Recenzje

Remigiusz Mróz „W cieniu prawa” – audiobook

Napisał Blurppp

Remiguisz Mróz to bardziej rzemieślnik niż artysta, do tego twórca lubiący zmieniać style. W swoim dorobku ma już SF, thrillery prawnicze, opowieść przygodowa z czasów wojny czy sensacje. W swojej najnowszej pozycji „W cieniu prawa” zdecydował się na formę kryminału historycznego z elementami powieści obyczajowej i sagi rodzinnej. Niestety wyszło tak sobie.

w-cieniu-prawa-duzeGalicja pierwszej dekady dwudziestego wieku, świat chłopskiej biedy i uprzywilejowanej arystokracji żyjącej ponad prawem. Do tego silne napięcia narodowościowe, a przypominam, że Galicja była multi-kulti całe dekady przed tym, jak zaczęło to być modne. W posiadłości Raisental – dziedzicznych włości barona Reignera – zostaje zatrudniony jako pucybut Erik Landecki, młody Polak o szemranej opinii. Już pierwszej nocy po jego przybyciu  zostaje zamordowany dziedzic rodu. Podejrzanie pada na nowego służącego, ale nie wszyscy wierzą w jego winę. Własne śledztwo rozpoczyna Anna, narzeczona drugiego z synów Barona.

Brzmi jak zapowiedź kryminału w stylu Agatha Christie. Jednak nic bardziej mylnego. Annie daleko do  Herkulesa Poirota. Zwyczajnie Mróz nie potrafił skonstruować tak koronkowej i nieprzewidywalnej fabuły. Zamiast tego wrzucił do fabuły bardzo dużo brutalności, jak by chciał nią zamaskować inne mankamenty opowieści, o których napisze poniżej. Od pierwszych rozdziałów dostajemy precyzyjne opisy kaźni. Kości pękają, rew cieknie a ból wylewa się z kartek. Momentami odnosiłem wrażenie, że ma do czynienia nie z historycznym kryminałem a z powieścią typu gore. Większość z tych scen istniej tylko dla ukazania cierpienia postaci, nic one nie wnoszą do fabuły, a w swoim nadmiarze są wręcz nieprzyjemne w odbiorze.

Kolejną wadą jest pewna niespójność fabuły, spora cześć wątków pobocznych nie doczekała się swojej kulminacji i wyjaśnienia. Wiele razy autor stosuje toporne rozwiązania, dodajmy do tego papierowość postaci i bardzo infantylny wątek miłosny a zobaczycie dlaczego uważam, że za czas jakiś Remigiusz Mróz zapisze „W cieniu prawa” po stronie pozycji mniej udanych.

„W cieniu prawa”

Jeden z setek galicyjskich dworków, tak mógł wyglądać Raisental

Jak by tego wszystkiego, zabrakło znaku rozpoznawczego książek Mroza, jakim jest przypominające przejażdżkę rolercasterem tempo akcji. Teraz tego zabrakło,  wszystkie dzieje się wolno, nie ma napięcia, nie ma wyczekiwania co stanie się na kolejnej stronie. Nie poprawił tego nawet sprawdzony trik z poszatkowanie opowieści na krótkie punktujące rozdziały, akcja wciąż się wlecze zamiast pędzić.

Żeby jednak nie było, że widzę tylko wady. „W cieniu prawa” ma też jaśniejsze momenty. Zdecydowanie na uznanie zasługuje przedstawienie ziemiańskiej obyczajowości początków XX wieku i opis działania sądownictwa Austro-Węgier. Ale to zbyt mało, żeby wstawić tę pozycje na półke „warte uwagi”

Pewnie gdybym czytał tę pozycję, to nie doszedłbym do końca, na szczęście miałem okazję słuchać audiobooka. Opowieść uratowała jak zawsze brawurowa, mistrzowska interpretacja Krzysztofa Gosztyły. To nie dziwi, gdyby pan Krzysztof czytał instrukcję obsługi pralki i tak słuchałbym z wypiekami na policzkach.

Remigiusz Mróz jest przed trzydziestką, w tym czasie napisał 30 książek, tylko w tym roku wyda ich pewnie z pięć. Przykro to pisać, ale odnoszę wrażenie że autor rozmienia się na drobne. Może pora ilość zacząć zamieniać w jakość. Czytelnik na kolejną pozycję cenionego autora poczeka kilka miesięcy. Za kilka tygodni ma się ukazać kolejny tom najpopularniejszego cyklu autora – następna odsłona prawnych zmagań duetu Chyłka- Zordon. Co oznacza tom co 3 miesiące, boję się o jego poziom, nie chciałbym się rozczarować jak w wypadku „W cieniu prawa”

Autor: Remigiusz Mróz

Tytuł: „W cieniu prawa”

Czyta: Krzysztof Gosztyła

Rok wydania: 2016

Czas: 14 godz. 50 min.

Cena: 36,90 zł

Kupicie w Audioteka.pl

Audiobooka otrzymałem od Audioteki

audioteka-logo

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl