Wino i destylaty

Rumuńska orkiestra pogrzebowa-weselna

Napisał Blurppp

orkiestra-weselno-pogrzebowa

Wiatr rozwiał dym po ostatniej wystrzelonej racy, służby miejskie uprzątnęły tony śmieci które pozostawił sylwestrowy tłum. Centra miast przestały przypominać gigantyczne wysypiska. Nawet kac tym co pili nieumiejętnie minął. Jedyną pozostałością świadczącą o tym, że mamy nowy rok są jeszcze walające się tam i ówdzie karteczki z postanowieniami noworocznymi. O większości, ich autorzy zapomną w ciągu najbliższych 10 dni. Skończy się też najdłuższy weekend świata. Siódmego stycznia, po 17 dniach przerwy do szkoły wrócą dzieciaki.

W międzyczasie zmartwychwstanie nowy bóg, Wysprzedaż. Świątynie handlu wypełnia się akolitkami, w większości i akolitami, w części. Będą odprawiali dziwaczne rytuały przypominające polowanie. Szybki bieg pomiędzy kolejnymi sklepami a w wersji hard pomiędzy piętrami. Tu gdzieś ustrzelą sweterek, tam spodnie albo bluzkę. Goszczący na ich twarzach wyraz uniesienia pokazuje jednak, że to nie zwykłe zakupy, to ceremoniał religijny.

orkiestra-weselno-pogrzebowa-2

Wiem o tym doskonale, bo sam popadam w ekstazę robiąc zakupy. Tyle tylko, że mnie nie kręcą sweterki ani bluzeczki. Mnie kręcą sklepy z winem. I to nie takie, eleganckie, wypasione usytułowane w drogich galeriach, pełne importowanych etykiet z dobrych apelacji. Mnie kręcą małe lokalne sklepy, takie pośrodku blokowisk, osiedli. Tam gdzie miejscowi kupują. Bo kto na miejscowych winach zna się najlepiej jak nie miejscowi właśnie. W takim sklepie, najczęściej jest też stolik, i można sobie kupić coś do wypicia na miejscu. I podadzą to nie w kieliszku o smukłej nóżce a w plastikowym kubeczku. Ważne by pojemność kubeczka była wielokrotnością setki, stu mililitrów, jednej dziesiątej litra. Wtedy łatwo się liczy.

W takim sklepie nie ma co liczyć na oszałamiający wybór, najpewniej będzie 15 a jak macie szczęście to 20 etykiet, do tego pewnie z 10 win luzem, sprzedawanych na litry. Warto się przy tym chwilę zatrzymać. Szybko się okaże, że ludowe picie win półsłodkich a nawet słodkich to nie tylko nasza narodowa cecha. Tacy Rumunii, choć tradycja winna u nich znacznie większa niż u nas, i wino tam się naprawdę pije a nie od czasu do czasu pija, to kupować wina półsłodkie, półwytrawne czy wręcz słodkie się nie wstydzą. Dlatego w każdym lokalnym sklepie winiarskim w sprzedaży jest osiem win. Białe wytrawne, białe półwytrawne, białe półsłodkie, białe słodkie i analogicznie dla czerwonych. Wariacje o szczepach, zapomnijcie, to już by była fanaberia porównywalna do zakupu butelkowanej wody z topniejących lodowców góry Fuji.

orkiestra-weselno-pogrzebowa-1

Wino jako posiłek, wino nasze codzienne, bo kulturę picia wina nie powstaje gdy na świątecznym stole staja zacne etykiety, kultura picia wina powstaje kiedy w szafce pod zlewem stoi baniaczek z winem, i po prostu sięgasz i pijesz. Bez nadęcia, bez białego obrusu, bez wystawnej kolacji, bez wieczorowych kreacji.

Tak się pija wino w winnym świcie, i bez znaczenia czy rozmawiamy o Rumuni, Węgrach czy Hiszpanii. Wino nasze codzienne. I tylko jedną wadę te wina na litry mają, kiepsko podróżują. Pite dalej niż 30 minut spacerem od miejsca zakupu gwałtownie tracą na jakości. I nie ma znaczenia czy kupisz je w rumuńskiej Konstancy, w egerskiej Dolinie Pięknej Pani czy na jakimś mercado w Hiszpanii. Dlatego pij te wina, kiedy jesteś tam, i ciesz się nimi, ciesz się atmosferą w jakiej je pijesz. Nie przywoź ich do domu, przywieź wspomnienia chwil gdy je piłeś.

Ten wpis zilustrowałem zdjęciami wielkiego przegranego, sklepem firmowym rumuńskiej winnicy Tohani. Nazwałem ich przegranymi, choć to w ich sklepach najchętniej robiłem zakupy będąc w Rumuni, nazywam bo w roku 2014 wycofali się z Polski. Ich niedrogie, średniopółkowe wina, dostępne w szerokiej dystrybucji (były między innymi w sklepach sieci Planeta) nie znalazły uznania rodaków. Przegrały bo z jednej strony były droższe i mniej znane od Sofii, Fresco i nowoświatowych koszmarków z drugiej były winami codziennymi, i nie bardzo nadawały się na uroczysta kolację zaręczynową. To były wina po 18 zł, takie na działkę i na taras, i na wtorkowy wieczór przed telewizorem. Ten segment po pierwsze jest ciągle bardzo mały, po drugie to domena dyskontów i niepijalnych win podejrzanej proweniencji jak Fresco czy El Sol. Widać wymagania polskiej klienteli w tym przedziale cenowym są raczej niskie. A może głos dyskontów, wspierany przez blogerów tak donośny, że głuszy wszystko inne.(Uczciwość wymaga dodania, że wina Tohani gościły też na blogach, jak w tym wpisie Konrada Jagodzińskiego, blog Środkowa Półka) A może po prostu osoby odpowiedzialne za Tohani Polska okazały się nie dość kompetentne by powalczyć i wyjść z tego obronną ręka. Nie wiem, nie znam szczegółów, chciałem się dowiedzieć więcej, mailowałem, dzwoniłem ale wszystkie kanały komunikacją są trwale zamknięte. Zniknęła nawet strona www. Został tylko nieaktualizowany od 18 miesięcy fanpage na Facebooku. Kolejna szansa na złamanie faktycznego monopolu dyskontów w kategorii „wprowadźmy wina pod strzechy” przepadła bezpowrotnie. Szkoda.

Corcova Reserve Syrah

Corcova-Reserve-Syrah

[stextbox id=”info”]Za to trzymam kciuki za inny projekt „win ze wschodu” czyli za Salon Win Karpackich. Ten na szczęście ma się znakomicie i co jakiś czas wprowadzają na nasz rynek niezwykłe wina z tej „gorszej Europy”. Kilka dni temu pisałem o znakomitym burgumdzkim w stylu a rumuńskim z urodzenia Corcova Reserve Chardonnay 2011. Teraz przyszła na kolej na Corcova Reserve Syrah 2011. Kolejne wino które z Rumunia łączy tylko miejsce narodzin. W smaku kojarzy się z południem Francji. W nosie są przyprawy i dużo pieprzu ale też owoce w likierze. Usta silnie skoncentrowane, mocarne, pełne. Owoc jest lekko rozgotowany i przyprószony okruszkami z tostera ale nie jest to irytujące, za kręgosłup odpowiada dobra kwasowość i bardzo dobrze wypolerowane garbniki. Bardzo pijalne, zarówno samo, jak i do posiłku. Fajna pozycja, warta swojej ceny. Bardzo dobra czyli na 5,0.[/stextbox]

Nie udało się uczynić win rumuńskich winami codziennymi, ba myślę, że tak naprawdę to poddano się bez walki, to może da się postawić tamtejsze wina na wyższej półce. Jak wspomniałem wyżej trzymam za to kciuki. Rumuńskie wina są naprawdę warte waszej uwagi.

Popijam tego rumuńskiego syrah  o francuskiej stylistyce i tak sobie myślę, Francja od zawsze była dla Rumuni jak starsza siostra, czasem okrutna, czasem przyjazna. W sytuacja kryzysowych raz podawała rękę, raz odwracała się w drugą stronę. I tylko w jednym wpływy francuskie nigdy nie zaistniały, w muzyce. Na ulicach wciąż dominują rytmy karpackie, pełne wołoskich i nieokiełznanych cygańskich naleciałości a nie francuskiej elegancji. I ta muzyka jest wszędzie, tak na odbywającym się na ulicy weselu jak i na pogrzebie. Ona jest codzienna, tak jak wino. Wiec pewnie gra gdy świętują sukces win z Corcovej i pewnie grała gdy zamykali polski oddział Tohani. Bo, że gra w każdym sklepie z winem, to wiem na pewno.

 

Nazwa Corcova Reserve Syrah
Rocznik 2011
Producent Corcova
Kraj Rumunia
Region Oltenia
Apelacja D.O.C Mehedinti
Typ wina Spokojne
Kolor wina Czerwone
Smak Wytrawne
Klasyfikacja jakościowe
Szczepy Syrah
Temp. Podawania Temperatura pokojowa 16-18 stopni
Podawać do Dobrze doprawione dania z czerwonych mięs, kuchnia meksykańska
Do kupienia w Salon Win Karpackich
Cena 69 zł
Pojemność 0,75l
Ocena 0-6 5,0
Jednym zdaniem Rasowy syrah, bardziej francuski niż rumuński, choć urodził się w Karpatach.  
Wino otrzymałem Salonu Win Karpackich   

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl