blogowe Wino i destylaty

Nowy tag, nowa grupa tekstów #wieśmistrzejki

Napisał Blurppp

Znów poniosła mnie wyobraźnia. Jak każdy zastanawiam się nad tym co w około a dziś oznacza to oficjalnie już stwierdzoną pandemię COVID-19. A przypomnę, że pandemia oznacza ni mniej ni więcej tylko tyle, że każdy może zostać zainfekowany. I jak się tak zastanawiałem to stwierdziłem, że rozprzestrzenienie się choroby może doprowadzić do zaburzenia łańcucha dostaw, równie z kwestii towarów spożywczych. A potem szybko zrozumiałem, że ja dałbym sobie radę. Dzięki wiejskiemu pochodzeniu.

Wiele razy pisałem i mówiłem, że choć ponad 50 lat mieszkam w Krakowie to urodziłem się i znaczna cześć dzieciństwa i młodości spędziłem na wsi. Oczywiście u dziadków, a ze do 12 roku życia byłem jedynym wnukiem, to miałem dość wyjątkowe „uprawnienia”. Pozwalano misie kręcić po kuchni podczas typowo wiejskich aktywności. Byłem obecny i przy kieszeni kapusty i przy świniobiciu.  Towarzyszyłem Dziadkowi w ogrodzi i w polu. Nauczyłem się wybrać, i zabić koguta (tak, mięso nie pochodzi z półki w markecie, a jest efektem śmierci zwierzęcia). Słowem umiem trochę więcej niż przeciętny mieszczuch. Wiem jak pikować pomidory i jak wymienić alternator w Ursusie C330.

A ostatnio uzmysłowiłem sobie, że powiedzenie o tym, że człowiek ze wsi wyjdzie ale wieś z człowieka nigdy jest prawdziwe. No bo kto z mieszkańców bloków z wielkiej płyty regularnie kisi kapustę, piecze chleb na zakwasie, wędzi na balkonie sery, ryby i wędliny. Prawie nikt. Dodajcie do tego przygotowywanie rozsad ostrej papryki i dekoracyjnych pomidorów , które potem trafią do skrzynek na wspomniany balkon, i do wszelkich krewnych  i znajomych. I wyjdzie wam szaleniec tęskniący za wiejskim życiem.

W ostatnich latach zrobiłem sporo kiszonek, kilka warek piwa, całkiem przyzwoity cydr. Regularnie piekę chleb, czasami robię sery. I to pomimo tego, ze w odległości 10 minutowego spaceru ma trzy dyskonty (różne) i dwa wielkopowierzchniowe obiekty handlowe. Robię to bo lubię, bo to jest fajne, bo może zdrowsze i smaczniejsze. Umiem też zrobić karmnik, oprawić siekierę i przerobić skrzynkę po jabłkach na fikuśną półeczkę, nie tylko do warsztatu. Wiem jak przy pomocy kamienia ciernego naostrzyć nóż. Słowem działalność z różnych, nie tylko kulinarnych pól aktywności.

I tak sobie pomyślałem, że pewnie wielu dzisiejszych młodszych czytelników tych umiejętności nie ma. I jak we wspomnianym przykładzie wiedzą gdzie kupić ale już nie wiedzą jak zrobić. I to pomimo mody na gotowanie i temu podobne aktywności. I tak sobie pomyślałem, że stworze na blogu kilka wpisów w tych tematach.  Jako, że nie będą to tylko porady kuchenne, ale i ogrodnicze czy DIY a jedynym co je łączy będzie „wiejski charakter” to trafią do różnych kategorii. Tym co je połączy będzie wspólny tag -wieśmistrzejki.

Dlaczego taki? A no od 11 lat mieszkam na terenie krakowskiej dzielnicy XV Mistrzejowice, lub Mistrzejki jak mówią o niej mieszkańcy. Sama dzielnica obejmuje osiedla powstające od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku na terenie podkrakowskiej wsi Mistrzejowice oraz pozostałości samej wsi. Wciąż jest tu kilka domów, podobno jest też kilka zwierząt hodowlanych. Słowem wieś pełna gębą, do tego pielęgnująca swoja odmienność i tradycję. Co roku z pewnym wzruszeniem oglądam święcenie koszyczków przy wyznaczającej kiedyś środek wsi kapliczce z 1864 roku.

I tak sobie pomyślałem, że oznaczając wpisy nawiążę do tej tradycji. Mieszkam jakieś 400 kroków od wspomnianej kapliczki, wiec czemu nie.

Pierwszy wpis z takim oznaczeniem już niebawem.    

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl