Wino i destylaty

Quinta Seara D’Ordens Reserva Branco Douro DOC 2016

Napisał Blurppp

Miałem przyjemność odbyć ostatnio bardzo ciekawą rozmowę z jednym z kupców winnych. O dziwo nie rozmawialiśmy o cenach, marżach i dyskontach. Nasza rozmowa dotyczyła przyjemności obcowania z winem. Celowo używam słowa obcowanie a nie picie czy degustowanie. Oboje bowiem doszliśmy do wniosku, że w wypadku wielu etykiet chodzi nie tylko o zawartość kieliszka. Równie ważna jest towarzysząca winu otoczka, opowieść, legenda. Coś o czym można nad kieliszkiem pogadać. Takie wina lubię najbardziej i właśnie jedno mi się trafiło. Poznajcie Quinta Seara D’Ordens Reserva Branco Douro DOC 2016.

Podobno angielsko-portugalski sojusz jest najstarszym nigdy nie zerwanym sojuszem strategicznym w historii. Wszystko zaczęło się 14 sierpnia 1385, to wtedy król Portugali, Jan I Wielki w bitwie pod Aljubarrota pokonał innego Jana. Tym drugim był Jan I Kastylijski, król Kastylii i Leon. W wyniku tego zwycięstwa Portugalii udało się zachować niepodległość. Do tego przełomowego zwycięstwa nie doszło by gdyby nie świetnie wyszkolone oddziały angielskich łuczników, które wsparły oddziały Jana I Wielkiego.

Kilka miesięcy później, zadziergniętą na polu walki przyjaźń, postanowiono scementować jeszcze bardziej. Dano temu wyraz podpisując 9 maja 1386 roku Traktat Windsorski. Obejmował on dwa pola. Pierwszym była platforma militarna. O dziwo cały ten obszar funkcjonowania udało się zawrzeć w kilku zdaniach. Jest tego na tyle mało, ze zacytuje je w całości, niech potomni uczą się jak pisać umowy:

„Ustala się, że jeśli nadejdzie czas, gdy jeden z królów lub jego spadkobierców będzie potrzebował wparcia drugiego, sojusznik będzie zobowiązany przyjść z pomocą potrzebującemu. Takie wsparcie sojusznika musi odbyć się zgodnie z prawem. Na zakres pomocy (bez żadnego oszustwa, podstępu lub pozorów) wpływa skala zagrożenia wobec królestwa, lądów, siedzib i poddanych sojusznik”

Pewnie przez swoją prostotę i niewątpliwą lojalność obu stron sojusz trwa do dziś. Przetrwał Wojny Napoleońskie, Pierwszą i Drugą Wojnę Światową i niezliczoną ilość mniejszych i większych konfliktów jakie dotknęła oba kraje przez wieki.

Quinta Seara D'Ordens Reserva Branco Douro DOC 2016

Bitwa pod Aljubarrota, obraz z epoki

 Druga płaszczyzna pozwalała na osiedlanie się Anglików w Portugali i Portugalczyków w Anglii. O ile ci drudzy nie ruszyli tłumnie do swojego sojusznika, o tyle Anglicy zaczęli to Portugalii przyjeżdżać masowo. I to nie tylko w latach tuż po zawarciu sojuszu, ale robią to do dziś.  

Jedna z nich była rodzina Leite, która pod koniec XVIII wieku przywędrowała do Porto by kilka lat później podążyć w górę rzeki Douro. Swoje miejsce odnaleźli w pobliżu wsi Seara de Poiares. Zafascynowało ich naturalne piękno tamtego miejsca i jego doskonała lokalizacja. Szybko zorientowali się, że to miejsce może przynieść im majątek, to też zainwestowali i zasadzili winnice, drzewa oliwne i migdałowe.

Wiele lat później syn rodziny doszedł do stanowiska oficera armii królewskie. Został dowódcą garnizonu w mieście Lamego, oddalonym od rodzinnych włości 20 kilometrów. O dziwo, pomimo tego w przez większość czasu kwaterował w rodzinnej posiadłości wtedy zwanej Quinta Seara. I trzeba przyznać, ze bardziej od wojskowych obowiązków zajmowała go rozbudowa posiadłości. By nie tracić jednak kontaktu z oficerskimi obowiązkami nakazał by konny kurier z garnizonu co trzy dni przyjeżdżał po rozkazy.

Gdy miejscowi zatrzymywali zmierzających do Quinta Seara żołnierzy i pytali gdzie jada, ci odpowiadali „for orders”, czyli po rozkazy. Z czasem od tego określenia pojawiła się nowa nazwa posiadłości Quinta Seara d’Ordens. Co od biedy można przetłumaczyć jako Posiadłość Seara od Rozkazów.

Dziś Quinta Seara d’Ordens to szanowany producent regionu Douro, niezmiennie zarządzany przez członków rodzinny Leite. Dysponują 60 hektarami winogradów na których rosną tylko rdzennie portugalskie szczepy. Produkują cenione porto, ale z roku na rok przykładają też większy nacisk na drugą nogę jaką są białe i czerwone wina wytrawne. Jednym z nich jest Quinta Seara D’Ordens Reserva Branco Douro DOC 2016.

Quinta Seara D’Ordens Reserva Branco Douro DOC 2016

Quinta Seara D'Ordens Reserva Branco Douro DOC 2016

Quinta Seara D’Ordens Reserva Branco Douro DOC 2016

Ta etykieta to dość ciekawy kupaż, w jego skąd wchodzą świetnie znana malvasia fina (50%) (zwana też boal). 30 % to mniej znane rabigato słynące z mineralnych, cytrusowy tonów i dość wysokiej kwasowości. Pozostałe 20% uzupełnia fernao-pires, szczep kojarzony raczej z regionem Bairrada i okolicami Lizbony niż z Douro. Ten aromatyczny szczep podobnie jak malvasia fina świetnie znoszą dojrzewanie w beczce, co w wypadku tego wina jest nie bez znaczenia,  połowa wina bazowych fermentowało i dojrzewało przez 6 miesięcy w beczkach z francuskiego dębu, drugie 50% w stali.  Po zmieszaniu  wino „porzegryza się” przez kolejne 3 miesiące w butelkach, dopiero po tym czasie trafia na rynek. Co oznacza, ze rocznik 2016 to najmłodszy obecnie dostępny na rynku.    

A jak to smakuje?  W nosie intensywnym świetne połączenie radosnej świeżości podkreślonej mineralnością, tropikalnych owoców, soku cytrynowego i delikatnie obecnej wanilii. W ustach średnio umiarkowane ciało, dobra, acz nie przesadzona kwasowość. Do tego lekko oleista tekstura, czysty tropikalny owoc i długi, łagodny odrobinę maślany posmak. Wino jest mega pijalne a do tego fajnie łączy łączy bezpretensjonalną rześkość z powagą. Zdecydowanie warte waszej uwagi, choć bardziej jako wino gastronomiczne niż tarasowe. Świetnie sprawdzi sie do dań bazujących na kiszonej kapuście, a w kontekście nadchodzących świat z białą kiełbasą. 
Oceniam jako bardzo dobre minus – 4,75.      

Wino kosztuje 53 zł a kupicie je w Słonecznej Winnicy 

Wino otrzymałem od importera.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl