Recenzje

Ryszard Ćwirlej „Jedyne wyjście” – recenzja podwójna

Napisał Blurppp

Najpierw muszę się wytłumaczyć z formy tej recenzji. Otóż „Jedyne wyjście” czyli ostatnio wydaną powieść Ryszarda Ćwirleja zacząłem czytać. I kiedy byłem gdzieś w połowie dał o sobie znać mój powracający problem z oczami. To też drugą połowę wysłuchałem, miałem to szczęście, że ta powieść ukazała się też w formie audiobooka. A przy okazji miałem niepowtarzalną szansę porównać obie formy przyswajania treści. O czym będzie w dalszej części recenzji. Zacznę jednak od samej treści.

Ryszard Ćwirlej  „Jedyne wyjście” „Jedyne wyjście” zabiera nas do roku 2011, a tam poznajemy Anetę Nowak, na ten czas młodą policjantkę w jednym z gminnych komisariatów w okolicach Szamotuł. To właśnie na terenie tej gminy swoja firmę prowadzi nijaki Ziemnicki, w pewnych kręgach znany jako Pyra. Kiedy zostaje porwany jego syn rozpoczyna się śledztwo, a nawet dwa. Jedno policyjne i drugie prowadzone przez kolegów ojca porwanego chłopaka.

Jak to się potoczy, czy Aneta wykorzysta swoją szansę, i co w tym wszystkim robią szkieły z Poznania w tym Fred Marcinkowski, Mirek Brodziak czy Mariusz Blaszkowski. To tylko część pytania na jakie przynosi ta powieść. Kolejne będą związane z zaginięciem młodej kobiety, a w tle będą social media. I tu znów Aneta będzie mogła się wykazać. Więcej napisać nie mogę, bo już byłby to spojler.

Za to śmiało powiem, że całość jest logiczna, prawdopodobna, wielotorowa i pogmatwana. Słowem jest jak na dobry kryminał przystało. Jest też sporo smaczków. Te głownie odwołują się do dziwnych lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, i do tego jak ten czas przełomu wyglądał.

Nie ma natomiast silnych aluzji do naszej teraźniejszości, tak wyraziście obecnych w wydanym troszkę wcześniej tomie „Ostra jazda”. Jednych to ucieszy innych zmartwi, mnie martwi. W zamian jest tu coś też czego po autorze się nie spodziewałem.  Ćwirlej nasycił opowieść delikatnym feminizmem, jest tam sporo elementów girl power. Bardzo to urocze i nowatorskie jak na cykl milicyjno policyjny.

Ryszard Ćwirlej  „Jedyne wyjście” Ze sprawdzonych patentów to nie zabrakło swady i poczucia humoru, które staje się swoistym znakiem wyróżniającym pisarstwo Ćwirleja. Podobnie jak szybkie tempo wydarzeń, wyraźnie skoncentrowanie akcji na wydarzeniach z dwóch głównych osi fabularnych. Nie ma tu tak męczących i spowalniających opowieść wtrętów z życia prywatnego bohaterów, nie ma nudnych wstawek obyczajowych, nie ma wreszcie zbędnych analiz psychologicznych. Jest jak na kryminał przystało szybko i na temat. To też strony właściwie przewracają się same i nie wiesz kiedy jesteś w połowie pozycji.

I to skończy się recenzja książki a zacznie audiobooka. „Jedyne wyjście” jest dostępne też jako słuchanka, w interpretacji Grzegorza Wonsa. I powiem wam, że jest to prawdziwa uczta dla uszu. Tak jak lektorowi udało się podbić treść, delikatnie ja wzbogacić o pewne emocje a przy tym zagrać kilka różnych postaci, a wszystko to głosem, zasługuje na szacunek. Fachowa robota.

Słucha się tego bardzo przyjemnie, i co najważniejsze to jeden z tych rzadkich audiobooków które wprowadzają w ten rzadki stan, zbliżony do zaczytania, kiedy traci się poczucie czasu i kontakt z rzeczywistością. Oczywiście jest to głownie zasługa rewelacyjnego tekstu, samej opowieści, ale i pan Wons dołożył tu swoje trzy grosze.

Bez względu na to, czy wybierzecie chłoniecie przez oczy czy przez uszy „Jedyne wyjście” was nie zawiedzie. „Jedyne wyjście” to literacka rozrywka najwyższej próby. Zdecydowanie POLECAM.

Autor: Ryszard Ćwirlej

Tytuł: „Jedyne wyjście”

Rok wydania: 2020

Wydanie papierowe

Stron: 510

Okładka: miękka

Ilustracje: czarno-białe

Cena okładkowa: 42,90 zł

Wydanie audiobook

Czyta: Grzegorz Wons

Czas: 15 godzin 29 minut

Cena katalogowa: 42,90 zł

Kupicie w: Empik Go

Wydawca: Wydawnictwo Muza

Książkę otrzymałem od wydawcy

Audiobooka wysłuchałem w ramach abonamentu w Empik Go

Sponsorem mojego abonamentu jest Empik Go

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl