Recenzje

Stephen King „Koniec warty” audiobook

Napisał Blurppp

Każda opowieść musi mieć swój koniec. Każda warta też. Tak w skrócie można by określić „Koniec warty” Stephena Kinga, trzecią wieńczącą cały cykl opowieść o nietypowej trójce detektywów.   Książki z jednej strony ważnej bo podnoszącej niezwykle istotny społecznie problem samobójczych śmierci ludzi młodych i bardzo młodych, z czasem wręcz dzieci, z drugiej jednak dość nijakiej i zwyczajnie mało ekscytującej.   

"Koniec warty"Zacznę od tego, że treść poznałem nie za sprawa wydania papierowego czy e-booka z wysłuchałem audiobooka i chyba tylko to sprawiło, że całość ukończyłem. Robotę zrobił tu jednak nie King a czytający opowieść Jan Peszek. Nie ma co czekać z konkluzją na koniec i od razu wam to powiem. Trzeci tom jest najsłabszy w cyklu, ale równocześnie chyba w nim najważniejszy.

Pod względem fabularnym jest swoista kontynuacją wydarzeń z „Pan Mercedes” pierwszego tomu. Powstrzymany przez Billa Hodgesa i jego przyjaciół demoniczny Brady Hartsfield w niezwykły sposób odzyskuje zdrowie. Może nie całe, jego ciało wciąż pozostaje wrakiem, za to mózg z dnia na dzień ma się lepiej. Mało tego otrzymuje ponadnaturalne zdolności.  Oczywiście postanawia użyć ich w złych celach. Czy emerytowany gliniarz wspierany przez nie do końca poukładaną Holly Gibney będą w stanie przejrzeć jego grę i po raz kolejny uratować setki a może i tysiące młodych ludzi. Tym razem przed nimi samymi, przed popełnieniem samobójstwa? Zadanie będzie tym trudniejsze, że stary policjant ma też własne problemy, z których największym jest zaawansowany rak trzustki.

Tak przedstawiłem wam dwie najważniejsze figury fabularne opowieści. Z jednej strony jest to starszy, ale pełen chęci i głodu życia człowiek zmagający się z bardzo ciężką, śmiertelna chorobą. Z drugiej są to młodzi ludzie, na początku swojej życiowej ścieżki, właściwie pozbawieni poważniejszych problemów ale równocześnie niepewni siebie i swojej wartości. Ludzie dla których najmniejsze życiowe niepowodzenie wydaje się być katastrofą absolutna, zagubieni i łatwi do zmanipulowania. Na tyle łatwi, że odpowiednio poprowadzeni gotowi nawet na krok samobójczy. I właśnie na zestawieniu tych dwóch kontrastujących ze sobą postaw oparta jest całą struktura powieści. Fabuła została potraktowana wręcz przyczynkowo, to też nie spodziewajcie się fajerwerków. Nie ma w niej nic świeżego, odkrywczego czy zaskakującego. Do tego opowieść nie ma specyficznego klimatu, ulotnej atmosfery jaką udało się Kingowi stworzyć w niektórych z jego powieści, że wymienię tylko „Rękę mistrza”.

Odnoszę wrażenie, że autorowi chodziło bardziej o wydanie z siebie jasnego i czytelnego głosu na temat bezsensu samobójstwa niż o cokolwiek innego. Autor zresztą świetnie się do tego przygotował, powieść jest najeżona danymi statystycznymi, przedstawia zjawisko echa jakie w mediach społecznościowych wywołuje każda śmierć nastolatka i jak to echo się wzmacnia, bo każda śmierć jest swoistym zarzewiem kolejnej. W opowieści pada nawet prawdziwy numer telefonu z pomocą psychologiczną dla osób rozważających ostateczne wyjście.  I tu uwaga na marginesie, szkoda, że wydawca nie pokusił się aby w polskim wydaniu oryginalny numer zastąpić naszym polskim. W takim razie ja ten brak nadrabiam i podaję 116 111. Połączenie jest darmowe i numer działa na terenie całej Polski.

Przy okazji King podnosi jeszcze jeden ważny element. Chodzi o „zatrutą myśl”. U osób niepewnych, wąchających się, będących w jakiś sposób „pod kreską” nawet jedna opacznie albo celowo rzucona myśl może być tą decydująca, może zarówno przeważyć szale i pchnąć ich w złą stronę jak i stać się małym kamyczkiem który rozpocznie lawinę o zgubnych skutkach. Warto to mieć na uwadze.

I tu, przedstawiając bezsens samobójstwa King się sprawdził, i jeżeli „Koniec warty” została napisana właśnie w tym celu, to jest OK. Jeżeli dzięki niej choć jeden dzieciak zrezygnuje z ostateczne wyjścia to dobrze, ze ta pozycja powstała. Niestety cała reszta jest może nie do bani, ale znacznie poniżej poziomu do którego autor nas przyzwyczaił. Opowieść nie wywołuje u czytelnika zdecydowanych emocji, momentami się ślimaczy, jest przewidywalnie i jak to się skończy wiemy po 10% tekstu. Nie jest nudno, ale nie jest tez ekscytująco, jak na Kinga to zbyt mało.

Na koniec jeszcze dwa słowa o samym audiobooku. Peszek w tej części , podobnie jak w pozostałych stanął na wysokości zadania. To jak wciela się w postaci Hartsfielda i Holly Gibney to jest majstersztyk. Każda wypowiadana specyficznym głosem kwestia, jej artykulacja, zawarte w niej emocje, lub całkowity brak emocji gdy tego wymagają warunki sceny to najjaśniejsze punkty tej pozycji. Mówiąc inaczej audiobook „Koniec warty” to mistrzowska interpretacja bardzo przeciętnego tekstu. Chyba najsłabszego z całej, dobrze że definitywnie zakończonej trylogii.

Moje recenzje poprzednich tomów cyklu „Pan Mercedes” i „Znalezione nie kradzione

Autor: Stephen King

Tytuł: „Koniec warty”

Czyta: Jan Peszek

Rok wydania: 2016

Czas: 13 godz. 38 min.

Cena: 42,90 zł

Kupicie w Audioteka.pl

Audiobooka „Koniec warty” otrzymałem od Audioteki

audioteka-logo

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl