Recenzje

Tomasz Michniewicz „Chrobot”

Napisał Blurppp

Czytając „Chrobot” – najnowszą pozycję w dorobku Tomka Michniewicza towarzyszyłem dojrzewaniu, wchodzeniu w dorosłość, zmianie priorytetów czy mówiąc ogólniej rozwojowi ośmiu osób. Siedem z nich to pochodzący z różnych kontynentów bohaterowie książki. Ósmym z nich jest sam autor. Chrobot jest jasnym dowodem tego, jak autor się rozwinął.

„Chrobot”Od wydania debiutanckiej „Samsary” mięło raptem ośmiu lat, co w rozwoju twórczym nie jest okresem przesadnie długim.Przed laty poznaliśmy młodego, pełnego pasji ale i entuzjazmu, ciekawego świata i tym światem zachwyconego autora. Człowieka chcącego podzielić się SWOIMI doświadczeniami, przygodami (często ocierającymi się o granice rozsądku), człowieka zachwyconego światem ale w opowieści skupionego na sobie i własnym odczuwaniu.

W każdej kolejnej publikacji, a w miedzy czasie były jeszcze trzy,  Tomka było coraz mniej a spojrzenie stawało się coraz bardziej krytyczne. Świat w opowieściach stawał się coraz mniej kolorowym miejscem, za to spotykani ludzie nabierali głębi i to oni a nie miejsca wysuwają się na pierwszy plan.

Konsekwencją tej drogi kształtowania się pisarskiego spojrzenia Michniewicza jest „Chrobot”, książka która od poprzednich dzieli prawie wszystko, i to już przy pierwszym kontakcie. Biorąc ja do ręki zapomnijcie o kredowym papierze i wysokiej jakości wysmakowanych fotografiach. Tu jest czarnobiała okładka i równie czarnobiałe strony.

Spójrzcie w tekst i dostaniecie antytezę choćby Świata równoległego. Autor nie zaprasza nas już do miejsc niedostępnych, nie tylko dla nas, ale i dla miejscowych. Tym razem działa wręcz przeciwnie pokazuje nam to co jest dostępne i zwykłe, pokazuje nam codzienność.  Z tym że jest to codzienność w wielu wypadkach odmienna od naszej, przez co fascynująca.

Jasne, Tomek sprytnie wykorzystała nasze ciągotki podglądaczy, wszak najchętniej spoglądamy w okna takich jak my, przysłowiowych Kowalskich, przeciętnych ludzi. To oni nas interesują, bo mogą dla nas być swoistym punktem odniesieni.  I Michniewicz nam pokazuje właśnie takich ludzi. Nie ofiary głodu, wojennych uchodźców albo z drugiego końca milionerów, gwiazdy czy celebrytów. Opowieść jest o „szarym człowieku”, takim jak ja czy ty. Ale ta „zwyczajność” ma tyle obliczy że traci swoje znaczenie i swój sens. Bo przestaje być zwyczajna, ale wciąż pozostaje codziennością.     

Właściwie nie jest to codzienność a zbiór codzienności, siedmiu codzienności siedmiu przeciętnych ludzi. Część z nich znamy z innych aktywności Tomka. Jak choćby Reilly Travers, postać której nie trzeba przedstawiać osobą wspierającym projekt Tatende. Inni są trudniejsi do zidentyfikowania. Łączy ich to, że przyszli na świat mniej więcej w tym samym czasie, a dzieli właśnie codzienność. Tak bardzo odmienna dla każdego z nich.

I właśnie codzienność i nigdzie nie wypowiedziane ale wiszące nad cała książką pytanie o to czy człowiek kształtuje swój świat czy to raczej świat kształtuje człowieka są tematem tej pozycji. „Chrobot” nie daje tu jasnej odpowiedzi, raczej mnoży kolejne pytania.  Niektóre oczywiste, jak to czy gdyby każdego z bohaterów kształtowały inne okoliczności czy byłby inny? Czy gdyby Reilly Travers urodził się w Finlandii wciąż miałby tyle energii by ratować to co wydaje się niemożliwym do uratowania. Inne trudniejsze bo dotyczące sensu życia i kierunku w jakim zmierzamy i czy wszyscy idziemy w tę samą stronę.

Pewną podpowiedzią jest oczywiście kontekst jaki kształtował każdego z bohaterów. To też autor stara się by „Chrobot” również objaśniał okoliczności w jakich przyszło żyć owej siódemce. Pisze o tym co działa się w około, w najbliższej i ciut dalszej okolicy. Jakie procesy kształtowały rzeczywistość, i jak sama rzeczywistość wpływała na ich przebieg. Uwypukla owo niezwykłe sprzężenie zwrotne będące siło sprawczą wszechświata.  Okoliczności kształtują nas, ale o my ukształtowani przez okoliczności kreujemy rzeczywistość, a to ona kreuje okoliczności. I tak w kółko, bez przerwy, i tylko od konkretnej osobowości zależy jak silny wpływ owe okoliczności odcisną na konkretną osobę.  

Takie pytania może stawiać tylko reportażysta dużej klasy, i Michniewicz na takiego wyrasta. A to, że „Chrobot” reportażem nie jest, nic tu nie znaczy. Chodzi o pewną wrażliwość i pewien specyficzny sposób ciekawości świata, o swoiste poszukiwanie prawdy, z uwzględnienie jej subiektywności. Dziś Michniewicz to już nie jest chłopiec opowiadający o procesji ludzi ze sztyletami wbitymi w policzki a obserwator rzeczy ulotnych, tego wszystkiego na co turysta, czy nawet większość dziennikarzy jest ślepa. Tylko ktoś taki z monotonii szarej codzienności jest w stanie utkać pasjonująca opowieść. A „Chrobot” pasjonującą opowieścią jest i to bez dwóch zdań. Czymś co nie tyle się czyta co połyka wraz z okładkami. Co przykuwa i nie pozwala oderwać się w stopniu porównywalny z najlepszymi powieściami sensacyjnymi.

 „Chrobot” to bardzo dojrzał i pomimo potoczystości odpowiedzi wcale nie łatwa pozycja. Niby Tomek znów zabiera nas w podróż, ale tym razem nie będzie wodotrysków.  Będzie szare życie czyli codzienność (tak wiem nadużywam tego określenia) i bardzo wiele pytań, często nie wypowiedzianych i prawie zawsze pozostawionych bez odpowiedzi. Będzie też dużo zaskakujących informacji i jeszcze więcej małych za to nie łatwych emocji, które połączone razem tworzą coś czego na polskim rynku jeszcze nie było. I te z pozoru bardzo nieatrakcyjne składowe w sumie dały jedną z najważniejszych książek non fiction tego roku.  

Po „Chrobot” trzeba sięgnąć, to jedna z tych książek o których będzie się rozmawiało. I to tak w kontekście jej bohaterów jaki niezwykłego rozwoju autora.  Do tej pory nie mogę uwierzyć, że od „Samsary” minęło tylko osiem lat, ale jak mawia sam Tomek, w podróży czas płynie inaczej. POLECAM 

Autor: Tomasz Michniewiczblurppp poleca

Tytuł: „Chrobot” – pełny tytuł „Chrobot. Życie najzwyklejszych ludzi świata”

Wydawca: Wydawnictwo Otwarte

Rok wydania: 2018

Stron: 474

Okładka: twarda

Ilustracje: brak

Cena: 44,90 zł

Książkę otrzymałem od wydawnictwa

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl