Wino i destylaty

Our Table – kolacja tematyczna z winami Jacob’s Creek

Napisał Blurppp

Australijska marka Jacob’s Creek to jedna z tych, która na stałe wpisała się w polski rynek wina. Z pewnością jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest bardzo szeroka dystrybucja. Etykiety tego australijskiego giganta kupicie wszędzie, na stacjach benzynowych, w całodobowych monopolowych, w sklepie osiedlowym i w większości marketów. Skoro tam są to znaczy, że się sprzedają. A jak smakują?

Sam ma z marka Jacob’s Creek problem.Kiedyś chętnie po nie sięgałem a potem bardzo mnie rozczarowali wprowadzając na nasz i tylko na nasz rynek specjalna linię win półsłodkich. Niby rozumiem zasadę, myśl groblanie, działaj lokalnie. Niby wiem że zadaniem firmy jest rozpoznanie i zaspokojenie potrzeb klienta itd. Tak, że w sumie rozumiem dlaczego mamy na półkach ich wina półsłodkie. Nie rozumiem natomiast dlaczego nie mamy, po trochu dla równowagi win z linii Jacob’s Creek Winemaker’s Selection czy Jacob’s Creek Heritage.

Zamiast tego na polskim rynku mamy obecnie dostępne wina z trzech podstawowych linii produktowych: Sparkling, Classic i Reserve i to one w połączeniu z daniami kuchni australijskiej były bohaterami kolacji w krakowskiej restauracji Stół.

Mieliśmy okazję spróbować trzech bardzo australijskich potraw i dobranych do nich australijskich win Jakob’s Creek. Win było siedem, do przystawki zaproponowano alternatywnie dwie różne etykiety, do dania głównego wina były również dwie etykiety, ale jedna w dwóch różnych rocznikach. Do tego musujący aperitif i wino słodkie do deseru.

jacob-creek-1

Powitano nas kieliszkiem robionego metodą tradycyjna, nierocznikowanego Jacob’s Creek Chardonnay Pinot Noir Brut Cuvee i musze przyznać, że było to bardzo mile powitanie. Zawartość kieliszków to dobre, świetnie pod względem technicznym zrobione wino musujące, o decydowanym ale nie agresywnym musowaniu i fajnym jabłkowo-gruszkowym owocu podpartym lekkim cukrem resztkowym i dobrze balansującej go kwasowości. Solidne komercyjne wino, winomaniaków raczej nie zachwyci ale cała reszta będzie nim ukontentowana.

jacob's creek

Jako przystawkę spróbowaliśmy placuszków z fasoli podanych z marynowanym łososiem, krążkami z kalmarów i australijskim chlebem damper. W kieliszkach były do wyboru Jacob’s Creek Classic Sauvignon Blanc Semi Dry 2015 (nota: 2,0- dopuszczające) oraz Jacob’s Creek Reserve Adelaide Hills Chardonnay 2013 (nota: 3,75 – dobre minus). I to zestawienie dla tego pierwszego z win okazało się miażdżącym. Półwytrawny klasyk okazał bronił się tylko tym, że miał „zielony” nos. Z ustami natomiast było już gorzej, wino jest płaskie, brakuje mu typowej dla SB z antypodów limonowej kwasowości. Jestem zdecydowanie na nie. Natomiast szardonka się broniła, zwłaszcza miłośnicy jej beczkowanych ekspresji będą zadowoleni. W nosie jest trochę owoców południowych, odrobina masła i tostów pszennych, udało się przy tym nie popaść w przesadę. W ustach delikatne, łagodne z wyraźnym żółtym owocem, a do tego ma sporo ciała. To też nie należy się dziwić, że w kontakcie z łososiem i kalmarami wyszło OK, choć do samych kalmarów dobre zrobione na wytrawne SB było by zdecydowanie ciekawsze. Wracając do Jacob’s Creek Reserve Adelaide Hills Chardonnay 2013 to jest to poprawnie zrobione wino, choć w stylu którego nie jestem fanem.

jacob-creek-3

Daniem głównym była polędwiczka z strusia podana na soczewicy z kardamonem, sosem z orzechów makadamia i kukurydza z trawą cytrynową. W kieliszkach czekały Jacob’s Creek Classic Shiraz Cabernet 2013 (nota 3,5 – dostateczne plus) – przyzwoite, choć mało ekscytujące wino o porzeczkowo-śliwkowym nosie delikatnie smagniętym beczka. W ustach raczej lekkie, o małoinwazyjnych garbnikach i trzymanej w ryzach kwasowości. Kolejne bardzo komercyjne, ale przyzwoicie zrobione wino.

Drugim winem było Jacob’s Creek Reserve Barossa Shiraz (2013 – nota 4,5 dobre plus, 2014 – nota 4,0 dobre) które zaprezentowani w rocznikach 2013 i 2014. W obu rocznikach, bardzo do siebie zresztą podobnych, mamy kawał „shiraza”. Nos mentolowo-powidłowy z wyraźnym akcentem czarnego pieprzu i delikatnym powiewem beczki. W ustach soczyste, o dobrej taninie, wyrazistej kwasowości fajnym czarnym owocu. W ustach odrobinę ciekawszy jest trzynastka, jest bardziej soczysta i lepiej zintegrowana, ale różnice są nie wielkie. Jestem skłonny zaryzykować tezę, że to najlepsze szeroko dystrybuowane wina w Polsce. Niestety w tym wypadku nie znaczy tanie, musicie liczyć się z kosztem powyżej 40 zł, ale warto.

W kontekście zrobionej „na różowo” polędwiczki Jacob’s Creek Reserve Barossa Shiraz sprawdziło się lepiej. Wyraźniejsze garbniki lepiej zagrały z mięsem, jak zresztą należało się spodziewać.  

jacob-creek-4

Na deser była Pawlowa – danie stworzone w latach dwudziestych ubiegłego wieku w Perth , choć Nowozelandczycy są innego zdania. Tu kompanem był słodki Jacob’s Creek Muscato 2015 (nota 4.0 – dobre). Aromatyczne w nosie, o typowych tonach kwiatowych podkreślonych brzoskwinia, w ustach słodkie ale z odpowiednią kwasowością, wyraziście owocowe i co ważne niezamulające i to nawet w przypadku kiedy do ust razem z takim cukrowym potworem jak Pawlowa. Warto też podkreślić niski alkohol ( 7,5%) co czyni z niego fajnego kompana do dłuższych plotek. Sprawdzi się też jako wino na chandrę.

Podsumowując, wszystkie wina poza jednym, podobno przygotowanym specjalnie dla polskiego konsumenta były przynajmniej OK, oczywiście im wyżej w drabince produktowej podążaliśmy tym było lepiej. Sięgając po wina musujące, wytrawne i słodkie od tego producenta z całą pewnością dokonacie bezpiecznego wyboru. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że te z wyższych półek są jeszcze lepsze i że niebawem polski konsument też będzie miał okazje się o tym przekonać.

Nie podaję cen win, łatwo znajdziecie je w sieci, rozrzut między punktami zakupu waha się nawet do 25%.

Poniżej zdjęcia opisanych etykiet.  

W kolacji brałem udział na zaproszenie Wyborowa Pernod Ricard

 

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl