Pół żartem Recenzje

„Podcast planszówkowy” – znów polubić grać

Napisał Blurppp

Nie jestem wielkim fanem planszówek. Nie znaczy to, te od czasu do czasu w okolicznościach mocno towarzyskich nie zagram w jedną czy drugą grę. I zwykle te sesja wspominam bardzo miło. To też mocno zastanawiam się, dlaczego nie było mi dane w planszówkowym bakcylem się zarazić. Zacząłem w tym celu troszkę analizować samo zjawisko i tak trafiłem na bardzo interesujący „Podcast planszówkowy”.

Nim wam go zarekomenduje, bo na rekomendację zdecydowanie zasługuję muszę wam powiedzieć dlaczego planszówek nie pokochałem pasjami. Odpowiedź jest prosta: urodziłem się w nieodpowiednim momencie. Kiedy byłem dzieckiem dostęp do gier, określenie planszówki” jeszcze nie istniało. Do wyboru były szachy, warcaby, popularny Chińczyk, bierki i pchełki. Do tego dochodziły gry w rodzaju „Na grzyby” i towarzyszące im, często zamieszczane na rozkładówkach młodzieżowych i dziecięcych periodyków klony. We wszystkich tych grach z grubsza chodziło o to samo, rzuć kostką, przesuń pionek. Jak trafisz na oznaczone pole to wykonaj jakąś akcje, np. cofnij się o dwa pola.

Musicie przyznać, że mało to było interesujące, bardzo losowe, i tak naprawdę sprowadzało role gracza do przesuwania pionka i rzutów kostka. Za mało by wywołać poważne zaangażowanie. Gdy byłem nastolatkiem pojawił się słynny, zapakowany w zielone opakowanie Eurobussisnes czyli rodzimy klon Monopoly. Tu już było lepiej i kilka nocy tak w gronie rodzinnym jak i znajomych nam na kupowaniu domków i hoteli zeszło. Apetyt na granie rósł, ale na sklepowych półkach nie było nic, co mogłoby ten apetyt nasycić. Była połowa lat osiemdziesiątych i w sklepach dominowały puste przestrzenie.

Mniej więcej w tym samym czasie do Polski zaczęły trafiać pierwsze mikrokomputery jak wtedy mówiono o Atari 800XL, ZX Spectrum czy Comodore 64. Ja swoje Atari dostałem od rodziców latem 1986 roku, pochwalę się, że za dobre świadectwo z czerwonym paskiem. Byłem po drugiej klasie liceum. Miałem na nim pisać programy w basicu. Kilka nawet napisałem, przepisałem też kilkanaście listingów drukowanych w bardzo wtedy popularnym miesięczniku „Bajtek”.  Przede wszystkim jednak grałem. Przecież nie na darmo wraz z mikrokomputerem w zestawie były dwa dżojstiki i magnetofon umożliwiający wgrywanie gier. Tak poznałem kultowe dziś tytuły jak Montezuma’s Revange czy River Raid.

Komputerowy ekran zastąpił mi stół zastawiony planszą, pionkami, kostkami i całą resztą akcesoriów Choć pamiętam, że pojawiały się wyjątki kiedy znów wraz kolegami na całe popołudnie a często i noc zastygaliśmy pochyleni nad stołem. Wspomnę dwa tytułu, oba z drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Pierwszym był podobno kultowy Labirynt śmierci a drugim Bitwa na polach Pelennoru. Gry niemożliwie skomplikowane, wymagające wielkiego nakładu pracy przed przygotowaniem rozgrywki i niestety fatalnie wykonane. I mam wrażenie, że to one w znacznym stopniu sprawiły, że na przynajmniej dwie dekady planszówki zniknęły mi z oczy zupełnie zasłonięte przez coraz lepsze i bardziej realistyczne gry komputerowe.

Jakiś czas temu i znajomych i to w różnym wieku zacząłem zauważać zainteresowanie planszówkami.  Czasami towarzyszyło temu zbieranie się na mediach społecznościowych, raz czy dwa skorzystałem z okazji. Nie powiem, żebym przepadł, ale tym co zrobiło na mnie największe wrażenie to różnorodność gier. Czasy kiedy dominowały klony Monopoly i gry typu RPG minęły bezpowrotnie. Dziś każdy może wybrać coś dla siebie. Grę dla pary albo dla większej grupy, krótką dynamiczną rozgrywkę lub epicką strategiczną rozgrywkę ciągnącą się przez wile godzin. Trzeba tylko wiedzieć co wybrać, a to wymaga choćby podstawowej wiedzy o tym w co się dziś gra.

„Podcast planszówkowy”

„Podcast planszówkowy”

„Podcast planszówkowy”

I tu przychodzi z pomocą „Podcast planszówkowy” od jakiegoś czasu dostępny w serwisie Empik Go. Na tę chwilę dostępne są cztery odcinki pokazujące różnorodność świata gier. I zdecydowanie warto ich posłuchać. Tym, co odróżnia je od wielu podcastów na temat planszówek to forma w jakiej zostały przygotowane. Integralną częścią każdego z nich jest, jak gdyby mimochodem uchwycony, fragment rozgrywki. Dzięki czemu możemy poznać nastrój i emocje jej towarzyszące. A to one najlepiej określają grę.

Do tego oczywiście każdy odcinek to solidna dawka wiedzy o grach, ich historii, specyfice, specyficznym słownictwie jakie im towarzyszy. Słowem jest to świetnie pomyślany wstęp do świata planszówek, do tego pomyślany o odbiorcy, który ma na ten temat bardzo mała, czy wręcz żadna wiedzę.

I wiecie co, po przesłuchaniu tych czterech odcinków mam ochotę zagrać w jakaś grę. Może nie od razu jakaś bardzo złożoną, wymagającą dziesiątek żetonów, kart akcji i z rozgrywką rozłożoną na kilka wielogodzinnych sesji, ale mam ochotę zagrać.  Zaraz zaczynam szukać czy ktoś z bliższych lub dalszych znajomych nie organizuje wieczoru gier, a wam polecam wysłuchać „Podcast planszówkowy”. Nawet jeżeli do tej pory wydawało wam się, że planszówki to jednak nie dla was.           

Strona „Podcastu planszówkowego” na Empik Go 

Audiobooka wysłuchałem w ramach abonamentu w Empik Go

Sponsorem mojego abonamentu jest Empik Go      

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl