Recenzje

„Nie omijaj szczęścia” Ewa Podsiadły-Natorska.

Napisał Blurppp

Świat się zmienia, właściwie nie ma już czegoś takiego jak czynności typowo męskie lub typowo damskie. Panie wbijają gwoździe i same wnoszą wersalki na 8 piętro, za to panowie potrafią czule zająć się dziećmi czy z niczego zrobić nie tylko awanturę, ale i sałatkę. Jest jednak jedno pole gdzie podział świata na płcie jest wciąż bardzo wyraźny, tym polem jest literatura popularna. Raczej nie spotkacie kobiety rozkochanej w militarnych powieściach sensacyjnych, ani faceta namiętnie czytającego romanse. Tak zwana literatura kobieca i męskie czytanie to dwa rozłączne światy. Dlatego trochę na przekór schematom, ja – facet pełną gębą, miłośnik krwistych opowieści akcji, postanowiłem wkroczyć na nieznany mi ląd i zobaczyć jak tam jest. Na początek wybrałem „Nie omijaj szczęścia” Ewy Podsiadły-Natorskiej.

„Nie omijaj szczęścia”

„Nie omijaj szczęścia” Ewa Podsiadły-Natorska.

Tak miałem okazję poznać trzy Radomianki około trzydziestki, typowe dziewczyny z sąsiedztwa, jakie spotykasz co dzień w sklepie, urzędzie czy punkcie usługowym. Każda z nich jest inna, każda ma swój indywidualny bagaż doświadczeń i każda jest na innym etapie. Jedna ma zostać mamą, kolejna układa swoje małżeństwo. A Kaja, narratorka i centralna postać opowieści, osoba lubiąca samą siebie określać mianem „niedoszłej panny młodej” jest właśnie na początku kolejnego związku, do którego przez wzgląd na swoje doświadczenie z poprzednim partnerem, podchodzi z pewną rezerwą. Skierowane do nowego wybranka sformułowanie „kocham Cię” na razie nie chce jej przejść przez usta.

Ale nie tylko rozterki miłosne zaprzątają serca i umysły bohaterek „Nie omijaj szczęścia”, każda z nich musi się też zmagać z rzeczywistością. Dziewczyny pracują i nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem, choć czasami trafia się tez uśmiech losu. Po prostu samo życie. Takie jak większości ich rówieśniczek od Tatr po Bałtyk. To czym Kaja wybija się nad przeciętność to jej aktywność na Facebooku, gdzie prowadzi fanpage „Szczęśliwe Polki” na którym próbuje zarażać inne kobiety swoim optymizmem i radością życia. Kaja bowiem kocha żyć.

Tak w zarysie wygląda fabuła. Musicie przyznać, że w porównaniu z powieściami szpiegowskimi to niewiele, ale… No właśnie jest tu pewne „ale” – ta książka ma bowiem nie tylko zapewnić czytelnikowi rozrywkę, ona ma też, podobnie jak profil „Szczęśliwe Polki”, zarażać optymizmem. I trzeba przyznać robi to skutecznie, nawet niżej podpisany facet przed pięćdziesiątką po lekturze nagle spojrzał na świat jakby bardziej przychylnie.

Ale to nie jedyna korzyść jaką odniosłem w zamian za obcowanie przez blisko 600 stron z Kają Redo. Trzeba przyznać, że nieźle się podczas lektury „Nie omijaj szczęścia” bawiłem. Przede wszystkim przez urocze poczucie humoru jakie jest obecne podczas całej opowieści. Autoironia z jaką narratorka odnosi się do siebie, jej kąśliwe uwagi rozbawią każdego. Bo jak tu się nie uśmiechnąć czytając choćby coś takiego:

„A kiedy ona podniosła z ziemi Florę i przytuliła ją do piersi ( zbyt dużych – kurwa – zbyt okrągłych –jego – zbyt wysoko uniesionych – mać), nie wytrzymałam”   

A to tylko jeden z dziesiątek przykładów. Do tego wydaje mi się, że dzięki tej książce odrobinę lepiej rozumiem dzisiejsze nowoczesne kobiety. A jako mąż i ojciec dwudziestoletniej córki muszę śmiało powiedzieć: każdy krok w stronę zrozumienia kobiet to krok milowy! Do tego mogący od czasu do czasu uchronić przed poważnymi problemami, czytający tą recenzję faceci wiedzą o czym mówię.

Trzeba przyznać, że jak na jedną książkę pochodzącą z „zakazanego” obszaru literatury kobiecej to całkiem sporo tych korzyści. Tym bardziej, że książka nie zabrała mi wiele czasu. Napisana jest tak, że czyta się ją lekko, z wiecznym uśmiechem pod wąsem – tak wiem, wy czytelniczki nie macie wąsów, ale to jest męska recenzja. Wciąga od pierwszej strony, dzieje się dużo, nie ma nadmiernego psychologizowania i przesadnych wiwisekcji byłych i obecnych związków, czego mówiąc szczerze się obawiałem. Za to dużo się w niej dzieje i jest to zajmujące równie mocno jak pościgi i strzelaniny i tylko troszkę mniej interesujące od epickich scen batalistycznych u mistrzów opowieści wojennych.

Z cała pewnością ani przez sekundę nie męczyłem się z tą książką, wręcz przeciwnie, to były miłe chwile. Zachęcony „Nie omijaj szczęścia” pewnie jeszcze kiedyś sięgnę po „książkę dla pań”.

Autor: Ewa Podsiadły-Natorska

Tytuł: „Nie omijaj szczęścia”

Wydawca: Wydawnictwo Akurat

Rok wydania: 2016

Stron: 600

Okładka: miękka

Książka otrzymałem od wydawcy  


Biorę udział w konkursie „Błękitne Dziewczyny” z okazji premiery książki „Nie omijaj szczęścia” Ewy Podsiadły-Natorskiej. Autorka debiutowała powieścią „Błękitne Dziewczyny” – opisała w niej przygody tryskającej energią Kai Redo, która tworzy internetowy projekt zmieniający życie jej oraz tysięcy kobiet z całej Polski. Nazywają się Błękitnymi Dziewczynami – są szczęśliwe i akceptują siebie.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl