Wino i destylaty

Remigiusz Mróz „Listy zza grobu” – audiobook

Napisał Blurppp

Dla mnie „Listy zza grobu” czyli najnowsza, wydana przed kilkunastoma dniami powieść Remigiusza Mroza jest w jakimś stopniu przełomowa. I co ważne jest bardziej przełomowa dla mnie niż dla autora. Otóż ja Mroza nie czytam, ja go słucham, i nie będę ukrywał, że słucham pasjami. Ale wybieram tylko te powieści, których interpretacji podjął się niekłamany mistrz – Krzysztof Gosztyła.  A że pokrywa się to z najpopularniejszymi cyklami autora, to wszystko dobrze się składało. Tymczasem „Listy zza grobu” przeczytał Marcin Dorociński i dla mnie był dla mnie pewien przełom. 

„Listy zza grobu”Zacznijmy od treści. Żeromice to jedno z wielu sennych miasteczek Polski Powiatowo-Gminnej, taka dziura ukryta gdzieś na ścianie wschodniej. Szeroki świat usłyszał o nim raz, kiedy to jedna z ogólnopolskich telewizji zrobiła krótki reportaż o Kai Burzyńskiej, lokalnej policjantce od lat otrzymującej listy od nieżyjącego ojca, kiedyś też policjanta. Właśnie przyszedł kolejny z nich, jak co roku, od dwudziestu lat.

Mniej więcej w tym samym czasie do miasteczka trafia Seweryn Zaorski, kiedyś chłopak z Żeromic, dziś patomorfolog po przejściach, ojciec samotnie wychowujący dziecko. Zamieszkuje w dawnym domu Burzyńskich. I tu pojawia się pierwsze pytanie o sensowność i logikę fabuły. Dlaczego w tym domy, czy nie ma domu po rodzicach, po kuzynach. Czy nikt z jego rodziny już w Żeromicach nie mieszka, a jeżeli tak to dlaczego. Na to pytanie autor nam nie odpowiedział.

Podczas remontu domu odnajduje skrytkę w garażu. I znów pytam, jak wykonujący te skrytkę 20 lat wcześniej, mógł wiedzieć, że ten co ukryte tam artefakty odnajdzie będzie zaprzyjaźniony z Kają? Na szczęcie jest, więc fabuła może iść dalej. Nim dojdzie do nieprzekonywującego mnie finału takich diabełków wyskakujących z pudelka (czy jak kto woli zabiegów deus ex machina) będzie więcej. A że tempo akcji nie należy do najszybszych, to wszystkie te „szwy” mocno rzucają się w oczy.  

Tyle o fabule, teraz o bohaterach. „Listy zza grobu” podobnie jak inne powieści Remigiusza Mroza bazują na 5 czy 8 postaciach. I dlatego tak bardzo ważna jest ich kreacja. A tu coś nie pykło. Burza jest nudna i przewidywalna a Seweryn to najnudniejszy facet świata. Pozostałe postacie, te drugoplanowe też nie błyszczą, a jest ich raptem nie więcej niż pięć. Przy tak okrojonej „obsadzie” bohaterowie muszą być jacyś, a ci są nijacy. Nie maja charyzmy Chyłki czy uroku Zordona. Ba nie mają nawet pecha ale i determinacji jakim autor obarczył Forsta. Słowem są mdli, nudni i nie budzą u czytelnika żadnych emocji. 

Słowem fabuła jest dziurawa jak rzeszoto, nie ma za grosz potoczystości do jakiej autor nas przyzwyczaił. Również bohaterowie nie zachwycają, nie ma szans na to by ich polubić i im kibicować. To też opowieść o patomorfologu po przejściach, mnie nie urzekła. Trochę szkoda, bo pomysł na uczynienie bohaterem powieści „zimnego chirurga”, jak kiedyś mówiono o tej profesji, ma potencjał. Kto mi nie wierzy niech sięgnie po dowolna powieść Simon Beckett z Davidem Hunterem w roli głównej.  

Wszystko co dotychczas napisałem dotyczy zarówno wersji papierowej jak i wersji audio. Teraz tylko o słuchance, a tu też nie jestem zachwycony. Lubiany przeze mnie Dorociński staje na głowie, ale przy interpretacji takiej powieści jak „Listy zza grobu” zwyczajnie nie ma jak rozwinąć skrzydeł. Jak bowiem zagrać samym głosem postać nijaką, miałką i niemrawą a taki jest Zaorski. Jak odmalować emocje żony w rozterce, jak ta rozterka jest sztampowa i naciągana. Nie da się też stworzyć klimatu, bo powieść jej nie ma.

W efekcie „Listy zza grobu” okazały się być dla mnie drugą, po nie ciekawej „W cieniu prawa” powieścią Mroza, która nie dość, że mnie rozczarowała to i zwyczajnie znudziła. Tym razem przesłuchałem bez większej frajdy. Tu sytuacji nawet sam Krzysztof Gosztyła by tego nie uratował. Najzwyczajniej na świecie materiał wyjściowy jest słaby.  

Liczę, że wbrew temu co autor pisze w posłowiu więcej z Sewerynem Zaorskim się nie spotkamy.

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: „Listy zza grobu”

Czyta: Marcin Dorociński

Rok wydania: 2019

Czas: 11 godz. 23 min.

Cena: 39,90 zł

Kupicie w Audioteka.pl

Audiobooka otrzymałem od Audioteki  

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl