcy” Tonego Kenta.

Tony Kent „Gambit zabójcy”Autor z doskonale znanych klocków, przez lata wypracowanych przez poprzedników buduje tu zgrabna opowieść. Zaczyna się od przysłowiowego trzęsienia ziemi, czyli od zamachu na bardzo ważnego brytyjskiego polityka, w którym rany odnosi również wiceprezydent USA. Oczywiście natychmiast rozpoczyna się śledztwo. A nawet dwa. Z jednej strony swój taniec rozpoczynają służby, z drugiej dziennikarze. I to one stanowią fabułę powieści.

„Gambit zabójcy” korzysta tu ze wszystkich klasycznych cech gatunku. Jest sporo przerysowań, choćby takich ran jakie odnoszą bohaterowie nie przeżyje nikt. Przeróżne, funkcjonujące w zbiorowej świadomości teorie spiskowe, mieszają się tu z wykreowaną rzeczywistością. Różnice pomiędzy światem stworzonym i tym realnym zacierają się w sposób trudny do rozróżnienia.

Dzięki temu czytelnik z każda stroną mocniej zanurza się w opowieści i coraz bardziej kibicuje Sarze Truman i Joe Dempseyowi, a momentami zaczyna się wręcz z nimi utożsamiać. I to, że są to postacie zdecydowanie przerysowane, w niczym nie przeszkadza. W końcu są takim spełnieniem chłopięcych marzeń o superagentach, choć agentem jest tylko jedno z nich.

Ale nim do tego dojdzie trzeba przejść przez pierwsze rozdziały, a te przez mnogość bohaterów, skomplikowanie początkowych scen wymaga sporej uwagi. Powieść naprawdę potoczysta stanie się dopiero później. A i to wciąż przez komplikacje i zawiłość fabuły, liczne odwołania popkulturowe oraz do wspomnianych teorii spiskowych wymaga ciągłej uwagi.

Ale to nie może dziwić, nie jest to prosta opowieść akcji, jak choćby te tworzone przez Lee Childa. Tu pod tym względem jesteśmy raczej na poziomie Johna Le Carre czy wczesnych powieści Frederica Forsytha. Natomiast pod względem tempa to wspomniany autor cyklu Jacka Reachera jest dobrym porównaniem.

„Gambit zabójcy” harmonijnie łączy (szczególnie w drugiej części) najlepsze cechy powieści akcji ze wspomnianym thrillerem spiskowym. I pomimo stosowania zgranych sztuczek potrafi bawić. Jest przy tym pewnym wyzwaniem intelektualnym. I przez ten miks mnie się podobał.

To wciąż nie jest powieść dorównująca choćby „Tożsamości Bourne’a” ale trzeba też pamiętać, że jest to debiut autora. I jak na pierwszą powieść jest bardzo dobrze. Mozę mi ta pozycja nie skradła serca, ale z całą pewnością zapewniła kilka godzin rozrywki. I to rozrywki na tyle udanej, że czekam na kolejne pozycje Tonego Kenta, a ta rynku anglojęzycznym już są dostępne.   

Autor: Tony Kent

Tytuł: „Gambit zabójcy”

Stron: 512

Okładka: miękka

Ilustracje: brak

Cena okładkowa: 41,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Albatros

Książkę otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl