Recenzje

Terry Hayes „Pielgrzym” – audiobook

Napisał Blurppp

Myślę, że ostatnie 10 lat to nie był dobry czas dla powieści szpiegowskiej. Wielcy mistrzowie (Clancy, Ludlum, Forsyth) odeszli albo publikują sporadycznie. Z młodszych jedynie Daniel Silva przekonał mnie do siebie. To też w księgarniach częściej penetrowałem półki z kryminałami niż z zapisami przygód szpiegów. Ratunek dla gatunku przyszedł z niespodziewanej strony. Za powieść wziął się scenarzysta filmowy i telewizyjny Terry Hayes i powieścią „Pielgrzym” nadał opowieści szpiegowskiej nowy ryt.

Terry Hayes „Pielgrzym” Czasami odnoszę wrażenie, że gatunki literackie są jak gatunki biologiczne. Jakakolwiek próba krzyżowanie ich na siłę kończy się źle. Kryminały stające się bardziej powieściami obyczajowymi, powieści przygodowe z wątkiem miłosnym tak rozbudowanym, że staja się niemalże romansem to tylko dwa przykłady. Mnie takie hybrydy w przeważającej większości czyta się źle. Ale od tej reguły są oczywiście wyjątki. Jeżeli proces krzyżowania przebiegnie bezbłędnie i każdy z gatunków odda to co w nim najlepszego powstaje fenomen – opowieść zapierająca dech.

Właśnie to zrobił Terry Hayes, „Pielgrzym” to właśnie międzygatunkowa hybryda. Autor bardzo harmonijnie połączył w niej kryminał i opowieść szpiegowską.  Zaczyna się od znalezionych zwłok. Na miejscu przestępstwa pośród całego tłumu śledczych pojawia się tajemniczy młody mężczyzna i dosłownie po kilku minutach jest wstanie zrekonstruować przebieg morderstwa. Nie udaje mu się jednak ustalić sprawcy. Szybko jednak dochodzi do wniosku, że większość śladów zatarto w doskonale znany mu sposób, w sposób który sam opisał w swojej książce, analizującej techniki śledcze. Tym autorem jest jeden z tajnych agentów elitarnej służby rządowej, a prywatnie znajomy odpowiadającego dochodzenie policjanta. Równocześnie gdzieś na drugim końcu świata, fanatyczny wyznawca Proroka próbuje zadać śmiercionośny cios USA.

Czy obie sprawy coś łączy? Czy emerytowany, choć wciąż młody agent, starający się zapomnieć swoje życie w świecie tajnych operacji i jego kolega -policjant będą wstanie powstrzymać fanatyka. To dwa kluczowe pytania fabuły powieści – dodam, powieści o epickim rozmiarze, w druku to 768 stron i odpowiednio ponad 25 godzin w wersji audiobooka. Odpowiedzi na te pytania poznacie jednak bardzo szybko i to nie dlatego, że opowieść jest przewidywalna, bo nie jest.  Stanie się to dlatego, że jeżeli sięgniecie po tę pozycje, to ona  wami zawładnie i porwie w sposób uniemożliwiający funkcjonowanie. Każda wolną chwile pochłonie wam poszukiwanie odpowiedzi na kolejne typowe dla czytelników pytanie „co dalej”.

pirlgrzym-2

Teatr Śmierci, antyczna arena gladiatorów w okolicach tureckiego Bodrum. Miejsce podwójnie ważne dla fabuły

Odpowiedzialna za to jest specyficzna budowa narracji. „Pielgrzym” ma bowiem narrację szkatułkowa, po środku większości opowieści kryją się kolej, a w środku nich następne. Mamy aluzje do aluzji, mamy opowieści przywołane, bo poprzednia wywołała jakieś skojarzenie itd. Oczywiście taki zabieg był możliwy tylko w jednym wypadku, kiedy narrator jest równocześnie głównym bohaterem. Nie będę okłamywał, że to mój ulubiony sposób narracji, zwalnia bowiem opowiadającego z obowiązku „wszechwiedzy”. W zamian pozwala za to skupić się na detalach i istotnych szczegółach. Wreszcie, co w kontekście tego typu literatury najważniejsze, pozwala na odkrywanie tajemnicy w tempie dokładnie takim samym jak śledczy i co za tym idzie samemu zabawę w śledczego, przecież wskazówki mamy te same.

A jest co rozwiązywać, zagadek jest kilkanaście, właściwie cała fabuła to jedna wielka zagadka, autor nam nie ułatwia. Co chwilę mamy nieoczekiwany zwrot, zmyłkę i nowe fakty ale wszystko wciąż pozostaje w granicach logiki następstw i zdarzeń prawdopodobnych. Momentami wręcz boleśnie i niebezpiecznie prawdopodobnych. Przez moment nawet się zastanawiałem, czy część opowieści nie jest gotowym scenariuszem dla islamskich fanatyków, wystarczy próbować go zrealizować i świat zachodu ma porobione.

Do tego dodajmy świetnie nakreślonych wielowymiarowych bohaterów, których działania są determinowane przez znany czytelnikowi bagaż doświadczeń. Później znaczną część akcji osadźmy w malowniczych plenerach modnego kurortu i zrozumiecie dlaczego w mojej ocenie „Pielgrzym” to jedna z najciekawszych pozycji literatury sensacyjnej na rynku.

Na koniec jeszcze uwaga odnoście audiobooka, bo z tą wersja miałem okazje się zapoznać. Każdą opowieść można sprawnie zaadaptować na „słuchankę” ale jeden ich typ jest do tego specjalnie predysponowany. Myślę, że to właśnie powieści z narracją pierwszoosobowa. A taki jest „Pielgrzym” są do tego idealne. Pozwalają one lektorowi zagrać bohatera. I właśnie to zrobił ze swadą i pasją Jacek Rozenek, w moich uszach na te 25 godzin on stał się Pielgrzymem.

Polecam wam te pozycję z całych sił, nie pamiętam kiedy uprzednio opowieść szpiegowska tak mnie wciągnęła. Jedna z najciekawszych pozycji tego gatunku obecnych aktualnie na rynku.

Autor: Terry Hayes blurppp poleca

Tytuł: „Pielgrzym”

Czyta: Jacek Rozenek

Rok wydania: 2014

Czas: 25 godz. 17 min.

Cena: 39,90 zł

Kupicie w Audioteka.pl

Audiobooka otrzymałem od Audioteki

audioteka-logo

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl