Wino i destylaty

Prezentacja win De Martino u Marka Kondrata

Napisał Blurppp
Wina De Martino

Wina De Martino

De Martino to winnica próbująca zmienić obraz i styl winiarstwa z Chile. Za swoje zawołanie przyjęli okrzyk „Reinventing Chille” co można chyba przetłumaczyć, chyba nie do końca wiernie jako „Chile, przemyślmy to raz jeszcze”. Bowiem ta założona w 1934 przez Pietro De Martino, włoskiego imigranta z okolic Abruzzo bodega naprawdę postanowiła podejść do produkcji inaczej niż większość nowoświatowych winiarzy. Jak te zmiany wyglądają przekonywał podczas prezentacji zorganizowanej w krakowskim sklepie firmowanym przez Marka Kondrata Sebastian De Martino, prawnuk założyciela. Podczas spotkania prezentował 6 etykiet, z których 5 jest dostępnych w Polsce i na ich przykładzie opowiadał o nowatorskim podejściu. Towarzyszył mu w tym Marcin Zatorski.

Pierwszą z etykiet było De Martino 347 Vineyards Chardonnay 2011. Nim zajmę się winem muszę wytłumaczyć skąd liczba 347 w nazwie. Właśnie tyle parceli posiada przedsiębiorstwo. Wszystkie wina z tej linii to wina jednoszczepowe powstałe na siedliskach gwarantujących cechy na których zależało producentowi. Najczęściej, i dotyczy to całej produkcji, będą to wina gastronomiczne. Wszyscy mężczyźni w głównej linii są bowiem zapalonymi kucharzami i miłośnikami rozkoszy stołu, tworzą wiec wina które mają korespondować z jedzeniem. Wracając do opisywanej etykiety, powstała w oparciu o grona z Limari Valley, chłodnej, wapiennej części Chile położonej blisko 500 km na północ od stolicy. Tyle informacji a jak smakowało. Było przeciwieństwem tłustych beczkowych win z chardonnay. Za to miało sporo kwasowości, wyraźne tony mineralne, fajny egzotyczny owoc i olbrzymi ładunek świeżości. Doskonałe do ryby. ( ocena 4,5 na 6. Cena 43,00 zł zdaje się być odpowiednią)

Jako drugie piliśmy Viejas Tinajas Cinsault 2013. Piliśmy to za dużo powiedziane, wina było mało, jedna butelka przywieziona specjalnie na tą okazję. Jest to wino niezwykłe, obecny rocznik był drugim, i jest dowodem zamiłowania do eksperymentowania. Powstaje w starych skupowanych na prowincji terakotowych kadziach, anforach o pojemności od 120 do nawet 1300 litrów. Wina szczepu cinsault poddawane są w nich fermentacji węglowej, na drożdżach własny i bez jakiejkolwiek ingerencji winiarza w proces fermentacji. Wino ortodoksyjnie biologiczne, bez odrobiny dodawanej siarki. Grona do tego winiarskiego eksperymentu zebrano w Dolinie Itata, słynącej z śródziemnomorskiego niemalże klimatu. Wino jest lekkie, owocowe i bardzo subtelne. Smaczku dodaje długi, pieprzny finisz. (na dzień dzisiejszy nie jest dostępne w Polsce)

Kolejna z butelek było De Martino Estate Carmenere Maipo Valley 2011. Wino z gron zebranych na jednej parceli . Maipo Valley przedstawiać nie trzeba, to słynna Dolina Centralna znan każdemu miłośnikowi win. Sam wino nie odbiega od typowych win z tamtego regiony, o ile są dobre. Mam złożony nos z warzywno-tytoniowymi nutami, w ustach sporo owocu i dobrą świeżość. Ciekawostką jest dojrzewanie wina w starych beczkach, dzięki temu taniny lekko zostały utemperowane a silny owoc pozostał na pierwszym tle. Solidne wino bez wodotrysków. (ocena 4,0 na 6. Cena 36,00 zł jest adekwatną)

Również na Mapio Vallej pochodziło, zaprezentowane jako kolejne, De Martino Legado Merlot Maipo Valley 2010. Seria Legado odwołuje się do tradycji , i tu producent nie chce niczego zmieniać, eksponuje to co w Chille najlepsze. Wino jest poprawne, techniczne momentami. Zawarty w nazwie merlot został wzbogacony o 15 % cabernet franc, czuć to wino jest wyraźnie ściągające. Mnie trochę przeszkadzały nuty beczkowe, chwilami tuszujące soczysty owoc. Część osób wzdychała do nut przyprawowych. Dla mnie wino do steka. (ocena 4,0 na 6. Cena 55,00 zł jest zbyt wysoka)

De Martino Cabernet-Malbec Maipo Valley 2010. Wino organiczne, w uprawie I produkcji. Nie mój styl, zbyt intensywnie nuty beczkowe w nosie i ustach, przegotowane owoce i cygara. Słodkawe w posmaku. Dla mnie na nie, zbyt jednowymiarowe, płaskie. (ocena 3,5 na 6. Cena 54,00 zł jest zdecydowanie zbyt wysoka)

I na koniec, najsmaczniejsze ale i najdroższe złożone wbrew mylącej nazwie w 90% syrah i 10% petit verdot De Martino Single Vineyard Alto Los Toros Syrah 2009. Wino eleganckie, jak by nie nowoświatowe. Zrodzone z pojedynczej parceli ulokowanej na południowym krańcu Elqui Valley, blisko pustyni Atakama. Gdzie na wysokości 2000m n.p.m. temperatura często wacha się w okolicach 45 stopni Celsjusza a powietrze suche jest jak przysłowiowy pieprz. Pomimo dużej koncentracji dało nam uczucie przestrzeni w ustach, długie, pełne soczystych, świeżych czarnych owoców. Eleganckie, ale i drogie. W porównaniu z innymi winami prezentowanymi podczas degustacji lokowane poziom wyżej. (ocena 5 na 6. Cena 120 zł jest lekko za wysoka)

W degustacji udział osobisty brał Marek Kondrat który przedstawił prowadzących a potem opiekował się uczestnikami, lejąc im uczciwie i zabawiając rozmową.

Udział w degustacji był bezpłatny dla wszystkich chętnych, wystarczyła internetowa rejestracja. Organizatorem była firma  Marek Kondrat Wina Wybrane , importer prezentowanych win

W galerii kilka zdjęci z imprezy i zdjęcia opisanych etykiet.

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl