Recenzje

Roberts Gregory David „Cień góry” – audiobook

Napisał Blurppp

Gregory David Roberts nie rozpuszcza swoich czytelników, musiało minąć 12 lat od jego debiutu (bestselerowe „Shantaram”) by na rynku pojawiła się kolejna pozycja „Cień góry”. Na rynku polskim doszedł dodatkowy rok opóźnienia i czytelnicy mieli okazje sięgnąć po książkę wiosną tego roku. Miłośnicy audiobooków musieli uzbroić się w jeszcze więcej cierpliwości, wersja do słuchania ukazała się dopiero w połowie października. Czy warto było czekać?

cien_gory_taktpackdvd_audiobookcover_cdpplPowiem szczerze, kiedy wgrywałem w swój telefon blisko gigabajt danych byłem pełen niepokoju. W głowie wciąż brzmiały mi frazy z bestselerowego debiutu, a teraz miałem na 31 godzin znów spotkać się z autorem i zwyczajnie się bałem czy uda się utrzymać poziom tego spotkania. Niepokój narastał wraz z pierwszymi minutami nagrania. Pierwsze odsłuchana godzina była bardzo odległa od tego co oczekiwałem. Był to dość długi, i momentami nudny esej filozoficzny poświęcony miłości i wewnętrznemu blaskowi. Słowem byliśmy bardzo daleko od oczekiwań.

Ale czym jest godzina w porównaniu z 31, brnąłem wiec dalej i była to słuszna decyzja. Znów wraz z Linbabą wróciłem na ulice Bombaju, w świat szemranych interesów. Po raz kolejny miałem okazje spotkać bywalców Leopold Cafe, ten niezwykły konglomerat Hindusów i Amerykanów, Europejczyków, Australijczyków i Azjatów – ludzi którzy Bombaj uczynili swoim nowym domem. To miłe, bo lubię wracać do bohaterów których zdążyłem już poznać i polubić.

Jako, że „Cień góry” jest w czystej linii kontynuacją „Shantaram” i opisuje wydarzenia o dwa lata późniejsze wielu z nich jest już na innym etapie swojego życia. Część z nich się zatraciła, cześć poszła w górę a część w dół. To co ich wszystkich łączy, to swoisty gen autodestrukcji. I tu pojawia się pierwsza zasadnicza różnica względem debiutanckiej powieści autora. Tamta była wycieczka po Bombaju, po jego salonach, ale też po slumsach czy szemranych zaułkach. Tutaj Indie stanowią tło, autor skupia się na bohaterach, ze szczególnym uwzględnieniem autodestrukcji.

Czasami trzeba uciec, Spokój aśramu

Czasami trzeba uciec, Spokój aśramu

Właściwie droga do samozagłady, wchodzenie na nią, próby zawrócenia i wreszcie powolny ale stały marsz ku śmierci jest tematem przewodnim. Jest też opis całego wachlarza środków ten marsz przyspieszających i opóźniających. Dlatego na kartach sporo narkotyków, alkoholu, zemsty, mordobicia ale też i działań o odwrotnym zwrocie. Jest próba zmierzenia się z własna duchowością, są wizyty u guru i w aśramach, są rozmowy ze świętymi mężami i jest też poszukiwanie miłości, jako czynnika określającego egzystencję.

Kolejną różnicą która sprawia, że „Cień góry” w porównaniu z „Shantaram wypada jednak gorzej, jest nadmierne naszpikowanie książkami rozważaniami filozoficznymi. Jasne, były one obecne w części pierwszej, ale tam były swoistym rodzynkiem, przyprawą podbijająca smak a nie daniem samym w sobie. Tu jest dokładnie odwrotnie, wiele scen fabularnych autor stworzył tylko po to, by móc wpleść w nie jakiś filozoficzny wywód. Najmocniej daje się to odczuć w ostatnich 2-3 godzinach nagrania. Kiedy bohaterowie są świadkami dyskusji uczonych mężów, a autor tym zabiegiem fabularnym na siłę prezentuje nam całą gamę poglądów na kwestie oczywiste. Dla mnie było to słabe.

„Shantaram” zachwycił mnie bo był świeżą, świetnie podana i rozbudowaną o dodatkowe elementy powieścią łotrzykowsko-przygodową. Do tego napisaną z lekkością i bez jakiegokolwiek zadęcia. Momentami naiwną, ale przez to lekka i pochłaniającą czytelnika bez reszty.  „Cień góry” jest tej lekkości pozbawiony, ale to też zupełnie inny gatunek. To powieść psychologiczna o zmianie i o autodestrukcji oraz o poszukiwaniu siebie, swojego miejsca. No i o poszukiwaniu miłości i o poszukiwaniu siebie w miłości.   carla

Obiektywnie na to patrząc jest to bardzo dobra pozycja, ale pewnie każdy będzie zestawiał ją z „Shantaram” i wtedy wypada blado. Pewnie w znaczniej mierze dlatego, że te powieści powstały z myślą o różnych czytelnikach i mówią o różnych płaszczyznach egzystencji. Ci którzy od lat czekali na „Cień góry” spodziewali się chyba czegoś innego i ci, w tym niżej podpisany, czują się lekko rozczarowani. Chyba, że uda im się uniknąć nagminnych porównań, mnie zakochanemu w „Shantaram” się nie udało.

Jasne, te 31 godzin nagrania to nie był czas stracony, niektóre sceny, czy całe wątki przypominają niedościgniony pierwszy tom, ale to za mało. Chciałoby się więcej.

Podobno autor pracuje nad kolej tomem opowieści o Linbabie, oczywiście sięgnę po nią, choć wątpię by był to powrót do tamtego Bombaju mrocznych zaułków, slumsów i leniwych wieczorów w Leopold Caffe. Ten świat odszedł, o czym zresztą w finale wspomina sam autor.   

Autor: Gregory David Roberts

Tytuł: „Cień góry”

Czyta: Filip Kosior Rok wydania: 2016

Czas: 31 godz. 3 min.

Cena: 42,99 zł

Kupicie u wydawcy w CDP.PL

Audiobooka otrzymałem od CDP

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl