Przepisy Wino i destylaty

Na karnawał – paszteciki z kapustą i grzybami podane z Prosecco

Napisał Blurppp

Chciałbym dostawać złotówkę za każdym razem gdy podczas rozmowy o winie padają argumenty o różnicach kulturowych, o innym położeniu geograficznym czy o kompletnie innej kuchni, wreszcie o odmiennym modelu konsumpcji. Wtedy pewnie do środowej kolacji pijałbym DRC, a kolekcja moich Ferrari wymagała by parkingu wielkości tych przed hipermarketami. Jest tylko jeden mały problem, ten jakże często podnoszony argument, zwłaszcza w kwestii tego, że polska kuchnia nie pasuje do wina jest tyleż popularny co błędny.

Jeżeli by tak rzucić okiem na to co współcześnie jada się pomiędzy Bałtykiem a Tatrami, i to czym różnimy się od reszty Europy to pierwsze co rzuci się w oczy to zupy. Niewątpliwie jadamy więcej zup niż reszta Europejczyków, do tego mamy ich znacznie większy wybór niż nasi bliżsi i dalsi sąsiedzi. A do zup wina z zasady się nie podaje, płynu nie popijamy. Czy w takim razie ci wszyscy powołujący się na różnice maja rację, a ja sam sobie przeczę.

Oczywiście że nie, bo w naszej, i nie tylko naszej tradycji zupa pełni funkcję starterów, przystawki a nie kompletnego dania. Nawet jeżeli ktoś wam wmówił, że żurek, flaki czy borgacz wystarczą za cały posiłek to nie miał racji. O jakości posiłku zawsze decyduje danie główne, zwane czasem też drugim. A tu typowe dania polskiej kuchni do wina pasują znakomicie.      

Udowodnię wam to na podstawie evergreena wszelakich prywatek, karnawałowych potańcówek czy innych mniej formalnych spotkań towarzyskich. Kto z was w okolicznościach towarzyskich nie został poczęstowany, albo nie częstował pasztecikami czy krokiecikami z kapustą i grzybami, podawanymi niezmiennie w towarzystwie barszczu czerwonego.

Tyle tradycja, a gdyby tak spojrzeć na paszteciki z kapustą i grzybami inaczej. A gdyby zamiast na  końcu podać je na początku, zamiast na ciepło na zimno z sosem tatarskim. Tak dostaniemy przekąskę pasująca do prosecco, wina które niewątpliwie będzie hitem niejednej karnawałowej posiadówki czy potańcówki.

Gdyby zastanowić się nad pokrojem aromatycznym i smakowym prosecco to dominują tam jabłka skropione delikatnie cytrynową kwasowością. A czy to nie jabłko dodajemy do surówki z kiszonej kapusty? Jeżeli pasuje to to do siebie w surówce dlaczego ma nie pasować w innych okolicznościach? A czego potrzebują grzyby – oczywiście kwasowości, nie na darmo wrzucamy je w kwaśną octowa marynatę.

Jak widać paszteciki z grzybami potrzebują kwasowości i tonów jabłkowych, a właśnie to da im prosecco. Bo wino jest odrobinę jak przyprawa, ma podkreślić co podkreślić trzeba. I nie ma znaczenia czy chodzi o kuchnie  polską czy dowolną inną.  

To też supermodne prosecco śmiało może zastąpić barszczyk jako kompan pasztecików z kapusta i grzybami. Teraz jeszcze trzeba zawalczyć, by paszteciki stały się gwiazdą równa winu, pomoże im w tym najprostszy na świecie i doskonale znany sos tatarski. I zaufajcie mi, te trzy składowe podane razem dadzą więcej niż sumę, w tym wypadku 1+1+1=4.

I tak doskonale znane wszystkim i bardzo tradycyjne danie kuchni polskiej stało się idealnym partnerem do wina. A czy nie o to nam chodziło?

Paszteciki z kapusta i grzybami

Składniki

Ciasto  

  • 3 szklanki mąki pszennej ( najlepiej tortowej)
  • 180 ml letniego mleka
  • 150 g masła
  • 7 jajek
  • 75 gram świeżych drożdży
  • 3 łyżeczki cukru
  • 2 łyżeczki oleju
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki spirytusu

Farsz

  • 2 kg kiszonej kapusty
  • 1 puszka Farszu do pierogów Leśne Skarby
  • 5 cebule
  • 100 g masła
  • 1 łyżka kminku
  • Sól i pieprz
  • Czarnuszka i kminek do dekoracji (opcjonalnie)

Sos

  • 1 słoik Borowików marynowanych Leśne Skarby
  • 5 ogórków konserwowych
  • Pęczek zielonej cebulki
  • Sól, pieprz i opcjonalnie szczypta chilli
  • 200 ml majonezu

Przygotowanie

Przygotowanie rozpoczynamy od farszu.

  1. Przesiekaną i wstępnie przepłukaną kapustę ugotować
  2. Posiekana w kostkę cebule w dużym rondlu zeszklić na maśle
  3. Do cebuli dodać odcedzoną kapustę i grzyby. Delikatnie przesmażyć
  4. Doprawić kminkiem, solą i pieprzem.

Kiedy farsz jest gotowy pozostawić do wystygnięcia, w tym czasie przygotowujemy ciasto.

  1. Do sporej miski wsypać mąkę, dodać 6 oddzielonych żółtek, olej, spirytus, roztopione i ostudzone masło i sól.
  2. W osobnym naczyniu drożdżową mamkę. Do letniego mleka dodać drożdże oraz cukier. Wymieszać i pozostawić na 2-3 minuty.
  3. Mamkę dodajemy do pozostałych składników i mieszamy do uzyskania jednolitej masy.
  4. Przykrywamy i odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
  5. Kiedy ciasto potroi swoją objętość dzieli na części i wałkujemy na kawałki na szerokość stolnicy i głębokości około 20 cm i grubości 2/3 milimetrów.
  6. Około jedna czwartą ciasta zostawiamy, resztę pokrywamy dość grubo farszem
  7. Rolujemy, a następnie tniemy rulon na równe części długości około 5 cm
  8. Za pomocą silikonowego pędzelka pokryć rozbełtanym jajkiem i oprószyć kminkiem lub czarnuszką.
  9. Wkładamy do zimnego piekarnika i pieczemy około 25 minut w temperaturze 180 stopni.

W czasie pieczenia możemy przygotować sos.

  1. Grzybki ( warto jednego zostawić do dekoracji), ogórki cebulkę – tak białą jaki zieloną część posiekać w drobną kostkę.
  2. Składniki wymieszać z majonezem.
  3. Dosolić i popieprzyć do smaku, miłośnicy bardziej zdecydowanych smaków mogą dodać szczyptę chilli.
  4. Warto od góry udekorować jednym całym grzybkiem.

Podajemy na większym półmisku ułożone w krąg , z miseczka sosu w środku i kieliszkiem prosecco.

Cantina La Salute Prosecco Frizzante DOC Treviso Extra Dry

Ja dla swoich gości wybrałem Cantina La Salute Prosecco Frizzante DOC Treviso Extra Dry, win z niewielkiej cenionej kooperatywy z okolic Traviso. Oczywiście jest to stuprocentowa glera, w tym wypadku extra dry. Co nie oznacza że wino jest extra wytrawne (czytaj bardzo kwaśne) a wręcz przeciwnie. W wypadku prosecco extra dry oznacza wino z podwyższonym cukrem resztkowym, często wino półwytrawne. W tym wypadku tego cukru jest 12 g/l czyli całkiem sporo.

Jako, że moi znajomi do wina mają podejście pełne dystansu wybór wina klasy extra dry jest wyborem bezpiecznym. Ale cukier nie tylko balansuje kwasowość, ale również podnosi intensywność odczuwania owocowości.  Można się o tym łatwo przekonać żując gumę, kiedy zniknie cukier niknie też smak, ale wystarczy kilka kryształków wziąć a powróci. Polecam spróbować samemu.

A wracając do Cantina La Salute Prosecco Frizzante DOC Treviso Extra Dry to wino jest dokładnie takim jakim być powinno. Oczy cieszy kremowa pianka i ruchliwe drobne bąble. Do tego nos o silnych tonach jabłkowo-cytrynowych z delikatną domieszką nuty gruszkowej i odrobiny białych kwaiatów.. W ustach wyraziste łaskotanie, świeża kwasowość ładnie kompensowana cukrem resztkowym i soczysty owoc.

Wino świetnie się pije, pewnie najlepiej smakowało by pite w upalny wieczór, z koniecznym zachodem słońca nad ciepłym morzem w formie dekoracji. Ale nim taka przyjemność stanie się naszym udziałem jeszcze kilka miesięcy. To też dzisiaj butelką Cantina La Salute Prosecco Frizzante DOC Treviso Extra Dry umilajmy sobie inne okoliczności, te karnawałowe. Cieszmy się  dobrym towarzystwem i dobrym winem, a to prosecco nam zintensyfikuje wrażenia.

No i łączmy polskie jedzenie z winem. Nasza kuchnia świetnie do wina pasuje. Nie bójcie się eksperymentować, a zmiany w kulturze, w modelu konsumpcji same przyjdą. 

Wpis powstał przy współpracy z marką Leśne Skarby

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl