Wino i destylaty

Miłe to tylko złego są początki

Napisał Blurppp

Pobudka o 3:30 rano nigdy nie należy do przyjemności, a co dopiero gdy termometr za oknem pokazuje minus 17 stopni. Czasami jednak trzeba, Tokaj jest od Krakowa o 5 godzin jazdy a na 10:00 miałem umówione pierwsze z kilku zaplanowanych na ten wyjazd spotkań z winiarzami.  Nie wypadało się spóźnić. I to, że spałem trzy godziny, nie miało znaczenia.

Zresztą mało brakło a nie pojechał bym w ogóle. Dzień wcześniej,  w niedzielny wieczór odstawiałem mojego pieska „na służbę”. Do przejechania było raptem 3 kilometry. Gdzieś w połowie drogi deska rozdzielcza rozświetliła się wszystkimi możliwymi kontrolkami i samochód zdechł. Szybki telefon do mechanika, przypominam jest niedziela 20:00. Analizujemy sytuację prawdopodobnie zawór EGR. Przez noc nikt tego nie naprawi. Zostawiam kluczyki u rodziców, mechanik rano odbierze auto i zaczynam szukać innego rozwiązania.

Mamy jeszcze drugi samochód, na co dzień używa go córka. Tyle tylko, że on ciągle na letnich oponach. Prognozy są tymczasem bezlitosne – ma ostro sypać. Na szczęście Bachus czuwał i udało mi się znaleźć wulkanizatora który o 22:00 zdecydował się sprzedać i przełożyć opony. O północy byłem już w łóżku i ostatnia myślą przed zaśnięciem wcale nie tyła ta, że na sen zostało mi jedynie  trzy godziny z haczykiem, a ta że to będą świetne degustacje. Wszystko zgodnie z zasadą:

Miłe to tylko złego są początki

No i właśnie tak było. Spróbowałem dużo dobrego wina, spotkałem interesujących producentów zregenerowałem się w basenach termalnych,  dobrze pojadłem (zapominając o diecie na której jestem od września). To był fajny czas. Najważniejsze jednak, że udało się zebrać dużo materiału na wpisy. Dlatego nie dziwcie się , że w styczniu i lutym na blogu sporo będzie o winach od bratanków Madziarów.  Pierwszy wpis jeszcze dziś. Stay Tuned.

wegry-wstep-1

p.s. Drodzy czytelnicy bardzo przepraszam was za tak długa przerwę, ale problemy zdrowotne nie pozwoliły. Na szczęście wszystko już OK i wracam do pracy!

O autorze

Blurppp

Irek "blurppp" Wis - miłośnik opowieści ukrytych pomiędzy okładkami albo na dnie butelki z winem. Kiedy mogę i mam za co podróżuje. Od urodzenia jestem dyslektykiem.
Mieszkam, pracuję i pisze w Krakowie, ale sądząc po temperamencie i zamiłowaniu do tamtejszego stylu życia i kuchni powinienem przeprowadzić się na północne wybrzeże Morza Śródziemnego.
Zawsze możesz do mnie napisać na blurppp@interia.pl