Recenzje

Tomek Michniewicz “Samsara”

Jestem tchórzem ale ma marzenia. Podobno jak długo człowiek marzy wszystko jest możliwe. Ale od początku. Od nie pamiętam kiedy chcę zobaczyć Azję Południowo Wschodnią. Nie mam tu na myśli wakacji na Phuket czy Goa. Objazdówki po Indiach itd. Chce jak typowy plecakowi cz wyjechać z domu, znać miejsce pierwszego lądowania i tyle. Powłóczyć się kilka tygodni, może dłużej. Czy kiedyś to zrobię? Ciągle mam nadzieje że tak. Kiedy, to wie tylko los. Na razie o podróżach tych dzikich i obfitujących w przygody czytam. Dlatego z niekłamaną przyjemnością sięgnąłem po wydaną wczoraj „Samsarę” Tomka Michniewicza.

Ten znany anteny Polskiego Radia dziennikarz i zapalony podróżnik, back paker jak sam o sobie mówi opisuje językiem właściwym dla blogów podróżniczych swoje wyprawy poprzez Azję. Wyprawy te mają jednak pewien cel. Odbywają się po drogach których nie ma, a ich celem jest odnalezienie tego czego nie ma. Zastanówmy się wiec czego nie ma z naszego oświeconego europejskiego punktu widzenia, a jest obecne wszędzie tam gdzie ludzie widza więcej niż mędrca szkiełko i oko. Tym czymś jest oczywiście magia. I o poszukiwaniu magii ta książka jest. Głownie. Bo jest też o przyjaźni, lojalności towarzysza podróży, jest o kolorycie tego innego obcego świata. Jest o tym czego nie zobaczymy poprzez szyby apartamentu w hotelu na Goa. Bo czy w parta męcie podają wódkę z bijącym jeszcze sercem węża? Bo czy mieszkając w pięciogwiazdkowym apartamencie otrzymamy darmowe noclegi w pokojach wycenianych na 350$ za noc? Wreszcie czy podróżując w grupie skandynawskich albo niemieckich emerytów odwiedzimy obóz marksistów względnie będziemy o 2 nad ranem wypełniać załącznik c do formularzu 14 ? Nie a tylko pakując się w te wszystkie miejsca, tak naprawdę poznamy miejsca w które zaprowadzi nas przeznaczenie. Bo to częściej los a nie podróżnik wybierają drogę, szczególnie gdy chcę się znaleźć dziadugara. Kim jest dziadugar i dlaczego napisałem to słowo z małej litery musicie odpowiedzieć sobie sami. Jak, oczywiście poprzez lekturę „Samsary”

Na osobną uwagę zasługuje poziom edytorski. Wysokiej jakości papier i wspaniale wydrukowane zdjęcia to sztuka sama w sobie.Do tego książce towarzyszy olbrzymi materiał multimedialny zamieszczony na stronie wydawcy. Godne najwyższej uwagi już samo w sobie. Jest ten pewien żart ale o nim kiedy indziej.

Na koniec dwie uwagi. Po pierwsze nie zaczynajcie czytać książki późnym wieczorem, bo trudno przestać. Po drugie zastanówcie się czy w ogóle macie odwagę po tę książkę sięgnąć. Konsekwencje mogą być trudne. Wracając z pracy kupiłem przewodnik po Tajlandii.   Żona z niepokojem zapytała po co mi to. Na razie jeszcze nie musi wiedzieć.

Pozwalam sobie wstawić krótki filmik reklamowy samej książki, dlatego że jest ładny.

Osoby zainteresowane moimi podróżami choć bliskimi i pozbawionymi takich przygód zapraszam do odwiedzenia strony nasze podróże

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl