Wino i destylaty

Rafa Wina & Spirit – wina spoza głównej ścieżki

Napisał Blurppp

Wino RafaHandel winem wydaje się być sama przyjemnością, tysiące butelek do zdegustowania z których trzeba wybrać te najlepsze i tyle. Niestety rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. Wymaga dużego doświadczenia, stałych i pewnych źródeł finansowania oraz olbrzymiej sprawności logistycznej. Towar musi być na czas w odpowiedniej ilości itd. Dlatego dobrze gdy za to przedsięwzięcie biorą się osoby które potrafią sobie z problemami jakie handel artykułami spożywczymi przysparza radzić. Dobrze gdy ta wiedza jest poparta doświadczeniem popartym biznesowymi sukcesami. Oczywiście musi jeszcze być miłość do wina, ten balansujący technokratyczne zapędy pierwiastek romantyczny. Obie cech łącza w sobie panowie Świerczek z Agencji Handlowej Rafa. Napisałem panowie bo chodzi o ojca i syna. Starszy Rafał jest autorem olbrzymiego sukcesu jaki odniósł supermarket Rafa, na lokalnym nowosądeckim rynku, świetnie sobie radzący z konkurencja międzynarodowych sieci handlowych. Młodszy Paweł to nie tylko sprawny menadżer ale i miłośnik wina. Wspólnie stworzyli nowy dział w firmie czyli Rafa Wine&Spirit. Celem jest import win tworzonych przez pasjonatów dla pasjonatów. Win z charakterem, win o nie marketowym profilu. Obecnie wina z ich katalogu dostępne są w sklepie firmowym w Nowym Sączu oraz w sklepie internetowym www.rafa-wino.pl . W chwili obecnej firma jest w trakcie działań organizacyjno-przygotowawczych i niebawem mieszkańcy grodu Kraka będą mieli okazje odwiedzić sklep a może również wine-bar z pełną oferta wina Rafa. By bliżej przedstawić się krakowskim winomaniakom w piątek 8 lutego w restauracji Zielone tarasy doszło do prezentacji części win. Zaprezentowano trzynaście etykiet z głównych pól zainteresowania firmy czyli z Włoch oraz Węgier, Moraw oraz Austrii.

Jako pierwsze do naszych kieliszków trafiły bąbelki w dwóch odsłonach. Najpierw białe Prosecco Col Del Sas Brut, Valdobbiadene DOCG które okazało się być lekkim, rześkim, nieskomplikowanym winem o wyraźnych gruszkowo-jabłkowych tonach. Przyjemne na niezobowiązujący wieczór na tarasie. (moja ocena 4 na 6, cena 45 zł). Drugim były było różowe Spumante Col Rose Extra Dry bardzo łatwe w odbiorze lekko słodkie ale na fajnej kwasowej bazie wino o kwiatowo – malinowym nosie (moja ocena 4,5 na 6, cena 52 zł). Po winach musujących przyszedł czas na wina białe. Najpierw pochodzący z Moraw Tanzberg Zelazna Ryzlink Vlassky 2011 o klasycznym jabłkowo cytrusowym bukiecie, dobrej kwasowości i śmietankowo-maślanym finiszu (moja ocena 4,0 na 6, cena 41 zł). W podobnym klimacie utrzymany był Tokaj Nobilis Furmint 2010, stworzony przez jedna z wielkich dam tokajskiego winiarstwa panią Sarlotę Bárdos. Wino przyjemne, o bardzo złożonym bukiecie ziołowo-cytrusowym i ożywczej, choć nienachlanej kwasowości. Wino które powstało w fatalnym, bardzo mokrym i pełnym burz roku a jednak pozwoliło wychwycić to co w gronach furmint. Udane i o dużej pijalności. Ostatnim z białych było organiczne Lusenti Malvasia Bianca Regina DOC 2008. Wino pełne głębokich nut zapachowych, typowych raczej dla win słodkich jak morele, kwiaty akacji i miodowe kwiaty. W ustach bardzo wytrawne o ziołowo-aptecznych tonach z gorzkim finiszem. Ze wszech miar polecane, niestety drogie (moja ocena 5,5 na 6, cena 64 zł).

Po przekąsce i oliwkach przyszedł czas na wina czerwone. Pierwszym było piemonckie Claudio Alario Dolcetto Di Diano dAlba Montagrillo 2010 stworzone przez tytana pracy i prawdziwego zapaleńca Claudio Alario, prywatnie przyjaciela panów Świerczek. Wino o intensywnym owocowym nosie, w ustach zrównoważone, o przyjemnych garbnikach i eleganckim, gładkim finiszu. Warte swojej ceny. (moja ocena 5, na 6, cena 53 zł). Kolejnym było pochodzące z Umbrii il Toppello Selleciao 2009. Stosunkowo proste, wręcz codzienne wino sangiovese. Odrobinę za drogie w stosunku do jakości. (moja ocena 3.5 na 6, cena 43 zł). Jako kolejne próbowaliśmy Lusenti Villante Cabernet Sauvignon 2007. Wino organiczne. Zdecydowanie najlepsze czerwone wino prezentacji. Bardzo sugestywne. Początkowo siła i złożoność aromatów onieśmiela, z czasem pojawiają się rozróżnialne nuty porzeczki i leśnej ściółki okadzonej dymem. Bardzo przyjemne i niestety znów drogie, ale warte swojej ceny (moja ocena 5.5 na 6, cena 67 zł)

Z kolejnym winem mam problem, mam chyba za mała wiedzę i doświadczenie by oceniać niefiltrowane wina z osadem a właśnie takim było pochodzące również od Lodoviki Lusenti Lusenti Malvasia Emiliana 2011 DOC. Mnie kojarzyło się z „ruskimi szampanami zmieszanymi z oranżadą w proszku. Zdecydowanie nie dorosłem. Miłośnicy win organicznych wyli z radości. (nie oceniam)

Trzecia część degustacji obejmowała wina słodkie i półsłodkie. Jako pierwszy cieszący się dużym powodzeniem Hétszőlő Tokaji Harslevelu 2006. To wino z późnego zbioru o zapachu miodu i suszonych owoców pomimo ostrej dominującej słodyczy zachowało przyjemny balans za sprawa dobrej owocowej kwasowości o cytrusowych tonach. Warte spróbowania (moja ocena 5.0 na 6, cena 42 zł)

Wreszcie wino zasługujące na osobny akapit ze względu na dyskusje które wywoła czyli o Kunvin Boraszati Aureus Rajnai rizling 2006. Dla mnie wino któremu wieszczę duży sukces rynkowy. Mnie pachniało ono miodem, winogronami i limonką. W ustach dużo cukru ale i lekkie nuty kwasowości. Światna alternatywa dla dużo droższych win z gron rodzynkowanych szlachetną pleśnią i dla eiswinów. Zgadzam się nie dorównuje im ale na rodzimy rynek wino znakomite. Moim adwersarzom czegoś w tym winie brakowało, twierdzili że zbyt wiele cukru który dodano by zamaskować wady wina a bukiet wina jest oparty o nieprzyjemne nuty chemiczne. Na szczęście ile podniebień tyle ocen. Zobaczymy jak przyjmie go rynek. Nie jest drogie, warto kupić i samemu się przekonać kto ma rację. (moja ocena 4.0 na 6, cena 32 zł). Znakomity stosunek jakości do ceny.

Znacznie mniejsze kontrowersje wywołały dwa kolejne wina, głównie dlatego, że wszyscy twierdzili że są znakomite, lub przynajmniej bardzo dobre. I tak Grof Degenfeld Late harvest Fortissimo 2008 to bogate, dobrze zbudowane słodkie wino powstałe z gron dotkniętych Botrytis cinerea o pięknym miodowym aromacie i lekkiej owocowej kwasowości balansującym dużo słodycz. (moja ocena 4.5 na 6, cena 53 zł)

Ostatnim z prezentowanych było austriackie wino lodowe ( Eiswine) Haider Eiswein Gruner Veltliner o którym pisałem już przy okazji prezentacji win Haidera.

Jak widać oferta jest dość szeroka i nie koncentruje się na tanich winach francuskich czy popularnych winach z półwyspu iberyjskiego jak robi to wielu. Za to ofercie jest kilka naprawdę jasnych punktów jak produkty z włoskich piwnic Ludoviki Lusenti i Claudio Alario oraz oczywiście węgierskie wina od Saroloty Bárdos ( prywatnie czekam na jej Furmint 2011, rok był dużo lepszy).Cieszy że katalog obejmuje wina których brak w katalogu głównych graczy i których z pewnością nie znajdziecie w dyskoncie.

Relacja ze spotkania była by niepełna gdybym nie wspomniał o komentarzach do butelek wygłoszonych przez prowadzącego znakomity blog www.bliskotokaju.pl Gabriela Kurczewskiego.

Na sam koniec mała prośba do organizatorów, na następny raz prosimy o odrobinę większe karty degustacyjne.

Poniżej zdjęcie etykiet większości wspomnianych win oraz kilka zdjęć z degustacji.

W degustacji brałem udział na zaproszenie Rafa Wine&Spirit

 

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl