Wino i destylaty

Ptaki kiwi i kangury czyli kilka win z antypodów

Napisał Blurppp

Wino z antypodów coraz szerszym strumieniem wlewa się na sklepowe półki i stoły polskich konsumentów. Szczególnie dużo dzieje się w sprawie win z Nowej Zelandii, że wspomnę tylko niedawną głośną degustacje i szeroko dyskutowany panel przygotowany przez Winicjatywę.

Mnie za sprawą Macieja Świetlika z Wines United, firmy zajmującej się importem win z Australii i Nowej Zelandii, udało się spróbować kilku etykiet. W pewne ciepłe kwietniowe popołudnie spotkaliśmy się na Lipowej i pan Maciej po kolei ze swoich toreb zaczął wyjmować kolejne butelki. Min pochłonęło mnie wino z antypodów zdążyłem jeszcze zapytać co sądzi o Szarych Skałach z  Biedronki. Odpowiedź mnie zaskoczyła, po pierwsze ocenił je jako całkiem udane budżetowe wina, po drugie stwierdził, że ich obecność w masowej sprzedaży bardzo wzmocniła zainteresowaniem win z tamtych stron. Jak widać nie każdy importer nienawidzi dyskontów, coraz częściej ludzie wina zaczynają doceniać edukacyjna rolę sieci handlowych wobec klienta. Na tym skończyła się nasza rozmowa o sprzedaży masowej i rozpocząłem wyprawę na antypody.

Baby-Doll-Sauvignon-Blanc

Jako pierwsze spróbowałem Yealands Estate Wines Baby Doll Sauvignon Blanc 2014 z Nowej Zelandii. Wino ma dość rozbuchany kwiatowo-cytrusowy nos z wyraźnym świeżym mineralnym powiewem. W ustach niezbyt obfite, mineralne, o zdecydowanej kwasowości. Owoc zepchnięty na drugi plan, ale czysty wyraźnie cytrusowy. Cena 54 zł, moja ocena 4,0 czyli dobre

Haha-Sauvignon-Blanc

Kolejna butelką był również nowozelandzki Fern Ridge Wines Haha Sauvignon Blanc 2013. Tu nos podobał mi się bardziej, silnie agrestowy, owocowy ale o intrygującej nucie pieprznej. W ustach bardziej ekstraktywne, właściwie pozbawione tonów zielonych za to pełne jabłka i cytrusów. Świetna rzecz. Cena 59 zł,moja  ocena 5,5  czyli bardzo dobre plus.

Stump-Jump-White

Potem przyszła kolej naAustralijczyka- d’Arenberg Stump Jump White 2014 będącego ciekawym kupażem rieslinga, z sauvignon blanc oraz niewielkim dodatkiem marsanne and roussanne. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić takiego blendu powstającego na starym kontynencie, a szkoda bo efekt wychodzi bardzo intrygujący. Nos melonowo-ananasowy z elementami kwantowymi, usta pełne ciała i smaku. Dominują cytrusy ale jest też świeża kwasowość i mineralna świeżość. Bardzo przyjemne a przy tym stosunkowo niedrogie. Cena 39 zł, moja ocena to 4,5 czyli dobre plus.

Quarisa-Johhny-q-Chardonnay

Quarisa Johnny Q Chardonnay 2013 – wino z winnicy wirtualnej. Johnny Quarisa skupuje grona, wynajmuje piwnice i robi wina według własnego uznania i choć z tego żyje nie traktuje tego zbyt poważnie i takie właśnie jest to wino, niezbyt poważne. W nosie melon i morele, w ustach też owocowo, nieprzesadzona kwasowość i wewnętrzna spójności i spokój, nie ma napięć, nie ma przegięcia, nic nie wystaje na boki. Bardzo pijalne a nade wszystko pomimo użycia beczki pozbawione tonów maślanych. Cena 44,90, moja ocena 4,5 czyli dobre plus.

Arenberg-Olive-Grove-Chardonnay

Kolejnym białym Australijczyliem był d’Arenberg Olive Grove Chardonnay 2012 wino które mnie uwiodło, wspaniale łącząc tony mineralne z zapachem mandarynek i brzoskwini.  W ustach wyraziste, o silnej, dla części z was może nawet zbyt silnej kwasowości pięknie współgrającej z słonawą mineralnością, do tego tony śliwki renklody. Wspaniałe, gastronomiczne wino, przy okazji znakomity przykład jak mądrze używać beczki.  Cena 59 zł, moja ocena 5,5 czyli bardzo dobre plus. Polecam je waszej uwadze.

Arenberg-Stump-Jump-Red-Shiraz-2011

Rząd win czerwonych otwarł d’Arenberg Stump Jump Red Shiraz 2011 – lekko przydymione, o nosie pełnym nut czarnego pieprzu, porzeczek i owoców leśnych. W ustach owocowe, o nienachalnym garbniku, soczyste z wyraźna kwasowością. Bardzo przyjemne i relatywnie niedrogie. Cena  39,90zł moja ocena 4,5 czyli dobre plus.

Paringa

Kolejnym winem czerwonym był też pochodzący z Australii Paringa Peninsula Shiraz 2012. W mojej ocenie najlepszy shiraz jakiego miałem okazji tego dnia spróbować, spodobało mi się jak zadziałała tu beczka. Po pierwsze nie wychodzi w nosie na pierwszy plan, tony kokosowo-ziołowe nie dominują dając szansę zagrać pierwsze skrzypce wiśni i dojrzałej, lekko podsuszonej śliwce. W ustach natomiast beczka spiłowała taniny nadając winu aksamitnej tekstury, co w połączeniu z soczystością, sporym ekstraktem i rześką kwasowością tworzą wino wybitne. Naprawdę wybitne, cena jest dość wysoka 94 zł ale warto. Moja ocena bardzo dobre plus czyli 5,5 i moje polecenie waszej uwadze.

torbreck-Woodcutter's-Shiraz-2012

Torbreck Woodcutter’s Shiraz 2012  to wino zupełnie inne w stylistyce od opisanego wyżej, w nosie ziemiste, skórzane, silnie skoncentrowane, o ładnym owocu i silnym garbniku. Tak bym sobie wyobrażał wino do steku z kangura. Niestety nie miałem przy sobie akurat kawałka kangurzego mięsa, ba nie miałem nawet wołowiny, to też wino nie zrobiło na mnie bardzo silnego wrażenia. Nie chcę wydawać o nim zbyt radykalnej oceny. Ciągle byłem pod dużym wrażeniem poprzedniej butelki. Dlatego tej nie ocenię i umówmy się, że przy okazji do niej wrócę. Cena 99 zł

Ata-Rangi-Crimson-Pinot-2013

I wreszcie to na co przynajmniej kilku czytelników czeka czyli pinot i to nie byle jaki bo pochodzący z Nowej Zelandii Ata Rangi Crimson Pinot 2013. Wino o którym tez jeszcze trudno wiele powiedzieć, w mojej ocenie jest jeszcze zbyt młode by je otwierać. Co nie zmienia faktu, ze już dziś pięknie się prezentuje. W nosie piękny melanż mokki, czekolady i malin oraz poziomek do tego szczypta ziół. W ustach delikatnie, jak na pinota sporo tanin i dość wysoka kwasowość, za owoc odpowiadają przede wszystkim soczyste wiśnie. Już dziś wino jest naprawdę znakomite, za rok będzie gwiazdą.Cena 119 zł,  Moja ocena to 5,5 czyli bardzo dobre plus i polecam, ale butelki otwórzcie dopiero za pół roku.

Próbowałem na zaproszenie Wines United   

Zdjęcia etykiet powstały dość szybko i spontanicznie telefonem, za jakość przepraszam.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl