Winne Wtorki Wino i destylaty

Secretne, przeterminowane wino z pogranicza – Winne Wtorki

Napisał Blurppp

W liceum na lekcjach polskiego nie nauczono mnie ani ortografii ani interpunkcji. Nie żeby nauczycielka była nie halo, to wszystko moja wina, dziś ktoś by powiedział dysleksja, wtedy mówiono żem za głupi. Nauczono mnie za to miłości do książek, nauczono w miarę po polsku mówić i nauczono, że wszystko co najfajniejsze powstaje na pograniczu i z pogranicza. No to dziś na austriackie Winne Wtorki mam wino z pogranicza.

Nim do wina jeszcze parę słów o literaturze pogranicza, i to pogranicza traktowanego bardzo szeroko i w różnych aspektach. Zacznijmy od poezji, a ta wielka polska tak naprawdę polska nie jest, jest mieszana. Mickiewicz to Polak czy Litwin? I nie chodzi w tym pytaniu o określnik, chodzi o to, że został ukształtowany przez dwie kultury (choć są tacy co mówią o trzech, jego babka był Żydówką). Później wrażliwość artysty zmieszała te podobne ale jednak odmienne dziedzictwa i w efekcie dostaliśmy coś nowego. Poezja początku dwudziestego wieku to również poezja pogranicza, choć rozumianego w innym znaczeniu niż geograficzne. Tuwim, Leśmian, Miłosz, Słonimski czy Brzechwa wszyscy oni mieli polskie obywatelstwo ale już narodowość nie. Znowu ukształtowani przez dwie a może i trzy kultury. Z ich syntezy stworzyli coś nowego, wielkiego, unikatowego. W prozie wspomnę tylko Singera i Kosińskiego z jednej strony – dla nich pochodzenie żydowskie było istotniejsze a polskie jedynie uzupełniające i Jerzy Wasowski czy Henryk Wars z drugiej. Nie inaczej jest w muzyce czy sztukach plastycznych. Rzeczy wielkie powstają na pograniczu.

Zasada ta sprawdza się nie tylko w sztuce, sprawdza się również w winie. Popatrzcie na genialne wina robione w Andaluzji przez Niemca – Fridricha Schatza. Najlepszym przykładem jest jednak chyba Alzacja. Region pogranicza. Region gdzie Francuzi o niemieckich nazwiskach robią wina zupełnie inne niż ich sąsiedzi zza rzeki, trochę jak by je robili w kontrze. A włoski Tyrol Południowy i tamtejsze wina, bardziej austriackie niż włoskie.

secreto

Weingut Georgiberg  Secreto 2011 też jest winem z pogranicza. Na kontretykiecie ma informację, że pochodzi z Austrii i częściowo ze Słowenii. Tak to jest jak granica państwa biegnie przez środek siedliska, a czasami wręcz przez środek działki. A właśnie tak ma Weingut Georgiberg. Dlaczego tak? To proste, zakładający winnice przodkowie nawet nie podejrzewali, że Austro-Wegry kiedyś się rozpadną. Zaś ich potomkowie, zaraz po rozpadzie Jugosławii odkupili od okolicznych rolników stare rodzinne parcele. I dziś to winnica ponad krajowa, choć od jakiegoś czasu już w całości w Unii Europejskiej. Nie o politykę jednak chodzi o parametry siedliska. Niestety od polityki uciec się nie da. Zbiór części gron poza austriacką Południową Styrią sprawił, że wino nie spełnia wymogów austriackiego prawa winiarskiego. W efekcie jest winem stołowym a na etykietach nie wolno podawać nazw szczepów. Stąd owa nazwa własna Secreto, mimo że jest to odmianowy grauburgunder lub jak kto woli pinot gris. Podobno wina na eksport od 2013 roku mogą już być oznaczane nazwą szczepu, moja butelka jest starsza. Zobaczmy jak się zachowała. Przechowywałem ja od 4 lat w piwnicy w bloku.

W barwie jasno złote z zielonkawym refleksem. W nosie miodowe, z delikatnym powiewem kwiatu lipy i wyraźna chłodną mineralnością. Żółtego owocu nie za wiele. W ustach zadziwia mnogość ciała i ciągle obecna wyrazista kwasowość. Jabłkowy owoc też zachował się w całkiem dobrej formie. Zaskakuje też wyraźna pikantność, wręcz pieprzność momentami w swojej sile zbliżona do kwasowości i walcząca z nią o prymat.  Moja notatka z przed 4 lat, na podstawie której zrobiłem poprzedni wpis o winach Georgiberg nic nie wspomina o długim mineralnym posmaku. Teraz jest on bardzo wyraźny i zaczynają się w nim pojawiać tony redukcyjne, w tym tony gorzkawych migdałów. Chyba dobrze, że z okazji austriackich Winnych Wtorków zrobiłem przegląd półek w piwnicy i otwarłem tą butelkę, choć i tam myślę, że najlepsze czasy ma ono już za sobą. Dzisiaj oceniam je jako dobre czyli na 4.0. Dziś cena tego rocznika w nielicznych sklepach gdzie jeszcze można go dostać to 12,69 EUR.  Swoją drogą mam ochotę zainwestować ten tuzin eurasów i porównać jak smakuje wino przechowywane w prawidłowych warunkach.

Ciekawe ile takich „przeterminowanych” butelek leży jeszcze tam na półkach. Na pewno kilkanaście, a ja nie mam okazji i czasu by je osuszyć. Pomożecie? P0 wakacjach obiecuje degustacje win „przeterminowanych”. Są jacyś chętni?

Wino w roku 2012 otrzymałem od producenta.

——————————————————–

Austria u innych blogerów:

Italianizzato

Nasz  Świat Win

EnoEno

Korek od wina

Winniczek

——————————————————–

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl