Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Przepisy Wino i destylaty

Śledź marynowany z grzybami nie tylko na Wigilię

Napisał Blurppp

Już za chwilę usłyszymy o rodzinnych świętach, pod obrus trafi sianko, a na stół dwanaście potraw. Podzielimy się chlebem, dla równowagi ubranym w kształt opłatka. Nasze domy zostaną udekorowane mieniącymi się dekoracjami. Do garnków trafią grzyby i mak. Złożymy sobie życzenia. Wielu z was może powiedzieć, to normalne, w końcu będzie Boże Narodzenie.  I właściwie macie rację, ale czy wiecie, że większość tych tradycji ma znacznie starsze, przedchrześcijańskie pochodzenie. Tak jak dzisiejsza propozycja kulinarna, czyli śledź marynowany z grzybami.

Zostawmy jednak na chwilę kulinaria a popatrzmy na historię. Wielu zwykło uważać, ba nawet taka wiedza czeka na nas w podręcznikach, że Polska zaczęła się w roku 996, kiedy książę Mieszko i jego drużyna zostali ochrzczeni. Takie myślenie jako pełne uproszczeń, budzi moje poważne wątpliwości. Choćby sama data. Po raz pierwszy pada ponad 150 po tych wydarzeniach. I żeby było zabawniej, mamy przekaz z dwóch różnych źródeł, bo od Gala Anonimia i od Thietmara z Merseburga. Pierwszy twierdzi, że najpierw był chrzest a potem przybyła Dobrawa, a ten drugi, że najpierw przybyła Dobrawa a potem był chrzest. Daje to rozrzut czasowy od 960 do 967 roku. Ale tak naprawdę nie o tym. Bo tak naprawdę sam chrzest dla tak zwanych normalnych ludzi niewiele zmieniał.

śledź marynowany z grzybami

Tereny objęte panowaniem Mieszka I to nie były ziemie bezludne. Funkcjonowało tu nieźle zorganizowane społeczeństwo, z własnym unikalnym systemem religijnym, tradycją i obrzędowością. I choć była to cywilizacja drewna a nie kamienia, i materialnych pamiątek zostawiła po sobie niewiele to wiemy o niej całkiem sporo. W tym o najważniejszych świętach jakie obchodzili, o Szczodrych Godach.

Był to trwający od 21 grudnia (najkrótszego dnia roku), dwutygodniowy okres świąteczny w jakim celebrowano zwycięstwo światła nad ciemnością. Obchodzono go zresztą nie tylko na ziemiach dzisiejszej Polski, ale i na terenie obecnych Czech i Słowacji, gdzie nazywano go Kraczun czy Rosji, tam zwany był Koljada czyli kolęda. Zresztą samo słowo kolęda również wielokrotnie pada w źródłach historycznych właśnie jako określenie tego pogańskiego święta.

Bardzo interesująca była obyczajowość związana z tymi świętami, bardzo dużo jej elementów przetrwało do dziś pod postacią tradycji jakie dziś nazywamy bożonarodzeniową. Nie może to zupełnie dziwić, biorąc pod uwagę, że na ziemiach polskich Szczodre Gody obchodzono do XIV wieku, a potem zostały one zaadaptowane do porządku chrześcijańskiego, a i to nie w całości. Jeszcze w latach siedemdziesiątych XX wieku, wiele starszych osób okres bożonarodzeniowy nazywano godami. 

Spójrzmy na kilka zwyczajów mających swoje korzenie właśnie w tamtym przed chrześcijańskim świecie. Jako że wierzono, iż przez dwanaście dni od przesilenia zimowego duchy przodków wędrują po ziemi ustawiano dla nich krzesło i talerz ze strawą. I dzisiejsze puste miejsce przy stole dla zbłąkanego wędrowcy to echo tamtego zwyczaju.

Podobnie zresztą jak choćby prezenty pod choinką. W czasie Szczodrych Godów również się obdarowywano, najczęściej figurkami zwierząt uplecionymi ze słomy w których wnętrzach ukryte były przysmaki jak jabłka, orzechy czy kawałki słodkiego ciasta. Nazywano je szczodrakami.

Chałupy na ten czas dekorowane były snopkiem zboża, na którym wieszano plecione, migoczące w świetle ozdoby. Zwyczaj ten utrzymał się do XVIII wieku, kiedy to został zastąpiony przez zaimportowany z Niemiec zwyczaj choinki.  

Ale słoma czy siano były obecne szerzej. Układano je pod obrusem, a w wiekach wcześniejszych wprost pod glinianymi talerzami. Potem na podstawie wylosowanych słomek, w oparciu o ich kształt i długość wróżono. 

W czasie 12 dni od 21 grudnia zakazana była praca w polu, kuźni i inne niekonieczne zajęcia. Ten czas miał być czasem rodzinnym, ale też czasem dla budowania relacji wewnątrz wspólnoty. Przejawem tego było kolędowanie, czyli tworzenie orszaków pod przewodnictwem arcysłowiańskiego Turonia – przebierańca w masce przypominającej krowę. Taki pochód odwiedzał chałupę za chałupą wyśpiewując w zamian za poczęstunek.     

Najważniejsze były jednak wspólne wieczerze. Zawsze rozpoczynały się od dzielenia się chlebem, co przetrwało do dziś jako łamanie się opłatkiem. Później biesiadowano. Niezmiernie ważna była liczba potraw. Zawsze było ich dwanaście, po jednym za każdy z miesięcy.  Jadano głownie ryby, w tym karpia i solonego śledzia oraz potrawy na bazie kasz i zbóż. Nie mogło zabraknąć pieczonego ptactwa a także serów. Była też polewka, najczęściej z grzybowym wkładem.

Ale najważniejsze były grzyby i mak. I to nie niskoopiumowy mak odmiany przemko ani nie chodziło o borowiki czy podgrzybki. W tamtych czasach przygotowywano specjalny wywar na bazie maku, i to nie tylko nasion, ale i makówek oraz pewnych odmian grzybów. Wybrani przez starszyznę przedstawiciele wspólnoty raczyli się nim, co pozwalało wniknąć w świat duchów i bogów i poszukać tam odpowiedzi na pytania o czas siewu, czas zbioru i tego jak będzie wyglądał nowy, nadchodzący rok.

Dzisiejsze makowce, kutia czy makiełki a także pierogi i kapusty z grzybami, kulebiaki i wszystkie inne dania z istotnym wkładem maku i grzybów to nic innego jak dalekie echo Szczodrych Godów i tamtego wywaru.

Choć od Chrztu Polski minęło ponad 1050 lat, czyli lekko licząc 40 pokoleń to tamta obrzędowość, choć oczywiście uwspółcześniona i zmodyfikowana, wciąż jest obecna. Przecież wszyscy niezmiennie pozostawiamy puste krzesło przy wigilijnym stole, wszyscy łamiemy się opłatkiem. I mnie się to podoba.

śledź marynowany z grzybami

Śledź marynowany z grzybami

Taki śledź to nie jest danie bardzo tradycyjne. Robimy go od kilku lat. Powstał jako eksperyment. Znudzony klasycznym przepisem postanowiłem poeksperymentować, a przy tym pozostać w bożonarodzeniowej konwencji. A te muszą pachnieć między innymi grzybami. Dlatego do klasycznej marynaty dodaję suszone grzyby. Mają one na tyle intensywny aromat, że wystarczy kilka by śledź nabrał nowych, świetnie pasujących do już istniejących dodatkowych aromatów.

śledź marynowany z grzybami

Śledź marynowany z grzybami – składniki

  • 0,8 kg solonych płatów śledziowych. Starajcie się by były grube.
  • 10 gr suszonych podgrzybków. Polecam podgrzybki suszone 40g Leśne Skarby, kupicie je w Biedronce.
  • 5 sporych cebul
  • 1 marchewka
  • 4 listki laurowe
  • 10 kulek ziela angielskiego
  • 0,4 litra octu
  • 10 łyżek stołowych cukru
  • 1,5 litra wody

Śledź marynowany z grzybami – przygotowanie

  1. Płaty śledziowe dokładnie wymoczyć, ja zmieniam wodę 2-3 razy.
  2. Płaty pociąć w paski około 2 centymetry.
  3. Cebule pociąć w półpiórka, przełożyć na sitko i przelać spora ilością wrzątku, musi zmięknąć.
  4. Do garnka wlać wodę, ocet i dodać cukier. Zagotować.
  5. Odstawić zalewę do wystygnięcia, jak będzie cieplejsza niż temperatura pokojowa, śledzie się rozpadną.
  6. Suszone grzyby zaparzyć w gorącej wodzie. Można delikatnie podgotować. Następnie odcedzić i wystudzić.
  7. W słoikach o pojemności około 0,6 litra na dnie ułożyć trochę cebuli, potem liść laurowy i ziele angielskie. Na to warstwę śledzi zmieszanych z grzybkiem i marchewką pociętą w talarki.
  8. Ponawiamy z cebula i kolejna warstwą śledzi z grzybem i marchewką. I tak do zapełnienia słoika.
  9. Zalewamy ZIMNĄ (!) zalewą, dodajemy pozostałe przyprawy.
  10. Pozostawiamy w lodówce na nie mniej niż 2 dni, żeby marynata spenetrowała składniki.
  11. Tak przygotowane śledzie w lodówce można przechowywać około 10 dni.

Jako że jestem wyznawcą szkoły, że do śledzia wina nie podajemy, to też nie będę wam żadnej etykiety proponował. W zamian zapraszam Was, po raz kolejny, na 17 grudnia, kiedy to opublikuje artykuł z jakiego dowiecie się wszystkiego co musicie wiedzieć, o winie na święta.   

Wpis powstał przy współpracy z marką Leśne Skarby    

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl