Zarejestruj się jako konsultantka AVON i kupuj z rabatem

Recenzje

Recenzja przedpremierowa. Eva Garcia Saenz de Urturi „Akwitania”

Napisał Blurppp

Nie da się ukryć, że „Trylogia Białego Miasta” zrobiła na mnie doskonałe wrażenie. Z wypiekami godnymi pensjonarki śledziłem kolejne śledztwa, wzloty i upadki Krakena. To też, kiedy kilka tygodni temu trafiła do mnie informacja, że w listopadzie na polskim rynku swoja premiera będzie miała kolejna powieść Evy Garcia Saenz de Urturi zacząłem strzyc uszami. Zapowiedziano też jej tytuł „Akwitania” Spodziewałem się kolejnego mrocznego policyjnego kryminału z kolejnym genialnym śledczym. Może thrillera. Tymczasem „Akwitania” od policyjnego kryminału jest tak daleko jak tylko się da.

Eva Garcia Saenz de Urturi „Akwitania”Jest sensacyjną opowieścią osadzoną w średniowieczu i oparta o losy jednej z najbardziej wpływowych kobiet w historii Europy – Eleonory Akwitańskiej. Z tym, że jest też opowieścią z dreszczykiem. I pod tym względem blisko jej do „Trylogii Białego Miasta”. Ale oczywiście nie tylko pod tym. I wybaczcie te porównania, ale po takim sukcesie cyklu są one nieuniknione i chyba w jakiś sposób usprawiedliwione. Przynajmniej dla fana cyklu, a nim jest niżej podpisany.

Przy okazji taka uwaga, wyobraźcie sobie, ile by ich było, gdyby autorka nie zmieniła gatunku i rzeczywiście napisała kolejny policyjny kryminał. Tymczasem dzięki odważnej decyzji i odejściu od odcinania kuponów Eva Garcia Saenz de Urturi ma szansę pokazać się z innej strony. Powrócić do stylu i tematyki swoich pierwszych powieści. I tu pierwszy duży plus.

Zostawmy jednak uwagi na marginesie i spójrzmy na te pozycje. „Akwitania” zabiera nas do roku 1137. Eleonora jest milczącą trzynastolatka i w wyniku tajemniczych okazji właśnie straciła ojca, bajecznie bogatego władcę Akwitanii Wilhelma X. Szybko okazuje się, że zamieszanie postanawia wykorzystać król Francji Ludwik VI zwany Grubym. W tym celu będzie chciał wydać młodą dziedziczkę za jednego ze swoich wasali. Eleonora podejmie grę a jej skutki zadziwią Europę i zmienia ja na zawsze.

Po drodze, i to w nasileniu godnym najlepszych powieści akcji i grozy a nawet conspiracy thrillerów pojawią się spiski, zdrady, nienawiść będzie się przeplatać z miłością, a wierność z romansem. Będzie też pewien tajemniczy syn pięciu matek, chłopiec, od czynów którego zatrzęsień się Francja i Europa.

Przez karty powieści przewijają się dzielni rycerze, skrytobójcy, szpiedzy i truciciele. A trup ścieli się gęsto. Słowem jest tam to wszystko co spodziewacie się spotkać w opowieści o średniowiecznej walce o władzę. Jest też delikatne przemieszanie świata wyobrażeń i legend z prawdziwym wydarzeniami znanym z przekazów historycznych. Jak by autorka puszczała do nas oko i mówiła, pokaże wam takie średniowiecze jakie chcecie zobaczyć a nie koniecznie takie jakim było. I ten zabieg sprawia, że „Akwitania” właściwie czyta się sama.

Ale oczywiście nie tylko to. Kolejnym genialnym pomysłem jest skorzystanie z pierwszoosobowej narracji. Pomysł, który sprawdził się w wypadku Krakena czemu miałby nie zadziałać w wypadku Eleonory. Większość wydarzeń poznajemy za sprawą jej relacji, większość, ale nie wszystkie. Grono narratorów jest spore i wszyscy oni są niezwykle ważnymi figurami w tej emocjonującej grze.

Wreszcie sama opowieść, prowadzona precyzyjnie, szybko, ale nie w przesadnym tempie. Do tego jest to opowieść nastrojowa, momentami stylizowana, pełna ozdobników czy wręcz rekwizytów z epoki. Jest też bardzo wciągająca i pod tym względem bardzo przypomina najlepsze thrillery.

I na sam koniec, to jak autorka zbudowała bohaterów. Ci choć są osadzeni na historycznym tle i w historycznych kostiumach zdają się mieć cechy ludzi nam współczesnych. Kierują nimi podobne do naszych motywacje. Kochają, pożądają, pragną władzy i bogactw. Bywają szlachetni albo podli i dwulicowi, ale ich mentalność zdaje się być niemalże identyczna jak nas, ludzi XXI wieku. A to pozwala nam ich rozumieć i się z nimi utożsamiać.

Mnie „Akwitania” oczarowała w stopniu zbliżonym do „Ciszy Białego Miasta”. Pochłonąłem ją w dwa pełne czytelniczej frajdy wieczory. Nie jest to wielkie osiągniecie, bo opowieść jest zwarta i skondensowana to też udało się ja zmieścić na trochę ponad 350 stronach podzielonych na 4 części i kilkadziesiąt dość krótkich rozdziałów. Co też przyspiesza czytanie. Ale jakie to były wieczory, pełne emocji, trzymania kciuki za sukces kolejnych działań Eleonory, kibicowania jej związkowi i podziwiania jej ambicji. Słowem pełne tego wszystkiego co dać potrafi tylko napisana z nerwem, pasjonująca opowieść.

Na koniec, tak trochę zamiast podsumowania, to mam wrażenie, że Eva Garcia Saenz de Urturi wzięła sobie do serca motto władców Akwitanii „Solum sursum scandere – Umiem tylko piąć się w górę” i udowadnia to swoimi powieściami, a te są z tytułu na tytuł lepsze. Dlatego liczę, że pojawi się kolejny tom losów Eleonory Akwitańskiej. Kto zna jej prawdziwą historię, wie, że ta jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.

Jedno co budzi moje zdziwienie to promowanie tej powieści jako kryminału/thrillera. To nie jest prawda. To rasowa, doskonała powieść historyczna, co po najwyżej z wątkiem sensacyjnym czy kryminalnym. Co nie zmienia faktu, że fani kryminału będą zawiedzeni. Tu się naprawdę dużo dzieje.  

Bardzo POLECAM. blurppp poleca

Autor: Eva Garcia Saenz de Urturi

Tytuł: „Akwitania”

Rok wydania: 2021

Stron: 380

Cena okładkowa: 49,90 zł

Wydawca: MUZA SA

Książkę otrzymałam od wydawcy

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl