Wino i destylaty

Patriotycznie czyli Świętomarcińskie 2015

Napisał Blurppp

Na Świętego Marcina najlepsza gęsina. Nie wiem od kiedy, ta zdawałoby się zapomniana tradycja, tak pięknie odżywa. Na dodatek zaczyna być obudowana o nowe elementy. Najpierw na całą Polskę z rozmachem rozlały się do niedawna znane tylko w Poznaniu rogale. A teraz znów pijmy o wino świetomarcińskie.  Taką tradycję to ja rozumiem.

Mam własne rozumienie patriotyzmu, umownie nazywam go „patriotyzmem czasu dobrobytu”. W skrócie polega to na sumiennym wypełnianiu obowiązków względem państwa. Znaczy się podatki płacę, kupę po psie sprzątam i śmieci segreguje. Nawet na gapę w tramwaju nie jeżdżę. Czy to znaczy, że kocham  Polskę. Pewnie tak, choć nie na  małpkę, nie bezwarunkowo, widzę błędy ale widzę też to co dobre. Nigdy bym współczesnej Polski nie nazwał „krajem w ruinie”. Co nie zmienia faktu, że Polska ma dla mnie często twarz nieprzyjaznej urzędniczki. Na szczęście nie zawsze, czasami Polska smakuje gęsią, rogalami i winem świetomarcińskim. I choć dziś mój patriotyzm jest „patriotyzmem czasu dobrobytu” to uprzedzam, kiedy ktoś spróbuje mi ten dobrobyt, czy może dobrostan zabrać to z misiowatego faceta w wieku średnim, na dodatek z nadwagą mogę gwałtownie stać się krwiożerczą bestią. Nie czuję bym musiał to dziś udowadniać maszerując w marszach albo biorąc udział w mszach za Ojczyznę. I tylko mam nadzieję, że nigdy mój patriotyzm nie będzie musiał stać się głębszy.


swientomarcinskie-2

Zamiast maszerować oddam się temu co lubię, a lubię polską tradycję, lubię polskie święta i lubię polską kuchnię. Tylko jeżeli chodzi o kuchnie to tą prawdziwą a nie kuchnie PRL’u tak często myloną z kuchnią polską i tak chętnie serwowaną przez polskich patriotów w średnim wieku. Szyjki rakowe, kaczka w jabłkach, sandacz w szarym sosie czy gęś to ja chętnie. Z Mielonym mam problem. Na szczęście dziś 11 listopada chyba przynajmniej na połowie polskich stołów stanęła gęś w różnych postaciach. Wyniki wyborów jasno pokazuje, patrioci górą a co jest bardziej patriotycznego niż zjedzenie tradycyjnego polskiego dania od dekad kojarzonego z 11 listopada.

swientomarcinskie-3

No to gęsinę zjadłem i ja. Zrobioną tak samo jak rok czy dwa lata temu. Niezmiennie według przepisu Agaty z Winniczek.eu (Link). Do tego kupowane w krakowskim Bemiusiu a przez nich przywożone z Poznania rogale. No i oczywiście wino świetomarcińskie. Tu mój patriotyzm jest podwójny, Po pierwsze ogólny bo to wino polskie, po drugie regionalny bo z podkrakowskiej Srebrnej Góry, do której rowerem ma z 45 minut. Wiecie jak jest:

myśl globalnie, a o ile to możliwe pij lokalnie.

Teraz już o winie, bo czasu mało, trzeba jeszcze coś polskich autorów poczytać.

Srebrna Góra Świętomarcińskie Czerwone 2015

swientomarcinskie-1

W tym roku krakowskie świetomarcińskie to kupaż dwóch odmian fruhburgundera i acolon. Obie nazwy brzmią obco ale nie ma się czego obawiać, obie to poczciwe vitis vinifery a nie jakieś tam hybrydy. Ten pierwszy tak naprawdę jest jedną z mutacji pinot noir, dodam że wczesną mutacją. Zresztą popatrzcie na nazwę szczepu, burgunder to oczywiście pinot a przedrostek fruh- pochodzi od niemieckiego słowa früh czyli wczesny. Warto dodac, że tylko w niektórych krajach ma on status osobnego szczepu.  Ten drugi to z kolei krzyżówka frankovki z dornfelderem. Oba nieźle znane, oswojone i typowe dla Europy środkowej.  Tyle teorii.

Tegoroczne młode ze Srebnej góry fajnie się prezentuje. W barwie intensywnie czerwone, w nosie czerwone owocowe choć z lekkim powiewem bulw ziemniaka. W ustach lekkie, o umiarkowanej kwasowości i fajnym garbiku. Owocu w sam raz. Wino chyba było przez pewien czas w beczce, bo ma lekko tostowy posmak. Nie jest bardzo długie , ale też nie przesadnie krótkie. Fajnie się pije, lekko i bez spiny. Pasuje do wielu dań kuchni polskiej, zwłaszcza do gęsi o czym dziś miałem okazje się przekonać. Nie jest to wino wielkie, ale jest smaczne i 11 listopada powinno stanąć na polskich stołach. Oceniam jako dobre czyli 4 Taki patriotyzm kulinarno –zakupowy.  Ku chwale Ojczyzny.

Wino to mój własny zakup. Kupiłem w Magazynie Wina za 48 zł.

A wszystkim chętnym do okazywania swojego patriotyzmu pod rozwagę poniższy utwór dedykuję, zapamiętajcie też to

sztandarów łopot to już dla mnie zwykły hałas 

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl