Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Przepisy Wino i destylaty

Sałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem

Napisał Blurppp

Macie noworoczne postanowienia. Ja od lat nie mam. Palenia i tak nie rzucę. Schudnąć pewnie też się raczej nie uda. Myślenie o nowym lepszym Ja, już dawno temu wsadziłem między bajki. Po trochu z lenistwa, po trochu dlatego, że dobrze mi z sobą takim jakim jestem. Dodatkowo od jakiegoś czasu inaczej patrzę na daty i czas. Bardziej funkcjonalnie, symbolicznie. Czasami jednak po cichu próbuję sobie coś obiecać, coś fajnego, więc w tym roku obiecałem sobie jeść więcej wymyślnych sałatek. Nie takich fit, ale takich fajnych – takich jak sałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem.     

Wróćmy jednak do naszego pojmowania czasu. Lubimy szufladkować. Choć nasze życie to zdecydowanie kontinuum z jakiegoś powodu lubimy je szatkować i wkładać w jasno opisane kartoniki. Dlatego wymyśliliśmy sobie kalendarz. Tyle tylko, że te wszystkie daty najczęściej nic dla nas nie znaczą. Popatrzcie na miniony rok. Czy na pewno zaczął się pierwszego stycznia, czy może rok 2020 takim jakim go zapamiętamy, tak naprawdę w dniu polskiego covidowego pacjenta zero. I czy skończył się w sylwestra 2020/21, czy raczej skończy wraz z końcem pandemii.  

Kiedy piszę te słowa jest pierwszy stycznia i w tle leci koncert Filharmoników Wiedeńskich ze słynnej Złotej Sali Wiedeńskiego Towarzystwa Muzycznego. Koncert, na który czeka wielu z nas, tyle tylko, że na Sali nie ma publiczności. Nawet najbardziej wyczekiwany fragment, czyli Marsz Radetzky’ego, będzie w wersji wyjątkowej, bo bez oklasków w rytmie jak najbardziej marszowy. Słowem obrazek jaki będziemy już zawsze kojarzyć z rokiem minionym i mam nadzieję tylko z nim.

Sałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem

Z drugiej jednak strony od 9:00 słucham Topu Wszechczasów w nowym, internetowym, właśnie ruszającym Radiu 357 stworzonym przez byłych dziennikarzy Trójki. I to jest przełom. Po 40 latach rozstaję się z radiem FM. Wielka zmiana, zmiana na miarę dekady, a może nawet kilku. Przy okazji przypomnę, jesteśmy w trzeciej dekadzie XXI wieku. Dla mnie to trochę przerażające.

Zostawmy jednak dekady i wróćmy do lat i do dat. Z tym, że pomyślmy o nich trochę inaczej. Popatrzmy, jak mierzymy czas w prywatnych relacjach. Z jednej strony znajdujemy sobie ważne daty graniczne, stąd te wszystkie rocznice bycia w związku czy urodziny. Kto z was nie słyszał określeń w rodzaju w czwartym roku naszego małżeństwa albo około 5 urodzin.

Czasami z kolei lubimy nadawać latom nazwy opisowe, może zrozumiałe dla wąskiego kręgu, ale mówiące dużo więcej niż czyste numery porządkowe pod jakimi ukrywamy lata. Sam w swoim życiu lata określałem choćby mianem – rok przeprowadzki, rokiem zmiany pracy i zwykle te okresy nie miały nic wspólnego z kalendarzowymi ramami 1 stycznia – 31 grudzień.

Czasami nawet poważni publicyści i historycy korzystają z takich opisowych określeń. Mamy przecież te wszystkie ery czy pary, epoki romantyzmu i wieki elektryczności, mamy dekady wojen i lata prosperity (albo kryzysu). I nigdy za ich początek nie przyjmuje się 1 styczna jakiegoś roku a konkretne wydarzenie. Nie tak dawno przeczytałem bardzo poważne opracowanie, a tam kilku ważnych i mądrych ludzi, specjalistów w dziedzinach nauk społecznych i politycznych, jasno stwierdza XXI wiek jaki dziś znamy, zaczął się w dniu 11.09.2001. Co to za data chyba przypominać nie muszę. 

Dlatego dla mnie wciąż trwa rok pandemii. I że w jego trakcie zmieniliśmy kalendarze nic tu nie zmienia. A czas pandemii przy wszystkich swoich wadach, a jest ich tyle że odpuszczę sobie wymienianie, ma też zalety. Najważniejszą z nich jest spowolnienie tempa życia. Popatrzcie i nie mówię tylko o wiosennym lockdownie, siedzimy więcej w domu. Często z musu a nie z wyboru, ale fakt pozostaje faktem. I sporo tego czasu spędzamy w kuchni. Powiem szczerze tak dobrze w domu jak w czasie pandemii to chyba nie jadłem nigdy. I choć tylko odrobinę rekompensowało to brak gastro czyli dzieł profesjonalistów to i tak było nie źle.

Dlatego dla mnie jest to nie tylko rok pandemii, ale i rok dobrego jedzenia. Te wszystkie domowe chleby, te mięsa wolno pieczone, te fantazyjne sałatki. Słowem to wszystko na co w czasach tak zwanej „normalności” czasu nie ma. I gdy pandemia wreszcie minie, chciałbym tylko o tym pamiętać z tego czasu smuty. 

Sałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem

Sałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem

Jeżeli popatrzeć z pewnego dystansu to czas pandemii, ów wciąż dla mnie trwający pandemiczny rok będzie się jawił przez dwa kulinarne elementy. Pierwszym jest domowy chleb. Mniej jesienią więcej wiosną piekłem jak oszalały. Piekłem na zakwasie i na drożdżach, chleby białe i czarne, bochenki okrągłe, podłużne i kostkowe. Świetnie się przy tym bawiłem a i efekty były zadawalające.

Drugim bzikiem były owocowe vinegrety. Zaczęło się od jakiegoś prasowego artykułu z pomysłem na sałatkę z pomarańczowym sosem. A potem to już poszło. Jako że pierwszy lockdown dodał mi kilka kilo, koniecznym było pomajstrować przy diecie. Na stole zagościły sałatki, a jak sałatki to i sosy, bo to one są najważniejsze. A że bardzo lubię zestawienia słodko słone (wiem wy też lubicie, inaczej nie jadalibyście lodów o smaku słonego karmelu, a to on był hitem trudnego lata czasu pandemii), to postanowiłem zrobić sałatkę oparta o składniki słone + kilka typowych wypełniaczy oraz tajemny składnik, który nada sałatce treści i niespotykanego aromatu oraz oczywiście ser blue.  Do tego zdecydowanie słodko-kwaśny sos o owocowym charakterze. Tak powstała moja sałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem.   

Sałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem – składniki

  • Około 400 g miksu sałat
  • 1 czerwona cebula
  • 8 pomidorków koktajlowych
  • 4 cieniutkich plasterków boczku wedzonego (około 50 gram)
  • 100 gram sera typu blue

Truskawkowy vinegret

Ten sos powstaje jak większość vinegretów jako emulsja powstającą z połączenia wysokiej jakości oliwy z oliwek oraz octu balsamicznego z dodatkami smakowymi. Z tym, że u nas nie będzie to miód czy musztarda a mus truskawkowy. 

Składniki

  • 1 puszka truskawek w syropie Leśne Skarby – obecnie do kupienia w Lidlu w ramach akcji SPIŻARNIA LIDLA. Szukajcie w Lidlu charakterystycznych standów z napisem SPIŻARNIA LIDLA
  • 5 łyżek oliwy z oliwek
  • 3 łyżki dobrej jakości octu balsamicznego
  • Szczypta soli, troszkę pieprzu

Przygotowanie

  1. Truskawki odsączyć, zachować syrop
  2. Owoce przełożyć do blendera i zmiksować na jednolity mus.
  3. W innym naczyniu za pomocą blendera połączyć oliwę z octem i przyprawami. Powinniśmy otrzymać gęstą spójną emulsję.
  4. Dodawać do niej w małych porcjach mus truskawkowy i nadal mieszać blenderem. Wszystko powinno połączyć się i mieć konsystencję musztardy. Jeżeli będzie zbyt gęste rozcieńczyć odrobiną syropu spod truskawek. 

Przygotowanie sałatkiSałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem

  1. Boczek pokroić w kosteczkę i przesmażyć do chrupkości, wyjąć z tłuszczu i osuszyć ręcznikiem papierowym.
  2. Na dno miski włożyć sałatę, krążki czerwonej cebuli oraz pokrojone w ćwiartki pomidorki koktajlowe. Dodać zimny boczek i dokładnie wymieszać.
  3. Na górę dajemy pokrojony w kostkę o boku 1 cm ser typu Blue.
  4. Tuż przed podaniem obficie polewamy sosem.

La Farra Prosecco Valdobbiadene  Superiore DOCG 2019

Taka sałatka może być świetnym daniem lunchowym ale też doskonale sprawdzi się jako jedna z potraw podczas karnawałowych spotkań. Oczywiście o ile ten pandemiczny czas na takie nam pozwoli. A jak karnawał i czas potańcówek to i wino. I oczywiście wino lekkie, a najlepiej musujące.

Tak, sylwester nie powinien być (a dla wielu wciąż jest) jedynym dniem w roku, kiedy sięgamy po wino z bąbelkami. Tak wiem, to się zmienia, ale przypomnień nigdy za wiele.   

Proponuje wam wino, które już nieźle znacie, bo pisałem o nim, tez o okresie noworocznym prawie równo rok temu, w tym o to wpisie Na Sylwestra szybka sałatka a’la tabbouleh i La Farra Prosecco Valdobbiadene Superiore DOCG 2018. Odsyłam was tam, bo znajdziecie tam sporo wiedzy o tym czym jest prosecco. Z tym, że pomiędzy moją dzisiejszą propozycją a tą sprzed roku jest pewna zasadnicza równica. Tą różnicą jest rocznik. I to tak naprawdę zmienia wszystko.

Tamta butelka pochodziła z gron zebranych w roku 2018 a ta z tych w 2019. I jest to najnowszy rocznik tego wina dostępny na rynku. Ten ze zbiorów 2020 według moich informacji na rynek jeszcze nie trafił.

Zaraz zapytacie się, dlaczego tak często w tym tekście pada zwrot rocznik. Odpowiedź jest niezwykle prosta, rocznik jest niezwykle istotny, a w wypadku prosecco ma wręcz fundamentalne znaczenie. Ale zacznijmy od początku.

Wino to dar natury, a ta ma swoje kaprysy. Każdy rok pod względem pogodowym jest inny, a to skutkuje różną jakością owocu, różnym smakiem, poziomem kwasowości, bogactwem aromatycznym i tak dalej. A to jakość owocu jest podstawą dobrego wina. Oczywiście człowiek może to w jakimś stopniu korygować, ale to jednak wciąż decyduje natura. Dlatego roczniki różnią się pomiędzy sobą.

Sałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem

Drugą kwestią jest dojrzewania wina. Prosecco to jedno z tych win, które im świeższe tym lepsze. Pić je można właściwie natychmiast po zabutelkowaniu i tak po prawdzie właśnie wtedy jest najlepsze. Wszystko przez kwasowość nadającą mu tej cudownej radosnej świeżości, za które jak tak lubimy. A tej z każdym tygodniem winu ubywa. Dlatego prosecco powinno się wypić w maksymalnie 2 lata po zbiorach. To jedno z tych win, które w bardzo spektakularny sposób zadają kłam najgroźniejszemu winnemu mitowi – „wino in starsze tym lepsze”.

Dlatego podczas zakupów trzeba zachować sporą ostrożność. A łatwo nie jest, bo wiele prosecco to wina bez jawnie pokazanego rocznika na etykiecie i trzeba go szukać w numerze partii.  Jest to możliwe, jeżeli mamy okazje dokładnie oglądnąć butelkę, czyli w sklepie stacjonarnym. W wypadku zakupów internetowych jest jeszcze trudniej. Choć jak w wypadku La Farra Prosecco Valdobbiadene  Superiore DOCG rocznik jest jawnie drukowany na kontretykiecie, to już opis w większości sklepów internetowych nie informuje nas z jakiego rocznika wino kupimy.  Bardzo to nieuczciwe wobec klientów. Dlatego radzę i namawiam, jeżeli w opisie wina nie ma rocznika, nim dokonacie zakupów zapytajcie sprzedawcy, często wystarczy jeden e-mail. A upewnić się warto, bo nic was tak nie rozczaruje jak kilkuletnie prosecco.

Tyle porad konsumenckich, teraz już wróćmy do dzisiejszej butelki czyli La Farra Prosecco Valdobbiadene  Superiore DOCG 2019. A to prezentuje się godnie. Podobnie jak poprzedni rocznik ma świetny owoc (jabłko, brzoskwinia), dobrą cytrusową kwasowość, świetne musowanie i bardzo przyjemną kremowość. No i ma bardzo dużo świeżości, dodatkowo podkreślonej czystymi charakternymi nutami mineralnymi. Pije się to znakomicie. Smakuje samo, ale i doskonale komponuje się pod lekkie dania, takie jak sałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem. Śmiało możecie też wznosić nim toasty, w tym ten obecnie najważniejszy, za koniec tego pandemicznego roku, bo dla mnie to on ciągle trwa.       

Po wino kieruję was do firmy Kasol 

Wpis przedstawiający przepis na: sałatka z serem blue i truskawkowym vinegretem przy współpracy z marką Leśne Skarby    

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl