Przepisy Wino i destylaty

Polędwiczka wieprzowa z kurkami

Napisał Blurppp

Od lat 15 sierpnia to dla mnie taki czas od którego gdzieś w tyle głowy zaczynają się snuć pierwsze myśli o jesieni. Niby do świętej Hanki co sprowadza zimne wieczory i ranki wciąż jeszcze 11 dni ale dla mnie to wtedy zaczyna się koniec lata. Zresztą popatrzcie wokół siebie, w marketach stroje kąpielowe już na wyprzedażach a w dyskontach dmuchane kółka i materace zastąpiły szkolne wyprawki. Natura też daje pierwsze sygnały nadchodzącej jesieni, z tym że ona jest jakby bardziej taktowna i te sygnały są urocze i subtelne. To błyśnie na czerwono ciesząc oko jarzębina, to ktoś z lasu przyniesie koszyk kurek. I od razu ten strach przed nieunikniona jesienią jest jakby przyjemniejszy.

Bo jak są kurki to jest szansa na poprawę humoru. Matka natura, jak to matka o nas dba i wie, że kiedy robi się zbyt gorzko, to trzeba dać krople słodyczy. I dlatego nasze życie nie jest takie złe, choć czasami bywa gorzkie to tak widziane z szerszej perspektywy, z pewnego dystansu jest po prostu słodko gorzkie.

To też kiedy stajemy nad talerzem pełnym kurek, to nadchodząca jesień zaczyna być pełna dojrzałych słodkich czerwonych jabłek, kuchni w której unosi się zapach smażonego śliwkowego powidła. Przed oczami staje park pełen złoto-czerwonych drzew, a wszystkie te słoty, deszcze, mgły i porywiste wiatry przestają mieć znaczenie. Bo przecież nic nie jest jednostronne, nic nie jest czarne albo białe, nic nie jest gorzkie czy słodkie, wszystko ma obie te cechy uzupełniające się jak yin i yang. I tylko od naszego spojrzenia zależy czego zobaczymy więcej.

Tym co zawsze pozwoli w nawet najbardziej gorzkiej sytuacji znaleźć kilka kropli słodyczy to dobre jedzenie, najlepiej w parze z kieliszkiem (wystarczy jeden, wszak o smak a nie o procenty chodzi). To tez namawiam was na kolejna kulinarną przygodę. Dziś nie będzie odkrywania niczego na nowo, nie będziemy wywarzać drzwi już otwartych czyli sprawdzony klasyk na początek końca lata. Zapraszam na polędwiczkę wieprzową z kurkami.

Polędwiczka wieprzowa z kurkami podana z młodymi liśćmi skropionymi vinegretem

Nim sam przepis kilka uwag o składnikach. Jako, że danie jest dość proste, nie ma tu szans na tak zwane pocyganienie. Tu się nic nie ukryje pod łyżkami przypraw, każdy z elementów dania będzie przygotowany w możliwie najprostszy sposobów, tak by miał szanse pokazać swoje unikatowe cechy. To też zadbajcie o jakość wszystkich składników.  

Składniki (na 4 porcje)

2 polędwiczki wieprzowe podobnej wielkości (najlepiej takie około 450 gramowe)

250 g świeżych kurek. Poza sezonem śmiało polecam kurki całe w zalewie naturalnej Leśne Skarby ( puszka 850ml)

250 ml śmietany

2 łyżki stołowe masła

50 ml dobrego oleju

2 łyżki średnio ostrej musztardy   

Sól i pieprz do smaku

Przygotowanie

  1. Polędwiczki oczyścić z błon i włókien, przeciąć na pół.
  2. Każdy z kawałków osolić, opieprzyć i delikatnie pokryć musztardą.
  3. Na głębszej patelni rozpuścić łyżkę masła, dolać olej.
  4. Kiedy tłuszcz będzie gorący obsmażyć polędwiczki na złoto z każdej strony. Powinno to zabrać około 5 minut.
  5. Przełożyć mięso do brytfanny ( bez pokrywki) i włożyć do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Piec 18 minut. Proszę pilnować czasu, bo polędwiczki łatwo przepiec i stają się wówczas suche.
  6. Po wyjęciu z piekarnika brytfannę przykryć i pozostawić na 5 minut by mięso odpoczęło.
  7. Mięso pokroić w plastry około 1 cm. Ale nie krójmy całego, zostawmy odrobinę tej przyjemności jedzącym.
  8. W czasie, gdy mięso będzie się piekło, przygotowujemy kurki.
  9. Świeże kurki oczyszczamy i delikatnie przepłukujemy.
  10. Następnie przekładamy do suchego teflonowego rondla i zaczynamy dusić, po chwili pojawi się sporo wody, trzeba ją w całości odparować.
  11. Kiedy grzyby będą już całkowicie suche zalewamy je śmietaną, solimy, pieprzymy i dodajemy łyżkę masła. Dusimy grzyby aż śmietana nabierze konsystencji gęstego sosu. Gotowe.

Składanie dania

Od polędwiczek odcinam 4-5 plastrów, resztę kawałka pozostawiam w całości i przenoszę na talerz. Delikatnie pokrywam „rzadkim” z kurek. Na drugim końcu talerza układam sezonowe liście ( jarmuż, szpinak, różne sałaty), na nie ćwiartki małych pomidorów a całość skrapiam sosem winegret.  W przestrzeni pomiędzy mięsem a sałatą wkładam po dwie spore łyżki kurek w śmietanie. Takie danie sprawia, że świat jest bardziej słodki niż gorzki.  

Sos vinegret

Nie istnieje jedyny słuszny przepis na sos winegret. Podstawę zawsze stanowi oliwa z oliwek (choć są tacy co wolą olej) i ocet najlepiej winny lub owocowy. Ja od jakiegoś czasu używam octu jabłkowego z podlaskiej manufaktury Sad Zaścianki, odpowiadają mi w nim świetnie zachowane aromaty jabłkowe. Dodatkowym składnikiem jest u mnie lekko słodka musztarda miodowa. Proporcje są mniej więcej takie 1 część octu, jedna część musztardy i 3 części oliwy, do tego szczypta soli. Całość rozmieszać do uzyskania jednolitej emulsji.  Tak przygotowany sos można przechowywać nawet 10 dni, jeżeli składniki się rozdziela, wystarczy znów przemieszać.   

Cantina La Salute Borgorosso Cabernet Franc 2014

Przy wyborze wina z pełna świadomością poszedłem w poprzek przyjętych zasad. Do tak delikatnych dań wielu sommelierów zasugerowało by delikatną biel. A ja chciałem czegoś z pazurem, lekko przytępionym i nie bardzo drapieżnym ale jednak pazurem. Dlatego sięgnąłem bo bardzo rześką i lekką czerwień z włoskiego regionu Marca Trevigiana w obszarze Veneto. I był to dobry wybór.

Wino pachnie porzeczkami, trochę owocami leśnymi ale jest też delikatny powiew zielonej papryki. W ustach bardzo eleganckie, wypolerowane do błysku garbniki, świeża wyrazista kwasowość i dużo tonów owocowych. Ale to na co chciałbym zwrócić waszą szczególna uwagę to delikatnie pikantna końcówka, sprawiająca, że to wino to właściwie kulinarno-gastronomiczny samograj, który świetnie będzie pasował do większości niezbyt ciężkich dań.   

Po wino kieruję was do firmy Kasol 

Wpis powstał przy współpracy z marką Leśne Skarby

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl