Przepisy Wino i destylaty

Short&Shoddy – sernik z malinami

Napisał Blurppp

Pośród różnych modnych na świecie trendów jednym z najbardziej idących w górę jest coś co określa się mianem Short&Shoddy. Co od biedy można przetłumaczyć jako „szybko i byle jak”. Brzmi bardzo negatywnie ale jak się zastanowić dłużej to jest w tym sporo sensu. Tak że dziś będzie właśnie tak Short&Shoddy i w treści i w formie.

Short&Shoddy

Podobno pierwszy raz to pojęcie zastosowali amerykański browarnicy domowi. Zamiast z aptekarską dokładnością przestrzegać receptur zaczęli do nich wnosić upraszczające modyfikacje. Zamiast brzeczkę utrzymywać w określonej temperaturze przez 67 minut (bo tak mówiła receptura) robili to przez 30 minut, na więcej zwyczajnie brakowało im czasu. Zamiast coś filtrować 7 razy filtrowali raz albo dwa i tak każdy element upraszczali i skracali. O dziwo efekt końcowy całego procesu w żaden sposób nie odbiegał od tego jaki otrzymywało się przy rygorystycznym przestrzeganiu procedury. A jeżeli pojawiały się różnice, to były tak nieistotne, że niewarte wielokrotnie większego wkładu pracy.

Szybko metodę Short&Shoddy podchwycił wielki biznes. Wiele firm, zwłaszcza technologicznych, zauważyło, że zamiast jednego wyczerpującego i wymagającego olbrzymiego nakładu pracy szczegółowego raportu lepiej w tym czasie stworzyć dwa raporty analizujące bardziej pobieżnie dwa  różne aspekty działalności. Widzimy w ten sposób mniej detali, ale widzimy szerzej a to zwykle pozwala na sprawniejsze działanie.

Jak można było przewidzieć trend podchwyciła również gastronomia. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać casualowe restauracje działające zgodnie z zasadą Short&Shoddy. Co w tym wypadku oznaczało, że nie rezygnujemy z najlepszych składników, ale maksymalnie upraszczamy przepisy. Nie bawimy się w dekoracje na talerzu, gdzie można skracamy procesy. Dla przykładu pieczeń robimy krócej, bo mięso tniemy na mniejsze kawałki, w efekcie penetracja cieplna jest szybsza a danie tańsze w przygotowaniu, przez co o bardziej dostępne dla klienta. Zaczęto też korzystać z gotowych półproduktów, o ile oferowały odpowiednią jakość.  

I kiedy sobie tak o tym całym Short&Shoddy czytałem doszedłem do wniosku, że to takie odrobinę wyważanie otwartych drzwi, albo odkrywanie na nowo czegoś co już było. Sam doskonale pamiętam kuchnię mojej Babci. Stał tam wielki opalany drewnem piec, a z boku mała dwupalnikowa kuchenka na gaz z butli. W tamtych czasach gazociągów na wsiach nie było. Pamiętam też, że w upalne letnie dni Babcia nie rozpalała w piecu  – „co by chałpy nie nagrzewać”.  Tak Babcia mówiła „chałpy” a nie „chałupy”, choć był to duży ceglany dom.

I o dziwo, szybko, co by gazu zaoszczędzić i bez tej całej otoczki jaka towarzyszyła gotowaniu na płycie dzień za dniem powstawały obiady. I nie kojarzę by były choć odrobinę gorsze od tych wymagających napalenia w piecu. Słowem szybko i trochę byle jak ale nie mniej smacznie. Słowem czyste Short&Shoddy.

A ja idąc za tym trendem zaproponuje wam dziś sernik z malinami w wersji Short&Shoddy. Przecież wreszcie nadeszło klimatyczne lato, znacznie milej zasiąść na balkonie czy tarasie niż spędzać godziny w kuchni. Będzie więc smacznie i szybko i tylko trochę byle jak.

Short&Shoddy

Short&Shoddy – sernik z malinami

Sernik oczywiście jest z tych „na zimno” bazuje tylko na dobrych produktach a jego wykonanie zabiera raptem kilka minut. Miedzy innymi dla tego zrezygnowałem z kojarzącej się z takimi deserami galaretki na górze. Ta wydłużyła by czas przygotowania o kilka godzin niezbędnych na jej zastygnięcie. Czymś co będzie kontrapunktem smakowym jest tu sos malinowy, to tez śmiało poradzimy sobie bez galaretki.

Składniki

  • 1 puszka malin w syropie Leśne Skarby
  • 200 gram herbatników
  • 400 gram serka mascarpone
  • 4 łyżki stołowe cukru
  • 100 ml śmietany 30%
  • Łyżeczka soku z cytryny

Przygotowanie

  1. Serek mascarpone przełożyć do miski, dodać pół śmietany, 2 łyżkuj cukru, sok z cytryny i razem zmiksować. Jeżeli będzie zbyt gęsto powoli dodawać pozostałą śmietanę. Opcjonalnie można dodać cukier wanilinowy, wanilię lub olejek pomarańczowy.
  2. Herbatniki pokruszyć, wysypać nimi spód tortownicy.
  3. Na herbatniki wyłożyć masę serową.  
  4. Maliny przecedzić, zachować syrop.
  5. Owoców użyć do dekoracji.
  6. Syrop przelać do rondelka, dodać 2 łyżki cukru, zredukować o około jedna trzecią. Sos gotowy
  7. Podawać w „trójkątach” w towarzystwie sosu.

Gigi Rosso Moscato d’Asti DOCG 2017

Jeżeli chodzi o wino to bez eksperymentowania sięgnąłem tu po sprawdzone Moscato.  Zrobiłem to głownie dla tego, że trafiła do mnie butelka z nowszego rocznika. Poprzednio parowałem wina ze zbioru 2016, a teraz mam zbiór 2017. Co w skrajnych przypadkach, może oznaczać, że mam do czynienia z dwoma bardzo odległymi od siebie winami.

Wino to produkt rolny, bazujący na darze natury jakim są grona. A te w zależności od warunków pogodowych w różnych latach mogą mieć różne cechy smakowe. To też każdy nowy rocznik to dla miłośnika wina nowa niespodzianka. A tak zwane degustacje pionowe czyli degustowania tego samego wina ale powstałego w różnych rocznikach to prawdziwa frajda i wyzwanie. Czasem różnice są spore, czasami ograniczają się do niuansów.

Zasadniczo wina powstające w sposób bliski naturze różnią się bardziej od tych powstających w dużych przetwórniach, gdzie smak często jest korygowany by był jak najbliższy wyznaczonemu przez marketingowców i księgowych. Jednym się to podoba innym nie. Ja lubię, gdy tej interwencji jest jak najmniej, niech działa natura.

A teraz już o nowym roczniku, o 2016 przeczytacie tutaj. Rocznik 2017 jest równie aromatyczny jak poprzedni, z tym że jest tu więcej tonów żółtych owoców, ładnie wybija się ton dojrzałych soczystych winogron, mniej jest za to białych kwiatów. W ustach bardziej sprężyste, bardziej kwasowe przez co świeższe i wyraźniej rześkie. Wciąż idealne jako dodatek do jasnych deserów, czy do sączenia na tarasie.

I jeszcze jedno, notujcie swoje doznania smakowe. Mówiąc inaczej róbcie notki degustacyjne. Tylko one pozwolą wam porównywać roczniki. Pamięć jest zawodna szczególnie po długich i intensywnych degustacjach, których jak najwięcej Wam życzę.

Jak kogoś dziwią zdjęcia, że mniej stylizowane niż zwykle to przypominam ma być Short&Shoddy.

Po wino kieruję was do firmy Kasol 

Wpis powstał przy współpracy z marką Leśne Skarby

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl