Recenzje

Ryszard Ćwirlej „Ręczna robota”

Napisał Blurppp

PRL miał swoich kronikarzy, przez całe lata byłem przekonanym, że najlepszym z nich był Stanisław Bareja. Nikt nie potrafił tak jak on wypatrywać i potem przedstawiać w swoich filmach wszystkich smaczków i absurdów tamtej rzeczywistości. Nikt inny nie potrafił tamtej szarości tak oświetlić by była zabawna. Teraz, prawie trzy dekady od zmiany ustrojowej Bareja doczekał się następcy. W jego buty wszedł Ryszard Ćwirlej. Z tym, że on opowiada o tamtych czasach bez kompromisów wymuszanych przez cenzurę. Do tego swoim opowieściom nadał formę kryminałów. A te są znakomite, świetnym tego przykładem jest „Ręczna robota”.

„Ręczna robota”Na poznańskiej stacji kolejowej, w pociągu międzynarodowym z Berlina sprzątaczki odnajdują ciało kolejarza. Zwłoką brakuje ręki. Jako, że akurat trwa hucznie zakrapiany, znaczy obchodzony Międzynarodowy dzień Kobiet śledztwo trafia się Teofilowi Olkiewiczowi. Ten były dzielnicowy a obecnie esbek oddelegowany do wydziału kryminalnego co prawda nie słynnie z lotności umysłu ale na milicyjnej robocie się zna. Wie też gdzie zawsze odnaleźć coś do przepłukania gardła. Rozpoczynają się działania operacyjne, bo trudno nazwać to śledztwem. A w tle dzieje się surrealistyczny poznański półświatek i codzienność PRLu.

I właśnie to tło, z charakterystycznie uchwyconym, odrobinę z przymrużeniem oka, PRLem to najlepsza część tej opowieści. Ćwirlej funduje nam jazdę bez trzymanki przez czas słusznie miniony. Wracamy do czasu rynkowych niedoborów, ZOMO patrolującego ulice, i tanich cwaniaczków. Wszystko to przedstawione w barwny, precyzyjny sposób. Mnie najbardziej urzekły zabawy autora z językiem. To jak autor go stylizuje w warstwie dialogowej, jak dostosowuje słownictwo i sposób mówienia do każdej z postaci jest absolutnym majstersztykiem i daje czytelnikowi mega frajdę.

Nie bez znaczenia jest też szereg wątków epizodycznych, a tymi „Ręczna robota” jest naszpikowana,  w których dostajemy opis wielu już zapomnianych mechanizmów o jakie opierała się Polska Rzeczpospolita Ludowa. Wspomnę ty choćby pasjonujące zasady działania restauracji „Smakosz”. Czyta się to z mieszaniną śmiechu i politowania i oczywiście z dużą satysfakcją.

Jako że „Ręczna robota” to kolejny tom cyklu Milicjanci z Poznania, nie będę tu przedstawiał bohaterów. Przeczytacie o nich w mojej recenzji innego tomu „Śliski interes”, tu tylko powtórzę, że są świetnie dobrani, rewelacyjne nakreśleni i w swój przaśny sposób sympatyczni, choć na wzór dla młodych się nie nadają. Mówiąc inaczej daleko im do Kapitana Żbika.

Co do wątku kryminalnego, to nie jest specjalnie zawiły, ale nie jest też potraktowany przyczynkowo. Z pewnością was nie zawiedzie, ale też nie rzuci na kolana. Powiedzmy, ze trzyma się na poziomie zagadek znanych z serialu „07 zgłoś się”.

„Ręczna robota” to jedna z tych książek, które w gorącym i nie okłamujmy się nerwowym przedświątecznym okresie, nie tylko dała mi sporo inteligentnej rozrywki ale przede wszystkim na kilka godzin pozwoliła całkowicie zapomnieć o rozkręcającym się wokół zakupowo-porzadkowo-kuchennym szaleństwie. A w tak newralgicznym okresie nie jest to łatwe.

Zdecydowanie POLECAM ten tytuł rozważyć jako prezent „Dla niego”

Tytuł: „Ręczna robota”

Autor: Ryszard Ćwirlej

Rok wydania: 2017

Stron: 414

Cena okładkowa39,90 zł

Wydawca: Wydawnictwo Muza

Książka otrzymałem od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl