Recenzje

Nie bądźmy jak owady

Korowódka pniówka jest niezwykłym owadem, który może nas sporo na­uczyć o codziennych, monotonnych i przytłaczających zwyczajach. Korowód-ki zawdzięczają nazwę swojemu charakterystycznemu zachowaniu. Wycho­dząc z gniazda w poszukiwaniu jedzenia, tworzą korowód, niczym słonie w cyrku, chodzące jedne za drugim: głowa za ogonem… głowa za ogonem… Gąsienica przewodniczka rozciąga za sobą cienką, jedwabną nitkę. Następna gąsienica podąża za nicią, również zostawiając przędzę za sobą. Korowódki podążające za przewodniczką mogą stworzyć orszak długości nawet stu gąsienic.

Gąsienica przewodniczka nie wyróżnia się spośród innych owadów: po prostu znajduje się na czele pochodu. Pierwsza korowódka idzie przez chwilę, po czym przystaje i od czasu do czasu podnosi głowę, starając się wyczuć naj­bliższe źródło jedzenia, a następnie podąża tym szlakiem. Jeśli usuniesz pierw­szą gąsienicę z pochodu, następna korowódka bez wahania przejmuje obo­wiązki przewodniczki. Pozostałe gąsienice idące w pochodzie z pewnością nie zwrócą uwagi na zmianę lidera.

Jean Henri Fabre, jeden z najwybitniejszych przyrodników, uważany za prekursora współczesnej entomologii, zainteresował się zwyczajami korowódek pniówek. Wiele lat spędził zarówno w szklarni, jak i w terenie, studiując zachowanie tych gąsienic. Fabre był obserwatorem. Nigdy niczego nie zakła­dał z góry, nie uważał za pewne czy prawdziwe. Napisał kiedyś, że postępował wedle zasady „naukowej ignorancji”. „Mało czytam… Nic nie wiem… Tym lepiej, gdyż zadaję sobie mnóstwo pytań, spoglądam na problem z różnych stron, w zależności od posiadanych informacji”

Fabre zastanawiał się, jak potężny jest instynkt korowódek podążających za gąsienicą przewodniczką. Co by się stało, gdyby poprowadzić pochód w kółko? Czy instynkt gąsienic będzie na tyle silny, że korowódki nie przestaną chodzić w niekończącym się pochodzie? 30 stycznia 1896 roku Fabre wykonał eksperyment — poprowadził pochód korowódek wzdłuż brzegu dużej donicy wypełnionej ziemią. Gdy do naczynia wspięła się wystarczająca ilość gąsienic, aby mogły utworzyć koło, Fabre strącił te z końca pochodu. Następnie usunął gąsienicę przewodniczkę, aby utworzyć zamknięty krąg. W tym momencie pochód stracił lidera. Każda gąsieniczka po prostu podążała za jedwabną nicią rozciągniętą przez swoje poprzedniczki, ignorując ulubione jedzenie, które Fabre umieścił w odległości 30 centymetrów od kręgu.

Sześć dni później, 5 lutego, gąsienice nadal chodziły w kółko. Pochód za­łamał się dopiero wtedy, gdy część korowódek padła ze zmęczenia lub głodu, a pozostałe, które miały jeszcze dość siły, zdołały wydostać się z kręgu. Według obliczeń Fabre korowódki pniówki okrążyły donicę ponad 500 razy, a wiec pokonały dystans ponad czterystu metrów. Ekwiwalentem czterystu metrów pokonanych przez gąsienicę jest 145 kilometrów dla idącego człowieka, czyli dystans trzech i pół maratonów bez jedzenia, picia czy jakiegokolwiek odpo­czynku. Jako konkluzję swojego eksperymentu Fabre napisał: „Gąsienica znajdując się w krytycznej sytuacji, głodna, zmarznięta, pozbawiona schronie­nia, trzyma się kurczowo przędzy, mimo że pokonała tę trasę setki razy. Bra­kuje jej elementarnych przebłysków świadomości, które zasugerowałyby, że należy przestać.

Opis eksperymentu pochodzi z książki J. Henri Fabre, The Life of the Catepillar (tłum. Alexander Teixeira de Mattos), Dodd, Mead and Company, New York 1914.

Ja przeczytałem go jak wstęp do publikacji Genialny Umysł czyli jak działać i myśleć kreatywnie.   Nie wiem dlaczego ale ten opis owadów chyba nie tylko mnie kojarzy się z naszym codziennym życiem, narzucona nam normy niczym jedwabne niteczki gąsienic i podążamy w nich kompletnie nie myśląc czemu , dlaczego i po co. Dlatego wraz z tą wiosna co ja od paru dni mamy nawołuję, przestańmy myśleć szablonowo, nie ma rzeczy niemożliwych, odważmy się na wyjście poza schemat, będzie lepiej!!!

Nie jesteśmy owadami, nie musimy kierować się instynktem, my możemy a nawet musimy myśleć.

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl